Najlepsze filmy 9. Planete+ Doc
Skoro przywitałem się poprzez zestawienie 10 najbardziej oczekiwanych tytułów na tegorocznym Planete+ Doc, na pożegnanie przedstawię subiektywną listę najlepszych filmów tegorocznego festiwalu. Kolejność jest znacząca, a uzasadnienia w przeważającej większości stanowią fragmenty poprzednich blogowych notek. Miłej lektury i do zobaczenia za rok!
Niech żyją antypody reż. Wiktor Kossakowski
„Kossakowski portretuje Argentynę i Chiny, Hiszpanię i Nową Zelandię, Hawaje i Botswanę oraz Rosję i Chile w sposób kontemplacyjny. Traktuje ekran jako przestrzeń do medytacji z rzadka tylko przerywanej strzępami mało istotnych dialogów. Zdecydowanie bardziej niż codziennością pojedynczego człowieka, interesuje się potęgą natury. Ryzykowna strategia, która kazała znajomemu dostrzec w filmie wyłącznie banał, w moim odczuciu wydaje się jednak w pełni uzasadniona. „Niech żyją antypody!” są tym, czym mogłoby być „Drzewo życia” Malicka bez swojego obezwładniającego patosu. Zamiast tego film Kossakowskiego ma w sobie pełną pokory, franciszkańską radość życia. ”
Chwała dziwkom reż. Michael Glawogger
„Chwała dziwkom” przełamuje schematy wypracowane przez większość filmów podejmujących dotychczas problematykę prostytucji. Nowy dokument Michaela Glawoggera nie przypomina ani hollywoodzkiej bajki w stylu „Pretty Woman”, ani płaskiego, interwencyjnego reportażu. Podejście austriackiego reżysera wydaje się znacznie bardziej niejednoznaczne. Wśród różnorodnych bohaterek Glawoggera znajdują się zarówno świadome swej zmysłowości kurtyzany, jak i smętne desperatki „obsługujące” dzielnice nędzy. Wszystkie one łączy jednak funkcja dostarczycielek rozkoszy, która w kapitalistycznej rzeczywistości stanowi tylko jeden z wielu dostępnych na rynku towarów. Mówienie o seksie w kategoriach handlowych nieprzypadkowo zbliża „Chwała dziwkom” do filmów Godarda i powieści Houellebecqa. Tak jak tamci autorzy, Glawogger traktuje sferę erotyczną jako punkt wyjścia do krytyki całego współczesnego kapitalizmu.” (fragment mojej recenzji z czerwcowego numeru „KINA”)
Oburzeni reż. Tony Gatlif
„Kojarząca się z późnymi dokonaniamiJeana-Luca Godarda forma filmowego eseju wypełniona jest czystą emocjonalnością. Gatlif w "Outraged" objawił się jako twórca idealnie nadający się do oddania na kinowym ekranie fenomenu ruchu Oburzonych. Młodzi buntownicy, wychodzący na ulice europejskich miast, bardzo przypominają opętanych poszukiwaniem wolności bohaterów poprzednich filmów reżysera. Bardziej niż konkretnymi postulatami Oburzonych reżyser wydaje się zafascynowany poczuciem wspólnoty, która w naturalny sposób łączy wykluczonych z kapitalistycznego obiegu outsiderów. Bohaterowie Gatlifa wyrażają emocje nie za pomocą słów, lecz ruchu czy gestu, wspartych znakomicie dobraną muzyką. Osiągnięty w ten sposób dynamizm hipnotyzuje. ” (fragment mojej relacji z Berlinale 2012 dla Portalufilmowego.pl)
4. 5 rozbitych kamer reż. Emad Burnat, Guy Davidi
„Palestyński rolnik Emad nieświadomie podąża drogą wytyczoną przed laty przez „Amatora” Krzysztofa Kieślowskiego. Sięgnięcie po kamerę staje się dla niego aktem politycznym. Ukradkowe podpatrywanie rzeczywistości stanowi sposób na wyrażenie gniewu i pokonanie własnej bezsilności. Dokumentacja nadużyć izraelskich żołnierzy wobec mieszkańców palestyńskiej wioski przekracza jednak granice suchego manifestu ideologicznego. Burnat zwraca uwagę, że następujące po sobie wydarzenia ze świata lokalnej polityki odpowiadają kolejnym etapom dorastania jego małego synka. W ten sposób znany nam ze światowych mediów konflikt zyskuje nagle wymiar przejmująco intymny.
