Czy Twój bohater chÄtnie dopuszcza do siebie innych czy wrÄcz przeciwnie?
ððªð·ðœð® : Nie. A raczej⊠Nie dopuszczaÅem. Ludzie widzieli Maestro. Nie Dantego. Widzieli czÅowieka, który zna odpowiedzi. Nie czÅowieka, który czasami sam nie wie, gdzie jest pytanie. Sophija byÅa wyjÄ
tkiem. Ona nigdy nie pytaÅa:bâJakÄ
sztuczkÄ przygotowaÅeÅ?â PytaÅa: âDlaczego boisz siÄ prawdy?â I to byÅo znacznie bardziej przeraÅŒajÄ
ce.
Wiosenny outfit Twojej postaci.
ððªð·ðœð® : Klasyka gorzkiej kawy w barwach sepii. Czarny pÅaszcz. BiaÅa koszula. Stary zegarek. Kapelusz. Nie dlatego, ÅŒe lubiÄ teatr. Dlatego, ÅŒe teatr nauczyÅ mnie jednej rzeczy.Ludzie wierzÄ
w symbole.
Czy Maestro ma powodzenie w miÅoÅci?
ððªð·ðœð® : Mam. MiaÅem. JednÄ
kobietÄ. Czy aby na pewno tylko jednÄ
? W kaÅŒdym razie⊠Ta jedna w szczególnoÅci mi wystarczaÅa. Niektórzy ludzie caÅe ÅŒycie szukajÄ
kogoÅ wyjÄ
tkowego. Ja znalazÅem. Problem polegaÅ na tym, ÅŒe wyjÄ
tkowe rzeczy zawsze przyciÄ
gajÄ
tych, którzy chcÄ
je posiadaÄ. CóŌ dopiero ludzie! A miÅoÅÄ nie jest wÅasnoÅciÄ
. Jest wyborem. KaÅŒdego dnia. I kaÅŒdego dnia stawaÅem siÄ czyimÅ wyborem. Ale nigdy nie uwaÅŒaÅem tego za swojÄ
zasÅugÄ. Ludzie czÄsto mylÄ
wpÅyw z dominacjÄ
. A to dwie róŌne rzeczy. Nigdy nie chciaÅem, ÅŒeby ktoÅ byÅ mi posÅuszny. ChciaÅem, ÅŒeby ktoÅ wybraÅ mnie. I to jest najwiÄksza róŌnica. Kobiety nie ulegaÅy mi dlatego, ÅŒe je zmuszaÅem. UlegaÅy, poniewaÅŒ chciaÅy. Bo czÅowiek czasami sam oddaje komuÅ klucz do wÅasnych drzwi. Nie dlatego, ÅŒe zostaÅ zamkniÄty. Dlatego, ÅŒe ufa. Mój problem polegaÅ na tym, ÅŒe zbyt czÄsto zapominaÅem, iÅŒ ludzie, którzy oddajÄ
Ci wÅadzÄ nad sobÄ
⊠mogÄ
równieÅŒ poprosiÄ, abyÅ jej uÅŒyÅ. A ja zawsze baÅem siÄ jednego. Å»e kiedy czÅowiek zobaczy prawdziwego Dantego, a nie MaestroâŠprzestanie wybieraÄ.
Dlaczego odszedÅeÅ, chciaÅeÅ czy musiaÅeÅ?
ððªð·ðœð® : Najtrudniejsze pytanie. Bo prawda jest takaâŠTrochÄ chciaÅem. TrochÄ musiaÅem. Czasami czÅowiek odchodzi nie dlatego, ÅŒe przestaÅ kochaÄ. Ale dlatego, ÅŒe kocha za bardzo. A ja wiedziaÅem, ÅŒe jeÅli zostanÄ, Sophija stanie siÄ celem. Moja najwiÄksza sztuczka ÅŒycia? SprawiÄ, by uwierzyÅa, ÅŒe mnie nie ma.
GdybyÅ zechciaÅ âwróciÄâ, do kogo byÅ siÄ wybraÅ w pierwszej kolejnoÅci i dlaczego?
