Akt I. - Co nieco o immersji - 09.06.20
Jeśli zapytalibyśmy przeciętnego gracza czy wie, co oznacza słowo ,,immersja’’, to prawdopodobnie odpowiedziałby przecząco. Co więcej, możliwe też, że nawet nigdy wcześniej nie słyszał tego słowa. Myślę, że gracz ten zdziwiłby się dowiadując się, że usłyszane przed chwilą słowo buduje i jest podstawą wszystkich gier, w które kiedykolwiek zagrał w swoim życiu.
No właśnie – bo czym jest tak naprawdę immersja? Mówiąc najprościej - to proces pochłaniania i zanurzania się w elektroniczną rzeczywistość, w tym przypadku omawianym przeze mnie – w gry. Jeśli zapominamy o otaczającym nas świecie to świadczy o tym, że zabieg immersji się udał i jej efekt jest wyczuwalny.
Można zadać sobie następne pytanie - dlaczego immersja jest taka ważna? Cóż, myślę, że chyba nie da się polubić gry, która nie będzie nas angażowała w siebie, której rozgrywka, fabuła, bohaterowie i ich los będą nam obojętne. To samo tyczy się książek – gdy książka w naszym mniemaniu mówiąc potocznie „nie wciąga” nas – odkładamy ją na bok czując, że czas przeznaczony na czytanie jej, był czasem straconym. Jeśli zaczynamy serial, to już po pierwszym odcinku czujemy w jakimś stopniu, czy będziemy kontynuować oglądanie go, czy też nigdy do niego nie wrócimy.
Te wszystkie rzeczy wie się już we wczesnym stadium obcowania i zapoznawania się z danym dziełem kultury. Dlatego tak ważne jest, aby immersja była wyczuwalna już nawet w samym prologu gry. Nikt nie mówi przecież o grach, które zapomina się dosłownie jeden dzień po ich ukończeniu. Jeśli tak jest, to znaczy, że angażowały one swoich graczy za słabo. Gracze mówią o grach, które wciągnęły ich na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset godzin. Które poruszyły ich od środka, które wywołały emocje. Które nie dało się zapomnieć.
Według Michaela Heim’a, istotą immersji jest wrażenie bycia przetransportowanym w inne miejsce i poczucie, że przynależymy do jakiejś historii, czyli krótko mówiąc - że bierzemy w niej udział i jesteśmy jej świadkami. Myślę, że w ten klimat, idealnie wpasowuje się gra, która ostatnimi czasy jest określana mianej jednej z lepszych gier survivalowych wszechczasów.
Mam na myśli grę ,,The Last of Us”. Podam kilka wypowiedzi graczy, którzy ukończyli rozgrywkę w grze i podzielili się swoimi odczuciami na Filmweb’owym forum:
“Od momentu skończenia gry mam kaca growego. Co to znaczy? To, że czego bym teraz nie włączył, jakiejkolwiek gry lub filmu, wszystko wydaje się być płytkie.”
“Od lat żadna gra mnie tak nie pochłonęła.”
“Ta gra jest jak czytanie dobrej książki, do której się wraca. Leciały łzy.”
Wszystkie te wypowiedzi wskazują na fakt, iż proces immersji w grze zadziałał na tych graczy na tyle mocno, że nawet po przejściu gry, kontemplowali o niej, odczuwali silne emocje, wracali w myślach do świata przedstawionego. Byli zaangażowani na tyle mocno w opowiedzianą historię, że po ukończeniu rozgrywki, wciąż czuli, że należą do niej.
Ze swojej skromnej strony mogę tylko dodać, że niewiele gier wywołało u mnie takie odczucia. Z czystym sumieniem mogę przywołać tutaj gry z serii ,,Wiedźmin”, a szczególnie zaangażowałam się przy okazji grania w dodatek do gry ,,Wiedźmin 3″ o tytule ,,Serca z Kamienia”. Przechodząc ,,Serca z Kamienia” ma się wrażenie oglądania dobrego serialu, ale bycia jednocześnie świadkiem wydarzeń, które mają miejsce na ekranie. Zakradamy się w historię, a co więcej... mamy możliwość zadecydowania, jaki będzie jej finał. Myślę, że to dla mnie jeden z topowych przykładów gier (a w zasadzie dodatków, bo rozgrywka w ,,Sercach z Kamienia” trwa niecałe 10 godzin), o których nie da się zapomnieć długo po ich przejściu.
Podsumowując moje krótkie przemyślenia, immersja (w moim odczuciu) jest głównym budulcem gier (a w szczególności tych RPG). Zanurzanie się w głębię historii przedstawionej na ekranie jest niezwykle przyjemnym dla gracza uczuciem, bo na krótki moment (albo na trochę dłuższy, jeśli naprawdę nie może się oderwać) ma możliwość odcięcia się od całego otaczającego go świata. Dla takiego właśnie uczucia, warto grać w gry i myślę, że to ich najlepsza wizytówka.