Tradycyjnie jak co roku muszę się na jakiejś osobie zawieść, to jest tak żałosne że aż zabawne 😂🙃

seen from Australia
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from United States
seen from Morocco

seen from United States

seen from China

seen from United States

seen from United Kingdom

seen from Syria
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Hong Kong SAR China
seen from South Korea

seen from Australia
seen from Japan
Tradycyjnie jak co roku muszę się na jakiejś osobie zawieść, to jest tak żałosne że aż zabawne 😂🙃

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Śmieszne jest to, że nagle w urodziny wszyscy sobie o Tobie przypominają, albo robi to Facebook i nagle składają Ci życzenia udając wielkich przyjaciół, a na codzień mają Cię gdzieś.
Co rok
Znów rok na drodze szaradą upłynął. Koń parskający z zodiaku niedaleko przebiegi. Były wiosny odmierzane rosnącą zielenią, drzewa wykrzykniki jesieni na niebie. Rok za daleki za bliski wyminął nas jak zenit skoszony skośnym deszczem niezrozumień. Za daleko z drogi zawrócić znużenie w tłumie. Rozbitego na krzyżach samotnych opuszczono Chrystusa, który płacze bezradnie; widział: nie domkniętym oknom radości przechodzień kradnie. A zresztą deszcz wysechł niebu, śnieg jest szorstki jak twarze. Milczenie: śnieg drzewa wyostrzył parkom. Jak zawsze: wróblami bronią szybkostrzelną, wronami niebo ocieka. Psy wyją na drodze nieśmiertelność.
Krzysztof Kamil Baczyński
Co rok
Znów rok na drodze szaradą upłynął. Koń parskający z zodiaku niedaleko przebiegi. Były wiosny odmierzane rosnącą zielenią, drzewa wykrzykniki jesieni na niebie. Rok za daleki za bliski wyminął nas jak zenit skoszony skośnym deszczem niezrozumień. Za daleko z drogi zawrócić znużenie w tłumie. Rozbitego na krzyżach samotnych opuszczono Chrystusa, który płacze bezradnie; widział: nie domkniętym oknom radości przechodzień kradnie. A zresztą deszcz wysechł niebu, śnieg jest szorstki jak twarze. Milczenie: śnieg drzewa wyostrzył parkom. Jak zawsze: wróblami bronią szybkostrzelną, wronami niebo ocieka. Psy wyją na drodze nieśmiertelność.
Krzysztof Kamil Baczyński