O. Kurwa. MAĆ!!!
Decyzja o wycieczce do mojej dilerki była najlepszą w ostatnim czasie. Ogarnąłem sobie 2 giera kryształków i trochę alpry, żeby mieć czym potem zbijać zjazd. Generalnym pomysłem było zaopatrzenie się w coś dzięki czemu będę mógł się dzisiaj w nocy pouczyć, ale plany jak to plany - kochają się pierdolić.
Białe, zbite, banalnie rozcierające się na puder - a już od pierwszej, słusznych rozmiarów kreseczki pierdolnęło we mnie takie eufo, że dosłownie wgniotło mnie w leżak. Czyżby moje modły o drop mefa finalnie zostały wysłuchane?! Jebany raj na ziemi, adoracja do najświętszego serca i tego typu.
Leżę sobie odłogiem, zrelaksowany jak mały aniołek i ujeżdżam te fale ekstazy jak rasowe kurwisko. Boże, ale mi brakowało takiego eufo w życiu! Jestem wściekły na własny organizm, że nie mam just wystarczająco dobrych żył, żeby zaserwować sobie to cudo prosto w obwodnicę. Ale cóż, paradoksalnie stwierdzę, że zdrowie jest najważniejsze, a to jak często jest mi pobierana krew zdecydowanie nie zachęca do zasyfiania sobie kabelków. Nawet, kiedy trafiło mi się takie nieziemskie cudeńko.
Będę się mimo wszystko musiał zmusić do nauki, mam jutro dwa zaliczenia, których zdecydowanie NIE MOGĘ sobie przesrać. Ale na szczęście noc jeszcze młoda, a ja z takim arsenałem ambrozji nie liczę nawet, że sen mnie zmorzy. Jak się uda, to odkimam sobie w pociągu albo już u rodziców na chacie.
A jak na razie pozwolę sobie jeszcze na godzinę, dwie dryfowania w chemicznym błogostanie. Obiecałem chłopu, że kiedy sesja się skończy, to postaram się rzucić stymulanty. Nie wiem jeszcze czy wyjdzie, jak wyjdzie, ale póki mogę z tego korzystać - nie mam najmniejszych skrupułów.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu czuję spokój.















