Jazu urodzinowy
Żeby Was... Już po obchodach. Posłuchajcie:
Czuję się jak w tych reklamach środków na przeżarcie. Jedzenie było pyszne! Przyjechało gorące. Duże porcje, miękkie, smaczne. Krokiety z mięsem pycha! Nawet pan Ojciec się rzucił. Bo rzucili się wszyscy jakby nigdy nic nie jedli :P
Zaraz po obiedzie głupio rzuciłem słodkie, czyli lody i ciasto. To zabiło wszystkich, więc zamiast żreć deser, trzeba było iść na spacer.
Pogoda spoko, chociaż rano padał śnieg. Później wyszło słońce, ale z grilla nic by nie było. A zrobić na zewnątrz żeby siedzieć w domu to nie ma sensu.
Siedzę i cieszę się ostatnim wolnym wieczorem przed końcem urlopu.
Dobry wieczór ;]













