Zdjęcie przed kimś majtek to nic, zdejmij przed kimś swoje najgorsze lęki to porozmawiamy o bliskości.
seen from United States
seen from Saudi Arabia
seen from United States
seen from Saudi Arabia

seen from United States
seen from United States
seen from Saudi Arabia
seen from United States
seen from Türkiye

seen from Saudi Arabia
seen from United States
seen from Saudi Arabia

seen from Mexico
seen from United States
seen from China
seen from Mexico

seen from Japan
seen from United States
seen from China
seen from Vietnam
Zdjęcie przed kimś majtek to nic, zdejmij przed kimś swoje najgorsze lęki to porozmawiamy o bliskości.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
K U R W A
K u r w A O tam, za rogiem.
- Andrzej, ty jesteś przecież ćpunem! - Tak, a ty kurwą i co z tego? Każdy robi to, co lubi!
Ja, hipis - narkoman [A.Kaczkowski, B. Traczewski]
[…] jak chodzić na dziwki, to najlepiej na dwunastolatki, bo nie trzeba nawet kondoma kupować.
autor pozbawiony godności

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
W większych ośrodkach miejskich już od 1904 r. działały Żydowskie Towarzystwa Ochrony Kobiet (dalej ŻTOK), stworzone na wzór organizacji tego typu funkcjonujących już w Niemczech oraz Anglii. Ich działalność miała charakter charytatywno-opiekuńczy. W ośrodkach towarzystw organizowano pośrednictwo pracy dla kobiet, przytułki i tzw. ogniska. Potrzebujące pomocy kobiety, w tym prostytutki, mogły uzyskać wsparcie zarówno finansowe (zapomogi, pożyczki), jak i moralne. W ośrodkach ŻTOK zapewniano im zdobycie wykształcenia bądź zawodu, dzięki czemu dziewczęta miały potem możliwość rozpoczęcia nowego życia i utrzymywania się z zajęć społecznie uznawanych za przyzwoite. Towarzystwa współpracowały także z policją i władzami nie tylko Królestwa Polskiego, lecz także innych krajów, do których wywożone były kobiety przeznaczone do pracy w domach publicznych, m.in. w Argentynie czy Brazylii. Jedną z form działalności członków ŻTOK były misje dworcowe, które polegały na zaopiekowaniu się samotnie podróżującymi młodymi kobietami na peronach i stacjach. Dzięki aktywności Towarzystwa przechwycono wiele dziewcząt, ratując je od losu prostytutek poza granicami kraju, a także ujęto pojedynczych sutenerów i rajfurów. Dostępne sprawozdania ŻTOK, niestety tylko z kilku lat działalności, pozwalają określić skalę problemu i zasięg pomocy oferowanej przez Towarzystwo. W ciągu jednego roku udawało się uratować około 45–50 kobiet, które zostały zawrócone z drogi, przechwycone z rąk sutenerów i handlarzy kobietami. Co więcej, dane osób zajmujących się tym procederem były przez organizację na bieżąco przekazywane odpowiednim władzom w Królestwie Polskim i za granicą. Efekty działalności Warszawskiego ŻTOK w oczach niektórych środowisk żydowskich nie były wystarczająco skuteczne, co w szczególności artykułowali przedstawiciele grup niezwiązanych z asymilatorami. Wyraźne niezadowolenie z dotychczasowych działań Towarzystwa wyraził żydowski robotnik, jeden z uczestników „pogromu alfonsów”, mówiąc: „Towarzystwo Ochrony Kobiet pięknie prawi, opowiada, ale nic nie robi. A my nie będziemy mówić, będziemy działać i zrobimy wszystko co trzeba”. To właśnie środowisko robotnicze, które reprezentowali uczestnicy zamieszek, było najbardziej narażone na szkodliwe działania sutenerów, rajfurów i handlarzy kobietami.
Aleksandra Jakubczak, '„Pogrom alfonsów” w Warszawie 1905 roku w świetle prasy żydowskiej', Studia Judaica 18 (2015), nr 2 (36)
Przyczyny zajść nie są znane. "Kurjer Warszawski" podawał dwie wersje. Wedle pierwszej grupa sutenerów porwała narzeczoną ubogiego pracownika żydowskiego zakładu rzeźniczego, a kiedy ten odszukał ukochaną i zażądał jej uwolnienia, porywacze ranili go nożami. Wtedy koledzy rzeźnika zaplanowali zemstę. Wedle drugiej wersji do jednego z licznych lupanarów, mieszczących się na ulicach Zielnej, Chmielnej i innych sąsiadujących z Marszałkowską, trafiła porwana młoda Żydówka. Opowiedziała o swym losie klientowi, młodemu żydowskiemu robotnikowi, który poszedł do sutenerów przesiadujących w piwiarniach i kawiarniach przy zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej i zażądał uwolnienia dziewczyny. Został zakłuty nożem, a jego koledzy zaprzysięgli go pomścić. Z kolei rosyjski dziennik "Warszawskij Dniewnik" pisał, że wszystko zaczęło się od żydowskiego wesela pewnego rzeźnika 23 maja 1905 r. w domu nr 10 przy placu Za Żelazną Bramą. Na wesele wtargnęła niezaproszona grupa sutenerów, a jeden z nich przyniósł 80 rubli zebranych - jak nakazywała tradycja - dla panny młodej. Wywiązała się bijatyka, w której alfonsi dostali w skórę. (Według nieco innej wersji tej historii to jeden z sutenerów Dawid Surowicz wyrwał jednemu z gości te 80 rubli - a potem rzeźnicy spuścili sutenerom baty). Pobici zaplanowali odwet i następnego dnia ok. 400 sutenerów i złodziei zgromadziło się przy ul. Zielnej i ruszyło pochodem ulicami Królewską, Graniczną, Grzybowską i Gnojną. Na Krochmalnej 2 otoczyli robotniczą piwiarnię Fistenberga i zaczęli wyciągać z niej Żydów, a potem bić ich na ulicy. Było siedmiu rannych i jeden zabity, który został znaleziony na podwórzu kamienicy przy Gnojnej. Także na rogu Próżnej i Zielnej zebrała się grupa alfonsów, która nożami zaatakowała grupę żydowskich robotników i pięciu raniła. W odwecie około 200 robotników wtargnęło do piwiarni przy Wołyńskiej 27, w której spotykali się złodzieje, i zdemolowało lokal, a z rewolweru postrzelony został subiekt Cwajman. Tyle rosyjska gazeta. Nie należy jej zanadto wierzyć, bo władze były zainteresowane podsycaniem konfliktów między Polakami i Żydami (stanowiącymi wtedy prawie 40 proc. ludności Warszawy) w nadziei, że osłabi to ruch rewolucyjny.
Adam Leszczyński, Pogrom cór Koryntu (web.archive.org)