Ukryłam głęboko wszystkie moje słowa,
Bo miłość przed tobą musiałam wciąż chować.
Byłeś moim światem, słońcem na niebie,
Oddałam ci serce, tracąc samą siebie.
Mówiłeś "przyjaciółko", karmiłeś tą złudą,
A ja każdą ranę znosiłam tak długo.
Siedziałam w milczeniu, gdy ból mi zadawałeś,
No tylko na chwilę miły być umiałeś.
Wracałeś do mnie wtedy, gdy czegoś potrzebowałeś,
Swoim chłodnym pismem duszę mi łamałeś.
Suche wiadomości, godziny milczenia,
Zmieniałeś mój spokój w pasmo cierpienia.
Jak można tak ranić, gdy ktoś kocha szczerze?
W twoje puste słowa już więcej nie wierzę.
Wykorzystałeś bliskość, zostawiłeś rany,
Plan na wspólne lato leży rozj-ebany.
Tak bardzo mi brakuje twojej uwagi,
Do życia bez ciebie wciąż nie mam odwagi.
Tęsknię potwornie i wciąż będę czekać,
Choć ty z odpowiedzią potrafisz tak zwlekać.
Gdy wrócisz, zobaczysz jak bardzo się zmienię,
Dam ci swą lepszą wersję na życzenie.
Ta jedna myśl we mnie wciąż żyje niechciana:
KUR-WA JESTEM SAMA I NIEKOCHANA.