A więc dlaczego wracam?
Prawie umarłam przez tą chorobę, no bo umówmy się nie ważne od tego czym się ktoś kieruje jest to choroba. Jednak mimo to wracam do tego po pół rocznych pobytach w szpitalach i wielu powikłań zdrowotnych które są naprawdę poważne. Ale nie obchodzi mnie to. Zawsze zdawałam sobie sprawę że mnie to z4bija, wiedziałam doskonale. Byłam na to gotowa, nie przeszkadzało mi to ja i tak nigdy nie chciałam żyć. Poza ana mam inne problemy natury psychicznej. Ostatnie miesiące bez tego były puste, nie miałam celu. Płakałam prawie każdego dnia jak wstałam rano że się w ogóle obudziłam bo tego nie chciałam. Nie chcę żyć ale nie chce się też z4bijać dlatego w tej chorobie odnajduję tyle komfortu. Ona nadaje mi cel, każdego dnia wstaje z celem. Chudnięciem jak najszybciej i jak najeiwięcej. Bez tego czułam też jakby ktoś mi zabrał osobowość, wiem że to okropne ale z czasem to naprawdę stało się wielką częścią mnie. Potrzebuje celu mojej egzystencji, a ana mi to daje. Jak umr3 przy okazji to trudno. Nie chciałam by ktoś mię ratował, nie dałam na to przyzwolenia. Więc zrobie to ponownie. Jeszcze przy okazji sobie schudnę i będę ładniejsza konając więc same plusy. Nie chcę się tu nie wiadomo jak rozpisać tylko przybliżyć moją decyzję dlatego na tym zakończę. Napewno nie będę wstawiać tu jako takich bilansów ponieważ mam zakaz robienia sobie sama posiłków przez to wszystko. Ale jestem sama w domu większość czasu, nikt nie wie czy naprawdę jem. Po prostu bede nic nie jeść aż do powrotu kogoś do domu i będę jeść kolacje by nie wzbudzać podejrzeń. Na weekendy też już mam plan. Wiem że mi się uda. Wierze w siebie pod tym aspektem.
Także to było tyle co chciałam przekazać od siebie. Miło tu z wami być spowrotem~














