Solpol to ostatnio jeden z moich ulubionych wątków do wszelakich rozważań. Chujowo, że nie mogę z niego w żaden sposób korzystać. Z podobnych pobudek na przykład wybrałem siłownię w Renomie, bo jako prawdziwy mieszczuch i Breslauer chciałem częściej tam chadzać niż tylko na okazjonalne zakupy do Almy. Głupio? Może i tak, ale naprawdę uwielbiam ten budynek, szczególnie po pieczołowitej renowacji i znakomitej rozbudowie, poza tym mam bardzo wygodny dojazd, dziwko swag.
Poznań miał mniej szczęścia, bo ten sam inwestor wycofał się ze swoich hucznych planów reanimacji domów towarowych i "Okrąglaka" przerobił na biurowiec. Gdyby było inaczej, być może taras na szczycie, o którym wspominałem we wpisie o Poznaniu, stałby dziś otworem dla mieszkańców i przyjezdnych.
Ad Solpol. Solorz miał ostatnio większe zmartwienia na głowie niż opus magnum Jarząbka, rozwodził się z żoną, a dom towarowy na Świdnickiej to zapewne tylko ułamek jego majątku. Postawił przed nim szafot, ale na egzekucję przyjdzie jeszcze poczekać. Nikt nie wie ile. Zostało powiedziane, że nowy obiekt projektować ma APA HUBKA, niby spoko, bo ich projekty na Times II czy pl. Wróblewskiego są dobre, ale to grzeczna i zachowawcza, choć elegancka architektura. Daleko jej jednak do wyjątkowego "flair" Solpolu, obiektu który poza byciem architektoniczną kontrowersją aspiruje również do miana jednego z pomników kolektywnej pamięci współczesnych wrocławian.
Co smutne, to fakt, że stoi pusty i samotny. Ponoć "Przegląd Sztuki Survival" robił podchody by wykorzystać go przy okazji przyszłej edycji. Ja również wpadłem na pomysł zrobienia imprezy w Solpolu. Chciałem odwrócić porządki i zamiast sprowadzać drogiego didżeja z zagranicy zabookować wyjątkowy budynek i to jego uczynić gwiazdą całego wydarzenia. Spotkałem się jednak z odmową. Gdy dodzwoniłem się pod wskazane numery na hasło "impreza muzyczna" usłyszałem:
"NIE MA TAKICH WARUNKÓW. KŁANIAM SIĘ!"
Po czym gość rzucił słuchawką. Czyżbym był kolejnym natrętem? Czy to zwykła nonszalancja ze strony administracji, bo nic im się nie chce, czy celowe odgórnie zaplanowane działanie obliczone na zniechęcenie i zapomnienie, zdławienie jakiejkolwiek sympatii do tego obiektu, która mogłaby przeszkodzić rozbiórce? Znajomi uprawiali ostatnio umysłową gimnastykę, jakby tu uratować Solpol grając na emocjach Solorza. Może przekonać go co do niezwykłości i awangardowości tego obiektu, o jego historycznej wartości i tak dalej? Solorz to jednak pewnie wie, bo przecież sam go zbudował, a nawet jeśli wypadło mu z głowy, to on jest graczem w innej lidzie, gdzie dyma miasto na grube miliony przy okazji kopania dziury obok stadionu. On nie zbiera pochwał za mecenat artystyczny i ratowanie zabytków, ale za mielenie hajsu, to jego świat, ten typ tak ma.
Wpadła mi ostatnio w ręce gazetka "Zielone Wiadomości", gdzie występują takie gwiazdki ruchów miejskich jak Joanna Erbel, Lech Mergler czy Tomasz Leśniak. Pierwsze strony zajmują artykuły o "miejskich dobrach wspólnych i pasożytniczej urbanizacji". Nie jesteśmy jeszcze oczywiście na etapie Londynu gdzie na miejscu nieodżałowanego (dla mnie) Heygate Estate na Elephant & Castle powstaną drogie apartamenty dla "bogoli", bo Nowy Targ jeszcze długo postoi i rynek jakoś tam amortyzuje stałe podwyżki cen. Nasze centrum z Żabkami i lumpeksami na Świdnickiej jeszcze przez dłuższy czas pozostanie na swój sposób "demokratyczne", tylko tego Solpolu, tego Solpolu żal. A gdyby tak się zbuntować i zawalczyć? Na moment go odzyskać, dla działań obywatelskich, artystycznych, krótko mówiąc "miejskich". Wystosować do Solorza taką dajmy na to odezwę:
"Wąsaty dziadu z Radomia, oddaj Solpol nam wrocławskim robakom. Co z tego że Twoje, ale też i nasze, bo wspólne, bo tyle pięknych wspomnień, chwil, radości z zakupów i w ogóle. To miasto jest nasze, nie Twoje. Narobiłeś smrodu tą dziurą przy stadionie, to teraz daj Solpola na chwilę. I tak Ci niepotrzebny na razie, a zanim wyburzysz to my się tam pobawimy!"
Byłoby naprawdę pięknie. Tak mam nadzieję będzie wyglądać przyszłość naszych miast, że nawet kierunki rozwoju własności prywatnych będziemy dyskutować wspólnie. Koniec z zamykaniem i grodzeniem przestrzeni! Oddawać Solpola! Przed nami jednak jeszcze długa droga, bo w powyborczych wywiadach Dutkiewicz zamiast się kajać, branzluje zwycięstwem i straszy nas partią Kaczyńskiego, dziwiąc się nad sklejeniem "ruchów miejskich z PiSem". Piss on PiS, przecież wiadomo że ludzie głosowali przeciw niemu, a nie na Jarka i kolegów. On to wie, ale w swojej książęcej ramiszowsko-mikstackiej arogancji nie chce się przyznać, kutas jeden. Bo to właśnie pokazuje, że nasze miasta wciąż są ośrodkami politycznych walk zmęczonych polityków z pokolenia Solidarności, a nie przestrzeniami realnych zmian dla mieszkańców.
Na koniec tylko przypomnę, że to w niesławnym reality show "Bar" kręconym w podziemiach Solpolu swoją karierę zaczynała pyskata Dorota Rabczewska aka Doda.