ððªð·ðœð® : Do Niej. OczywiÅcie. Nie do pieniÄdzy. Nie do wÅadzy. Nie do zemsty. Do Sophiji. Bo wszystkie moje drogi, wszystkie moje iluzje, wszystkie moje ucieczkiâŠmiaÅy jeden kierunek.
To zabawne. Wszyscy oczekiwaliby odpowiedzi: Sophija. I oczywiÅcieâŠczÄÅÄ mnie pobiegÅaby do niej natychmiast. Ale pierwsza osoba? Nie. To wywoÅaÅoby u niej zbyt brutalny szok. To byÅoby egoistyczne z mojej strony.
Pierwszy byÅby Giuseppe. Bo sÄ
ludzie, których spotykamy po to, by dowiedzieÄ siÄ kim jesteÅmy.
Giuseppe jest mnÄ
samym. AdoptowaÅem samego siebie. Ten czÅowiek pokazaÅ mi wszystkie moje moÅŒliwoÅci. PokazaÅ mi czÅowieka, którym mogÅem zostaÄ.
A potem? Asli. Tak. Wiem. To zaskakuje. Ale Asli jest jednÄ
z niewielu osób, które nigdy nie chciaÅy mieÄ kawaÅka mnie dla siebie. Nie chciaÅa Maestro. Nie chciaÅa legendy .Nie chciaÅa iluzjonisty. ChciaÅa czÅowieka. A to jest najrzadsza forma magii. Poza tym byÅaby w stanie przygotowaÄ SophijÄ na⊠- szok.
O, naturalnie mógÅbym udaÄ siÄ takÅŒe do Verony. Z uÅmiechem rozbawienia wyobraÅŒam sobie jej minÄ, gdy widzi mnie niespodziewanie w progu i mówiÄ do niej: âWróciÅem. Zniknij mnie, poniewaÅŒ jestem poszukiwanyâ.
A potemâŠJayden. CzyÅŒbym znów zaskoczyÅ? Widzicie czasami najbardziej przeraÅŒajÄ
ce spotkanie nie jest z wrogiem. Jest z kimÅ, kto wyglÄ
da jak Twoje odbicie. Bo wtedy musisz odpowiedzieÄ sobie na pytanie: czy wracam do ÅwiataâŠczy wracam do wÅasnego cienia?
Kim dla Ciebie jest Giuseppe?
ððªð·ðœð® : GiuseppeâŠTo najdziwniejsza sztuczka, jakÄ
kiedykolwiek zrobiÅem.
Bo jak moÅŒna oszukaÄ samego siebie? Giuseppe jest moim odbiciem. Moim poprzednim ÅŒyciem. MnÄ
samym, który adoptowaÅ siebie samego. Moim przyszÅym cieniem. Jest odpowiedziÄ
na pytanie: âCzy czÅowiek moÅŒe spotkaÄ samego siebie, zanim umrze?â
Fizyka kwantowa mówi o moÅŒliwoÅciach. O Åwiatach równolegÅych. O tym, ÅŒe kaÅŒda decyzja tworzy kolejnÄ
ÅcieÅŒkÄ. MoÅŒe Giuseppe jest mnÄ
z tej ÅcieÅŒki, na której wybraÅem inaczej. MoÅŒe jest tylko starcem, który przekazaÅ mÅodemu iluzjoniÅcie najwiÄkszÄ
tajemnicÄ. Nie jak tworzyÄ cuda. Jak przeÅŒyÄ wÅasne.
Zawsze wiedziaÅeÅ, ÅŒe Zebediah i Sophija sÄ
spokrewnieni, dlaczego to przed nimi ukrywaÅeÅ?
ððªð·ðœð® : PotwierdziÄ? ZaprzeczyÄ? Dylemat rodem z antyku. Nad kaÅŒdÄ
z postaw wisi bowiem fatum. I kaÅŒda z tych postaw byÅaby zbyt lekkomyÅlnÄ
. Z pewnoÅciÄ
, wiedziaÅem wczeÅniej niźli oni sami o sobie. WiedziaÅem. Od poczÄ
tku. WidziaÅem spójnoÅÄ w ich mimice, gestach, ich uwielbieniu dla sztuki, a nawet w sposobie w jaki milczeli. Ponadto⊠Ten sam gniew.