5. Projekt NIM reż. James Marsh
„Przywołany przez amerykańskiego reżysera eksperyment naukowy z 1973 roku doskonale oddaje ducha swojej epoki. Próba uczłowieczenia szympansa przez wychowanie go w ludzkiej rodzinie doskonale koresponduje z popularnymi wówczas poglądami behawiorystycznymi. W swojej istocie stanowi również wcielenie w życie powtarzanych przez hipisowskich ideologów haseł o jedności natury i kultury. Z perspektywy czasu Marsh przygląda się tym wydarzeniom z ciekawością, lecz bez zbędnych złudzeń. Całkowitą klęskę eksperymentu relacjonuje z mieszaniną gorzkiej ironii i szczerego smutku. Dla reżysera niepowodzenie „projektu Nim” urasta do rangi ostatecznego ciosu wymierzonego w naiwny kontrkulturowy idealizm ”
6. Stacja Jaures reż. Vincent Dieutre
"Francuski reżyser w długiej rozmowie ze swoją przyjaciółką Evą Truffaut wspomina na ekranie niedawno utraconego kochanka. Dieutre nie waha się obnażać przed kamerą kolejnych aspektów swojej prywatności. Melancholijne wspomnienia ani przez moment nie osuwają się jednak w ekshibicjonizm. Reżyser omija tę pułapkę za sprawą zwrotu w stronę codzienności. Poprzez przywoływanie pozornie błahych wspomnień i nieistotnych detali buduje opowieść o związku zwyczajnym, a jednak jedynym w swoim rodzaju."
7. Pałac reż. Tomasz Wolski
Tomasz Wolski spełnił nadzieje pokładane w najambitniejszym projekcie w dotychczasowej karierze. W konfrontacji z monumentalnym Pałacem Kultury i Nauki z sukcesem ocalił intymną perspektywę. W specyficznej kompozycji swojego filmu zawarł wręcz coś w rodzaju artystycznego credo. „Pałac” nieprzypadkowo rozpoczyna się kilkuminutową sekwencją archiwalnych materiałów dokumentujących powstawanie budynku. Z dzisiejszej perspektywy przygniecione patosem socrealistyczne tyrady wzbudzają wyłącznie śmiech. Wolski daje tym samym jasny sygnał, że nie interesuje go monumentalny fresk o przeszłości Pałacu. Zamiast tego reżyser zagląda z kamerą do pozornie nieatrakcyjnych zakamarków budynku i opowiada o nim przez pryzmat kilkunastu szeregowych pracowników. Zanurzony w codzienności, podszyty dyskretną empatią i nieinwazyjnym humorem dokument Wolskiego dzieli w ten sposób zalety większości filmów reżysera."
8. Charlotte Rampling. Spojrzenie reż. Angelina Maccarone
„Reżyserce Angelinie Maccarone udało się uniknąć pokusy, by postawić swojej bohaterce celuloidowy pomnik. Składające się na film dyskusje Rampling z zaprzyjaźnionymi artystami błyskawicznie wymykają się banalnym schematom. Charlotte i jej rozmówcy rzadko rozmawiają bezpośrednio o niej samej. Filmowy portret artystki wyłania się raczej z deklarowanych przez nią poglądów na temat piękna, śmierci, pożądania.
9. "Ambasador reż. Mads Brugger
„Ambasador” przypomina sequel „Borata”, do którego scenariusz napisałby Ryszard Kapuściński. Duński reżyser Mads Brugger z szelmowskim uśmiechem na ustach wciela się w fałszywego dyplomatę obnażającego paradoksy afrykańskiej polityki. Salonowe intrygi „ambasadora” demaskują pozostałości neokolonialnego porządku i piętnują hipokryzję europejskich dyplomatów. Jednocześnie stanowią akt oskarżenia pod adresem lokalnych watażków poświęcających interes narodowy w imię finansowych korzyści.”
10. Substancja. Historia LSD reż. Martin Witz
„Substancja. Historia LSD” ujmuje zaskakująco trzeźwym spojrzeniem na dzieje rozpalającego wyobraźnię narkotyku. Reżyser Martin Witz zręcznie unika zarówno utopijnej tęsknoty za ideałami „flower- power”, jak i ich zdecydowanego potępienia. W archiwalnych zdjęciach użytych w „Substancji” zaćpany prorok Ery Wodnika Timothy Leary wypada równie groteskowo, co smętnie przestrzegający przed działaniem LSD Ronald Reagan. Zdystansowany wobec radykałów reżyser postanawia za sprawą swojego filmu powrócić do źródeł i oddać głos odkrywcy narkotyku. ”










