Jesteście gotowi na kolejną dawkę? II
Tak, choroba hemoroidalna to problem powszechny.
Ale poza nimi jest jeszcze inna, podobna choroba - szczelina odbytu. Nie będę pisać z czym, po czym, dlaczego, można wyguglować. Jak Wam się nie chce - co również jest dla mnie zrozumiałe - podsyłam choćby ten link: https://www.doz.pl/czytelnia/a15172-Szczelina_odbytu__czym_jest_i_jak_wyglada_jej_leczenie Przed pierwszą wizytą u proktologa byłam pewna, że cierpię na chorobę hemoroidalną. Zaparłam się (zaparcia powodują ból niesamowity jeżeli ma się szczelinę odbytu; ale też zwykłe wydalanie kału nie należy do najprzyjemniejszych doznań), że to hemoroidy. A tu masz. Stawiałam się na wizytach, ozdrowiałam. To było laa-aata temu. Jakiś czas temu miałam rozwolnienie, które, moim zdaniem, rozerwało mi dupsko znowu. Wiecie, gdybym miała, przykładowo, kiłę, to bym na pewno o tym nie pisała tak luźno, jeżeli w ogóle bym pisała nie wiedząc, kto mnie czyta! Ale o szczelinie odbytu czy hemoroidach? Ludzie, mamy XXI wiek! Praca siedząca sprzyja powstawaniu tych cholerstw. Nadwaga, nieprawidłowa dieta, bycie w ciąży, uwarunkowania genetyczne etc. - również, jak najbardziej. Boję się, że doktor nie będzie w stanie mnie zbadać przez wzgląd na ból. Albo, jak będzie badał/a, to “wyzionę ducha”. Nie mam, będę miała, odpowiedniej oponki ani poduszki do siedzenia przed kompem (i nie tylko), zatem wymyśliłam, że zrobię coś podobnego (no coś podobnego!) z dużego ręcznika. I jest lepiej. Nie jest to co prawda najwygodniejsza opcja, plecy (zwyrodnienie) odczuwają a uda bolą, ale naprawdę lepsze to niż siedzenie bezpośrednio na krześle. Chodzę połamana. 🥴 Jeszcze tylko laskę mi dać... oj, nie chodzi o to Wy, Wy tam, laskę do podpier... w sumie też może podpierać. 😎 Przy okazji psychicznie. Trzymajcie się nie gady z balustrady! PS A jak macie dość tematu to krzyczcie. Byle nie na mnie. Do mnie. Że już macie po dziurki w uszach!
















