Miki
Nikon D60, Sigma 70.0-300.0 mm f/4.0-5.6
[EN] Alright then. That’s a wrap on my week with the Nikon D60.
This over-a-decade-old entry-level DSLR definitely has its flaws — no denying that. But I have to say, shooting with it was actually pretty enjoyable. Well… aside from a few ridiculous design choices.
For example: there’s Auto ISO — but only in fully automatic modes. Okay, fine, I can live with that.
But why, oh why, does the self-timer turn off after every single shot?! For real — every time I took a photo from a tripod, I had to dig back into the menu to switch it back on. What a weird quirk.
Color-wise? A little odd, but manageable. At lower ISOs, the files are surprisingly flexible. That’s cool.
But the real letdown? The lens. No wonder my friend couldn’t sell it (as I mentioned before). I expected it to be meh, but what I got at 300mm was downright awful. At 70mm, it's borderline acceptable — but once you zoom in? Total garbage. And to make it worse, there’s backfocus. Yay!
At longer focal lengths, it consistently focuses just in front of your subject. Combine that with the low resolution and optical flaws and… yeah. Unusable.
I took around 500 shots. A lot. I narrowed it down to about 100 — and even those, in many cases, made the cut only because the moment was worth it. My heart ached.
Anyway. Lesson learned. On to the next!
4o
[PL] No dobra. Mam za sobą tydzień z Nikonem D60.
Kilkunastoletnia, amatorska lustrzanka ma swoje wady — nie da się ukryć. Niemniej jednak fotografuje się nią całkiem przyjemnie. No, pomijając pewne... debilne rozwiązania.
Jest na przykład ISO-Auto. Ale tylko w trybach automatycznych. No dobra, mogę to jeszcze przełknąć. Ale dlaczego samowyzwalacz wyłącza się po każdym zdjęciu?! O ja pierniczę! Po każdej jednej klatce ze statywu trzeba znowu wchodzić w menu i go włączać. Dziwactwo totalne.
Kolorystyka plików — trochę dziwna, ale do ogarnięcia. Na niższych czułościach jest nawet całkiem elastycznie. Spoko.
Ale to, co okazało się największym niewypałem, to obiektyw. Nie dziwię się już wcale, że moja znajoma nie mogła go sprzedać — pisałem o tym wcześniej. Spodziewałem się nieszczególnego obrazka i tyle. Ale to, co zobaczyłem przy 300 mm, to kaszana totalna. Przy 70 mm jeszcze w granicach przyzwoitości. Ale potem? Totalna kaszana potęgowana przez backfocus.
Na dłuższych ogniskowych obiektyw ustawia ostrość tuż przed fotografowanym obiektem. To, w połączeniu z niską rozdzielczością i innymi wadami optycznymi, daje efekt totalnie nieakceptowalny. Bue!
Zrobiłem jakieś 500 zdjęć. Dużo. Wybrałem z tego 100 — i w wielu przypadkach tylko dlatego, że szkoda mi było momentu. Serce bolało.
No nic. Następnym razem będę pamiętał.









