Krótka sztuczka, Å›nieżka rzucona w okno i szyba zbita. Krew na Å›cianie, przy oknie stoi postać w cieniu, a dym rozprzestrzenia siÄ™ po pokoju. ObÅ‚ok wywija mÅ‚ynki, a jeleÅ„ przystanÄ…wszy na skraju drogi lasu, patrzy na dom. Wróble ćwierkajÄ… i piana toczy siÄ™ im z ust po chwili. Wszyscy skaczÄ… nad tym ciaÅ‚em, które leży w salonie, skaczÄ… jak przy ognisku, a później przeskakujÄ… je na zmianÄ™. Nikt nie wie co siÄ™ dzieje, ważne jest tylko to, że mamy czekoladÄ™ i zaraz jÄ… zjemy. Kolor biaÅ‚y, nie jest lubiany przez wiÄ™kszość, a jednak powstawszy do stoÅ‚u, nie odchodzisz dalej. Przyjdź i powiedz, czemu jadÅ‚aÅ› z MaloÅ„czykiem w barze, zaÅ› nie brÄ…zowy tylko czerwony kolor nosiÅ‚ on na twarzy, gdy dowiedziaÅ‚ siÄ™ o tym, jak masz na imiÄ™. Podchodzisz bliżej i pytasz o cukier, a ja nie mam co Ci dać. Podchodzisz znowu i pytasz czy cukier mam. Bez zasÅ‚ug i powietrza w ustach podskakujesz, nagle tlenu brak i upadek na trawÄ™. Zielony kolor bÅ‚yska w oczach, a chmury jakby zniżajÄ… siÄ™ powoli, i coraz szybciej. Bez pÅ‚aczu i bez trosk, pożyczam Ci ten cukier a Ty lecisz do domu na Å‚eb, na szyjÄ™. Otwierasz piekarnik, dorzucasz do ciasta, które piekÅ‚o siÄ™ bez cukru. Już prawie siÄ™ zrobiÅ‚o, wiec trzesz ten cukier robiÄ…c cukier puder. W gÅ‚owie siÄ™ kreci, od tych kulek które rzucajÄ… w nas. OceÅ„ siebie, weź pod rÄ™kÄ™ wiatr i skasuj ten numer, który zalega ci w książce. Bez prohibicji i bez tlenu. Oprawcy idÄ… przed siebie, tylko po to, ażeby przeczytać kolejny kÄ™s. Raz, dwa trzy, witamy my. Zaczyna siÄ™ gorÄ…cy dzieÅ„.Â