Ten sam upór. Zebediah byÅ lustrem Sophiji. A Sophija byÅa lustrem Zebediaha. Tylko oboje bali siÄ spojrzeÄ. Ta sama tÄsknota pospoÅu pogrzebana w zdjÄciach przedstawiajÄ
cych dwójkÄ dzieci, jedynym dowodzie, ÅŒe kiedyÅ istnieli â razem i nierozÅÄ
cznie. Dowodzie, który⊠WykradÅem Zebediahowi, noszÄ
c siÄ z zamiarem spalenia tak osobistej pamiÄ
tki po siostrze.
A jaâŠJa baÅem siÄ, ÅŒe jeÅli powiem prawdÄ, zabiorÄ im coÅ, czego potrzebowali najbardziej. NadziejÄ. Bo czasami czÅowiek nie potrzebuje odpowiedzi. Potrzebuje jeszcze jednego dnia, w którym moÅŒe wierzyÄ. MiaÅbym zabraÄ Sophiji wspomnienie cudownego brata, opiekuÅczego i dobrego chÅopca, którym byÅ dla niej w jej mniemaniu? Nie ÅmiaÅbym. Na rzecz czego wówczas zburzyÅbym jej wspomnienia? Na rzecz nieÅadnej prawdy i czÅowieka, majÄ
cego krew na rÄkach. PowiedzieÄ Zebediahowi, ÅŒe ma siostrÄ? Tym bardziej bym nie ÅmiaÅ. ZnaÅem obsesjÄ Zebediaha.
WidziaÅem zdjÄcia, które przedstawiaÅy SophijÄ. Nie takie, jakie robi siÄ rodzinie. Nie takie, jakie robi siÄ przyjacióÅce. To byÅy zdjÄcia czÅowieka, który próbowaÅ zatrzymaÄ coÅ, czego nie moÅŒna zatrzymaÄ. ÅwiatÅo. Jej ÅwiatÅo. I wtedy zrozumiaÅem. Nie mogÅem powiedzieÄ mu:âTo twoja siostraâ. Bo on nie patrzyÅ na niÄ
jak na siostrÄ. Raczej⊠PatrzyÅ jak na ostatniÄ
rzecz na Åwiecie, którÄ
moÅŒe ocaliÄ, poniewaÅŒ to ocali jego samego, byÄ moÅŒe przed nim samym. A ja⊠Ja wiedziaÅem, czym jest obsesja. Dlatego zapragnÄ
Åem postanowiÅem zrobiÄ rzecz szalonÄ
, wÅamaÄ siÄ do umysÅu szaleÅca w purpurze. WÅamaÄ siÄ, aby nie dzieliÄ siÄ z nim mojÄ
SophijÄ
. Incepcja. Zasianie myÅli. PrzecieÅŒ to takie proste. WczepiÄ Zebediahowi przekonanie, iÅŒ wymyÅliÅ sobie dziewczynkÄ z Syberii, jak i dorosÅÄ
SophijÄ, ÅŒe to wytwór jego wyobraźni, ÅŒe Sophie nie istnieje. Niestety, z ÅŒalem muszÄ przyznaÄ, ÅŒe po raz pierwszy w swoim ÅŒyciu â tÄ partiÄ przegraÅem.
¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥
DziÄkujÄ za arcyciekawe i wnikliwe pytania oraz moÅŒliwoÅÄ udziaÅu w zabawie. DziÄki Wam mogÄ rozwijaÄ i ulepszaÄ swojÄ
postaÄ. Szczególny, gÅÄboki ukÅon z mojej strony dla Valkyra za zorganizowanie Wieczorku SzczeroÅci, inicjatywÄ, dziÄki której moÅŒemy siÄ rozwijaÄ i integrowaÄ. KÅaniam siÄ