KWIT ZA WIKT
KWIT ZA WIKT
Wielki biznes tak urządził nam świat Skradł nam wszystkim młodzieży naszej kwiat Nie liczymy już nawet kosztów i strat Zza więziennych wolnego rynku krat.
Gdzie się nie obrócić pieniądz rządzi Duch w tej tyranii błąka się i błądzi Aż się od rozterki w głowie z tego mąci. Jest jednak niejeden co inaczej sądzi.
To są wygrani w tym wyścigu szczurów, Budowniczy podziału od reszty murów, Co z pomocą kłów swych, pięści i pazurów Zamienili gresy na połysk marmurów.
Bogactwem nieprzebranym onieśmielają, Wykreowanym pozorem zawstydzają. Po cichu lub otwarcie z reszty nas szydzą Nic poza własny interes nie widzą.
Jesteśmy fałszem zewsząd otoczeni, W ekskrementach egoizmu zanurzeni. I tak smrodem swoim własnym odurzeni Śnimy o jutrze dziś w niewoli pogrążeni.
Opresyjna to władza niewybieralna, Agenda globalnych biznesów nachalna, Na głębokich naszych fobiach żerująca, Tęsknotę za sensem życia zatruwająca.
Nie widzę kresu tego szaleństwa, Libertyńskiego rynku okrucieństwa. Nie ucieknie przed klątwą pieniądza nikt, Bo tu rządzi i nas sądzi kwit za wikt.
Zamykam trwożną myśl w kapsule czasu, Czekając na wydanie chmur atlasu, Co wskazywać będzie drogi po niebiesiech, W subtelne wymiary ducha nas poniesie.
I będziemy w muzeach tylko oglądać, Jak można było lichwą świat tak oplątać. I nie będzie w stanie wyobrazić sobie nikt, Gdy tu rządził i nas sądził kwit za wikt.
copyright @rymonauta
















