Rozmowa z Startup Art
Temat pomysłów na biznes (tzw. startupów) nie schodzi od lat ze stron różnej maści mediów. Pomimo, że mamy już w Europie przykłady kreatywnych jednorożców, to w dalszym ciągu mało zwraca się uwagę na startupy przez pryzmat przemysłów kreatywnych; coś więcej aniżeli kolejne informacje, jak rozwija się Spotify czy platforma STEAM. A przecież także im są potrzebne programy, przedsięwzięcia, aby mogły się rozwijać.
Na szczęście ulega to poprawie. Pojawia się światełko w tunelu w postaci inicjatywy, którą od lat rozwija organizacja Startup Academy. Jest nią projekt Startup Art, którego celem jest wzmocnienie przedsiębiorczości wśród absolwentów szkół artystycznych.
Już za niecały tydzień konferencją w Warszawie (26.03), rozpocznie się kolejna edycja tego przedsięwzięcia. O kulisach powstania Startup Art oraz o blaskach i ceniach wspierania startupów kreatywnych rozmawiałem z Karoliną Piotrowską - project managerem w Startup Academy.
W tym roku mija 6 lat, od kiedy działa Startup Art. Opowiedź proszę, jak to się wszystko zaczęło.
Karolina Piotrowska: Inicjatorem było Biuro Kultury m. st. Warszawy, które wyszło z pomysłem takiego programu po przeprowadzonych badaniach. Wynikało z nich, że młodzi absolwenci uczelni artystycznych mają problem z odnalezieniem się na rynku pracy, a szczególnie z rozpoczęciem zarabiania na swoim talencie. Brakuje im kompetencji biznesowych, co utrudnia im wystartowanie z własną działalnością.
A co przekonało warszawskich urzędników do tego, aby do tego projektu zaangażować właśnie Was?
KP: Przede wszystkim przekonało doświadczenie organizacji Startup Academy w pracy z kreatywnymi. Od kilku lat realizujemy projekty dla tej grupy docelowej, nie tylko w Warszawie. Współpracowaliśmy również z Urzędem Miasta Lublin organizując dwie edycje programu Creative Lab. dla studentów kierunków kreatywnych. Włączamy się również czynnie w działania Instytutu Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, który realizuje konkurs Young Design.
Kierujecie ten projekt głównie do studentów oraz absolwentów warszawskich uczelni artystycznych. Jak w takim razie udaje się Waszym startupom zbudować interdyscyplinarne zespoły?
KP: Oprócz studentów i młodych absolwentów szkół artystycznych, zapraszamy do projektu również studentów i absolwentów z innych uczelni (Politechnika Warszawska, Szkoła Główna Handlowa, Uniwersytet Warszawski). W czasie Startup Shakera (który jest intensywnymi, weekendowymi warsztatami, w ramach których uczestnicy tworzą swoje startupy) do pomysłodawców przyłączają się osoby zainteresowane wspólnym budowaniem zespołu. My, jako organizatorzy, sugerujemy początkowe składy zespołów, w których pomysłodawcą są przedstawiciele "świata artystów".
Patrząc z perspektywy lat, który dla etap budowania startupu jest najcięższy dla uczestników Startup Art?
KP: Z naszego doświadczenia, z poprzednich edycji programu Startup Art, wynika, że dla uczestników dużą trudnością jest testowanie ich pomysłów oraz stworzenie rentownego modelu biznesowego. Proponujemy im wykorzystanie w praktyce metody Lean Startup, ale trudno jest im przełamać się i wyjść do swoich przyszłych klientów, aby zapytać o ich potrzeby. Ciężka okazuje się również zmiana myślenia o swoim przedsięwzięciu, ponieważ przypominamy im, że biznes musi zarabiać. Idea i misja jest ważna, ale ich realizacja nie pozwoli na zapłacenie podstawowych rachunków czy kosztów wynagrodzeń.
Czy wśród uczestników można zauważyć rosnący procent studentów/ absolwentów - obcokrajoców ze stołecznych szkół artystycznych?
KP: Nie, ponieważ wszystkie części programu odbywają się w języku polskim.
Boostrapping czy tradycyjne pozyskiwanie inwestycji dominuje jako model finansowania wśród dotychczasowych startupów programu Startup Art?
KP: Najczęściej jest to bootstrapping, ponieważ są to projekty na bardzo początkowym etapie, które mają okazję w czasie programu się rozwinąć z fazy pomysłu.
Od niedawna wybieracie jeden startup, który ma szansę zaistnieć w Europie. Jak wygląda ich dalsza historia?
KP: W dwóch ostatnich edycjach nagrodą główną w programie był wyjazd na wybraną przez zwycięzców konferencję branżową w Europie. Zespoły wybierały South Summit w Madrycie, gdzie spotykają się startupy z całej Europy. Uczestnicy mieli okazję się zainspirować i zobaczyć jak funkcjonują startupy, które działają już na rynku.
Czy oprócz inspiracji, w którymś przypadku można powiedzieć, iż to przełożyło się jakoś na rozwój biznesowy startupu?
KP: Tak, ponieważ pomysłodawcy mają okazję zobaczyć, jak robią biznes inni, co następnie przekłada się na wdrażanie u nich nowych rozwiązań, o których nawet wcześniej nie wiedzieli. Dodatkowym atutem uczestnictwa w konferencji są kontakty, które startupy ze Startup Art zdobywają. Z poznanymi w czasie wydarzenia osobami do dziś utrzymują kontakt.
Czy "artystyczne" startupy wybierają częściej działalność lokalną (w Polsce) czy bardziej zagraniczną - globalną?
KP: Najczęściej jest to działalność niszowa, która ogranicza się terytorialnie do Polski lub nawet tylko do Warszawy.
Macie porównania do podobnych programów działających w innych krajach?
KP: Istnieją również inne programy. W Warszawie bardzo dużo działań dla przedstawicieli sektora kreatywnego organizuje Centrum Kreatywności Targowa, gdzie odbędzie się druga część programu Startup Art, czyli Startup Shaker, który odbędzie się w dniach 5-7 kwietnia i na który serdecznie zapraszamy.
Co dalej planujecie z rozwojem Startup Art? Jak widzicie dalszy rozwój tego programu?
KP: Program Startup Art rozwijał się z biegiem lat. Pierwsza edycja to były tylko warsztaty biznesowe dla małej grupy studentów, które cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. Z tego względu Biuro Kultury m. st. Warszawy zadecydowało o rozwoju projektu i poszerzeniu programu o dodatkowe elementy. Od 3 lat Startup Art składa się z 4 podstawowych części, czyli konferencji, Startup Shakera, warsztatów i Demo Day. Dodatkowo każdy zespół, który przejdzie do etapu warsztatów, ma możliwość skorzystania z indywidualnych konsultacji z ekspertami Startup Academy. Można powiedzieć, że doszliśmy do momentu, kiedy forma realizacji programu jest naprawdę dostosowana do odbiorców w wysokim stopniu.














