Ogólnie nie wiem wsumie co napisać ale 🍞 napisał piosenkę (nie powie tego w prost ale obstawiam że dla mnie wiem że brzmię jagbym teraz miała ego topa ale każdy komu pokazałam mówił że brzmi jak by to było o mnie)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie jesteś gotowa – jak szkic bez konturu,
A ja palę Wenus w ogniu absurdu.
Zjarani jak Botticelli po skręcie,
Między nami tylko dym i przeklęte ręce.
Mówisz, że porno? A może to Caravaggio,
W cieniach rozkoszy chowamy naszą prawdę jak ciało.
Nie wiesz jak jest – to dowiesz się wkrótce,
Kocham jak Michał – rzeźbię ból w marmurze.
Da Vinci w sercu, lecz pędzel to spluwa,
Każda kłótnia jak płótno – barwa zbyt gruba.
Nie jestem zły, to tylko ciemna sekwencja,
Z Dürera linie – precyzja i penitencja.
Chcę tylko szansy, jak Giotto przestrzeni,
Ty patrzysz na rany, ja widzę przemienioną ziemię.
Miłość jak fresk – nie do końca uchwytna,
Ale jeśli spojrzysz głębiej, znajdziesz w niej beat serca.
Rzeźbię wersy jak dłutem Piety kamienie,
Każdy wers to dotyk – spowiedź, nie zamierzenie.
Zjarani jak Dante w dziewiątym kręgu,
Ty – Beatrice, ja – w ogniu zwątpienia bez lęku.
Nie mam aureoli, mam popiół na głowie,
Ale wiem, że raj to twój szept po nocy w rozmowie.
Sztuka to my – chaotyczna, jak Pollock,
A jednak w niej rytm – nasze serca pulsują jak Glock.
Nie udaję świętego – bliżej mi do Bacona,
Brzydka prawda, lecz prawdziwa, nie jak bajka z ekranu.
Miłość to cierń, nie tylko róże Rubensa,
Choć twoje ciało to szkic mistrza, gdy wstajesz bez sensu.
Daj mi szansę, nie monety, tylko moment,
Zamieńmy TikTok na ciszę, dłonie splecione.
Bo sztuka to my, ale nie w muzeum,
Tylko w brudnych łazienkach i snach o Betlejem.
Pamiętasz gdy mówiłaś, że świat nas zabije?
To jakbyś cytowała Szymborską na kwasie w willi.
Ja pisałem ci wiersze, ty paliłaś je z losem,
Ale nie wszystko co płonie, znika w popiele obojętnym.
Kocham za mocno – jak Bernini w ekstazie,
Nie dla widzów, lecz dla ciebie – w tej jednej frazie.
Nie jestem zły, lecz twardy – jak brąz w dłoniach mistrza,
Złam mnie raz, a wrócę jak pieśń – jeszcze bliższa.
Więc jeśli zostaniesz, to nie dla romansu,
Ale dla historii – jak mit bez dystansu.
Stworzymy coś więcej niż tylko wspomnienia,
Zamkniemy je w wersach, wśród dymu i cienia.
Nie musisz mnie kochać, wystarczy że spojrzysz,
Bo w twoich oczach widzę to, czego nie da Vinci.
Daj mi tę szansę, a zrobię arcydzieło,
Nie z kamienia… z nas – krwawych serc pod niebem.