Nie wierzyłem własnym oczom. Jakim cudem kamień z mojego snu znajdował się na stole obok mojego łóżka? Poczułem lekki niepokój i zacząłem zastanawiać się co się dzieje. Chwycilem go w rękę, jednak tym razem bez żadnego efektu. Nie zrobiło mi się slabo, ani nie traciłem przytomności. Czy to w ogóle możliwe?
Usiadłem na brzegu łóżka i przez dłuższy czas patrzyłem tylko na czerwony kamień. Czym jest? Skąd się wziął? I dlaczego najpierw mi się śnił a teraz mam go w pokoju? Czyżby to jednak nie był sen? Tak wiele pytań a tak mało odpowiedzi.
Postanowiłem ze sprawdzę w Internecie, czy jest jakaś wzmianka o kolorowych kamieniach z jaskini. Szczerze mówiąc bylem bardzo zdziwiony ilością wyszukiwań. Na moje nieszczęście nie było to, to czego szukałem. Następnym co przyszło mi do głowy to przypomnienie sobie jak znalazłem się w dziwnej jaskini? Może jeśli przypomniałbym sobie jak się tam znalazłem, to odkryłbym czy to miejsce naprawde istnieje. To jednak również nie przyniosło zamierzonego efektu.
- Głupi kawałek skały... - powiedziałem, po czym poszedłem wziąć prysznic i ubrać się.
Przez cały poranek, nie dawało mi to spokoju. Jak to jest w ogóle możliwe? Główkowałem i nic nie przychodziło mi do głowy.
W południe umówiony byłem z przyjaciółką - Evą. Znaliśmy się od dziecka i ufałem jej bezgranicznie. Wziąłem ze sobą dziwny kamień i poszedłem na spotkanie. Po drodze rozmyślałem jak wytłumaczyć Evie to co się stało, tak żeby nie wzięła mnie za wariata i nie zaczęła się śmiać. Najlepiej będzie chyba powiedzieć wprost.
- Nie uwierzysz co sie stało!
- Hej Eva, ciebie również miło widzieć.
- Oj tak, przepraszam. Heh Danny miło cie widzieć, ale naprawdę nie uwierzysz co się wydarzyło - mówiąc to Eva wyciągnęła z torebki mały, biały kamień.
Byłem w szoku, to ten sam który leżał w raz z moim w okręgu na stole w jaskini. Nie mieściło mi się to w głowie. Teraz jeszcze bardziej zastanawiałem się o co chodzi i czym są dziwne kamyki...
Ciąg dalszy nastąpi...













