Podsumowanie jesiennych dokonań
Niektórzy mówią że sezon nie kończy się nigdy, nie należę jednak do grupy zapaleńców nie zwracających uwagi na warunki pogodowe. Co roku kiedy to śpimy godzinę dłużej, wiem że sezon potrwa już tylko parę krótszych dni. Przychodzi więc czas na podsumowania po których ostatecznie dochodzimy do wniosku, że dalej jest wiele rzeczy do poprawy. Postanawiamy wtedy zaszyć się na jakimś obiekcie który umożliwia nam zdobywanie nowych wspinaczkowych szlifów i w nadziei czekamy na tanie bilety do Hiszpanii :)
Sweter puchowy - idealny na jesienne wypady. fot. Maciej Dobrzański
O dokonaniach wiosenno - letnich już pisałem, teraz chciałbym podsumować jesienną część sezonu. Nowy rok szkolny wiązał się dla mnie ze zmianą szkoły. Jednak Mistrzostwa Świata Juniorów w Arco nie pozwoliły mi poznać nowych kolegów z liceum 1 września. Nie żałuję tego, ponieważ wyjazd do Włoch był owocny nie tylko w nowo nabyte doświadczenie startowe, ale także w przejścia skalne. Wspinałem się głównie onsightem ale również udało mi się poprowadzić dwie 8b RP - Fuego, i bardzo trudną jak na swoją wycenę - Maratonę. Onsightem zrobiłem 5x7c, 1x7c+, 1x8a i ok 15 dróg od 7a w górę.
Szkoła latania w Arco fot. Mateusz Haładaj
Po powrocie do Polski, szybko oswoiłem się z nową klasą i wykorzystując ostatnie dni wolne od nauki pojechałem na weekend na Słowację. W sobotę odwiedziłem Visnove, będące lokalną “kuźnią mocy” podobną do podkrakowskiej Jaskini Mamutowej. Tutejsza grota oferuje atletyczne wspinanie, często po nienaturalnych chwytach. Choć początkowo przestrzegano mnie przed trudną cyfrą w tym rejonie, szybko uporałem się z Shamanem (9+).
Okapy Visnovego fot. Maciej Dobrzański
Następnego dnia pojechaliśmy do Sulova rejonu kompletnie różnego od poprzedniego. Jest to ogromny obszar piaskowcowych ostańców. Wspinanie jest tu bardzo techniczne, co mi akurat odpowiada. Największą trudnością okazała się jednak częstotliwość z jaką rozmieszczone były ringi. przykładowo na dwudzestokilkumetrowej drodze rozgrzewkowej znajdowało się 7 przelotów, a na 8a - Opus Dei, które udało mi się poprowadzić, wbitych było 6 spitów.
Wspinanie w Sulovie to walka głównie z głową. fot. Kasia Berbeka
Nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował swoich sił w Jaskini Mamutowej. W trzecim tygodniu września wykonałem kilka poszkolnych wyjazdów z Dobrzanem. Udało mi się poprowadzić drogę Fumar Prejudica (8c), mimo tego, że zapomniałem jednego buta wspinaczkowego z pary i wspomagałem się innymi, które średnio nadawały się do wspinaczki w dachu.
Rozgrzewka na “Boskim Buenos”
Później popsuła się pogoda, toteż czas ten spędziłem na panelu trenując, przy okazji udało mi się wygrać moje pierwsze zawody Pucharu Polski Juniorów, które odbyły się w Toruniu.
3xTOP = 1 miejsce
Później przyszło parę cieplejszych dni, które wykorzystałem żeby zrobić “Próbę Turinga”(8b+) na Dupie Słonia. Droga, mimo iż promuje wyższych wspinaczy, nie wydała mi się bardzo trudna. Potem zrobiłem jeszcze “Nagły atak murarza”(8a).
Dupa słonia, Turing na środku
Tak kończy się mój dotychczas najlepszy sezon wspinaczkowy. Teraz czas zamienić skały na panel, cyfrę na ilość powtórzeń obwodów, puchowy sweter na cieplejszego Wave’a i czekać na ferie w Hiszpanii :)
-Wojtek Pełka














