Miłość nigdy nie zaczyna się wtedy kiedy dwoje ludzi mówi sobie Kocham Cie. Ona zaczyna się dużo wcześniej, w tych ledwo zauważalnych momentach kiedy czyjaś obecność nagle zmienia temperaturę całego świata, kiedy jedno spojrzenie potrafi uciszyć hałas w głowie, kiedy czyjiś śmiech zostaje z Tobą jeszcze długo po rozstaniu, gdy łapiesz się na tym że opowiadasz tej osobie rzeczy których nie powiedziałeś nikomu wcześnie, jakby dusza instynktownie rozpoznawała miejsce w którym wkońcu będziesz bezpieczna.
Bo prawdziwa miłość nie wydarza się tylko w sercu. Ona wydarza się w całym człowieku, w przyspieszonym oddechu, w drżeniu dłoni przy pierwszym dotyku, w sposobie w jaki ktoś patrzy na Ciebie tak jakby widział więcej niż tylko Twoją twarz, jakby widział wszystko to co próbowałaś ukryć przed światem.
Miłość jest wtedy kiedy przy kimś nie musisz już być silna cały czas, gdy możesz pękać, milknąć, gubić się a ta osoba nie odwraca wzroku. I nie ma nic bardziej intymnego niż moment w którym ktoś poznaje Twoją duszę powoli bez pośpiechu jakby czytał najdelikatniejszą poezje świata, poznaje Twoje lęki, sposób w jaki uciekasz w ciszy kiedy coś Cie boli, ton głosu w którym mówisz "nic się nie stało" kiedy w środku właśnie rozsypujesz się na kawałki, uczy się Twojej wrażliwości jak języka którego nikt wcześniej nie próbował zrozumieć a potem zaczyna kochać nawet te części Ciebie których ty sama uważałaś że nigdy nikt nie pokocha. Ale miłość nigdy nie jest tylko pięknym uczuciem, to również wybór codzienny cichy, czasami cholernie trudny, to kompromisy, to rozmowy które bolą, to uczenie się siebie nawzajem nawet wtedy kiedy łatwiej byłoby zamknąć drzwi i odejść.
Bo prawdziwa miłość nie polega na tym, że wszystko jest idealne, polega na tym że mimo niedoskonałości nadal próbujesz zostać blisko. Miłość mieszka w drobiazgach, w dłoni położonej na Twoich plecach, w spojrzeniu pełnym troski, w pytaniu czy dojechałaś do domu, w ciszy która nie jest ciężka tylko bezpieczna i chyba największą formą miłości jest moment w którym przestajesz kochać egoistycznie, kiedy zaczynasz rozumieć że kochać kogoś to nie znaczy zatrzymać go przy sobie za wszelką cenę, bo jeśli naprawde kogoś kochasz, pragniesz jego szczęścia nawet wtedy kiedy to szczęście nie prowadzi już do ciebie i czasem największym dowodem miłości jest pozwolić komuś odejść. Nie dlatego, że bolało za mało żeby walczyć ale dlatego że kochało się wystarczająco mocno, by nie zmienić miłości w więzienie. Bo miłość to również szacunek do czyjeś wolności, do czyjis uczuć, do decyzji których nawet serce nigdy nie chciało usłyszeć i nawet jeśli po czyimś odejściu wszystko w Tobie krzyczy i jeśli naprawde kochasz nie niszczysz tej osoby swoim bólem, pozwalasz jej iść ze łzami w oczach, pękniętym sercem ale również z wdzięcznością że wogóle pojawiła się w Twoim życiu bo nie każda miłość ma zostać na zawsze. Niektóre pojawiają się po to żeby Nas obudzić, nauczyć czuć, nauczyć bliskości, pokazać Nam że pod całym tym lękiem i chłodem nadal potrafimy kochać całym sobą. I może właśnie dlatego miłość jednocześnie jest najpiękniejszą i najtrudniejsza rzeczą na świecie bo potrafi sprawić, że pierwszy raz naprawde żyjesz i jednocześnie sprawić, że naprawde rozumiesz jak to jest umierać wewnętrznie.