Pojawiłaś się w moim życiu całkiem przypadkiem Los zaśmiał mi się w twarz po raz kolejny Zesłał mi Ciebie, ucieleśnienie wszystkich moich potrzeb
A jednak nie mogę Cię mieć, chociaż lepiej byłoby powiedzieć, że Twój czas nie może mieć mnie Nie mieszczę się w ryzach sztywno nakreślonych godzin Zapominam czym jest doba Nie wiem co to tydzień Rok to mrugnięcie powieką
Płynnie wypycham każdą Twoją chwilę Niszczę harmonogram dnia Wydłużam chwilkę do chwili
Wpycham się przed kolejkę Śmieję się w twarz porządkowi Zgrabnie umykam karze
Dziś jednak cieszę się ze wspólnie wypitej kawy W końcu to i tak duży luksus Ile rzeczy mogłaś zrobić w ciągu tych kilkudziesięciu minut?
Na ile następnych godzin nie zapomnisz widoku moich oczu?
Przez ile lat będziesz pamiętać smak latte na moich ustach?













