Filia wątku - Superstacja i Eliza Michalik antyklerykalne
Wątek zdechł nagle tak jak i z nagła się pojawił (założyciel wątku AleLuja albo się już zdążył zniechęcić, albo zwyczajnie leniem tu trąci.. ). A szkoda - może czas ten wątek odświeżyć bo Eliza Michalik w Superstacji wyrasta naprawdę na rasową redaktorkę. Jej program „Nie ma żartów” stał się chyba lub staje się najciekawszym programem publicystyczno-polityczno-obyczajowym w naszych przekaziorach. I jest do niego naprawdę prawie zawsze dobrze przygotowana. A ostatnimi czasy ujmuje mnie szczególnie – choćby w rozmowie z prof. Michałem Kuleszą na temat paragrafu o znieważaniu prezydenta, poza rozsądnym podejściem do tematu dwukrotnie zacytowała słowa Z. Hałdysa na temat Jarkacza „ …dla mnie Jarosław Kaczyński jest smętnym chujem” (bez wypikowania przez „reżyserkę”). Szacun dla profesora, który zachował przy tym stoicki spokój, ale i dla Elizy oraz całej Superstacji za odwagę !!! Z jej poglądami prezentowanymi obecnie w większości przypadków nie sposób się nie zgodzić i głęboko mam gdzieś, że kiedyś zdarzyło się jej pracować w prawicowym szmatławcu – zdaje się, że były to błędy młodości. Eliza prowadzi jeszcze ciekawy piątkowy program „Gilotyna” – niestety tym razem z niejakim Marcinem Tellerem – prawdziwym rozkoszniakiem-jajcarzem, któremu myli się chyba prowadzenie programu z lanserką własnej osoby - przy nim ADHD Kuby Wątłego to prawie stan apatii.
Zresztą Superstacja to dziwny i niekonwencjonalny w naszej rzeczywistości medialnej przekazior. I nie chodzi mi bynajmniej o wulgaryzmy pojawiające się w niej od czasu do czasu. Obok ewidentnych kiksów i gniotów w ramówce (choćby pogodynka, niejaka Magda Michniak i jej niestety codzienne, obowiązkowe „szampańskie żarty” przy której Karol Strasburger wydaje się być królem subtelnego i wyrafinowanego dowcipu) oraz dziennikarstwa niekiedy na takim sobie poziomie (bywa i tak, że redaktor prowadzący program na żywo - nie radzi sobie nie tylko z osobą zaproszoną, ale nawet z anonimowym rozmówcą telefonicznym), zdarzają się tu prawdziwe perełki – zaliczyć do nich można właśnie programy Elizy Michalik, rozmowę dnia Janiny Paradowskiej, podsumowanie dnia (na pewno bardziej obiektywne niż gdzie indziej) i parę jeszcze innych stałych pozycji w ramówce. Poza tym stacja odważnie i konsekwetnie zaprasza lewą „niesłuszną” stronę sceny politycznej – począwszy od Urbana, Gadzinowskiego, Golimonta, czy choćby naszego Admina – na polityków z wierchuszek partyjnych kończąc, nie stroniąc wszakże od innych opcji politycznych, czy ruchów społecznych rzadko raczej goszczących gdzie indziej. Dobór komentatorów jest również nieczęsto spotykany w innych stacjach. No i na koniec – większość prowadzących programy sprawia wrażenie osób normalnych, zbliżonych do rzeczywistości i problemów dnia codziennego (ze wszystkimi towarzyszącymi temu wadami i zaletami) – czego nie można raczej powiedzieć o „gwiazdach” z TVP, TVN-ów czy innych szczekaczek informacyjnych.. Pamiętam początki Superstacji - żałosne często i raczej przaśne – widać, że stacja mimo licznych jeszcze wpadek i widocznej czasem nieporadności rozwija się i profesjonalizuje - no i chyba zmierza w dobrym kierunku…
PS. Jeden z ostatnich grepsów w programie prowadzonym przez Wątłego wprost mnie powalił z fotela: „… zaraz po programie Ci jebne” – to reakcja red. Tomasza Woźniaka na notoryczne dogryzanie i przerywanie mu w środku zdania przez rozkosznego Kubę. Szczerze mówiąc do szału nieraz doprowadza mnie ta maniera pseudo-luzaka, ale przyznać trzeba, że jego programy bywają czasem ciekawe…a czasami niestety tragiczne – choćby dzisiejszy z Gzylem. Nawiasem mówiąc:
Niegrzeczny duet opuszcza Superstację
To już pewne. Jeden z najbardziej odważnych programów w polskiej telewizji nie powróci jesienią do Superstacji. Dziennikarze Kuba Wątły i Mariusz Gzyl, którzy nie boją się publicznie mówić tego, co myślą, szczególnie w sprawach polskiego Kościoła, rozstają się ze stacją.
http://media2.pl/media/26875-Niegrze...perstacje.html
Tak pisał portal media2.pl dnia 07.08.2007
No trochszku się im jebło z tom pewnościom
PS.2. Aha, i z zupełnie innej beczki - swoją drogą jeśli chodzi o fach przepowiadaczy pogody w naszych telewizjach to nie ma chuja – musi gdzieś być jakaś tajna, specjalna szkoła kształcąca i kształtująca takie osobliwości – przecież tacy ludzie jak Jaruś Kret czy wspomniana wyżej pogodynka nie mogą ot tak brać się same z siebie. Natura nie jest chyba aż na tyle perfidna…