HOW BLUE IS THIS LOVELY CAT | PROLOG | OPOWIADANIE
Tytuł: How blue is this lovely cat
Autorka: suuggaarr
Pairing: Larry Stylinson
Gatunek: komedia, trochę (lub nie) seksu, A/B/O, Mpreg
Opis: Kiedy spodziewasz się dziecka, każdy tydzień ciąży to kolejna fascynująca opowieść o nowym człowieku. Właśnie dowiedziałeś się, że jesteś w ciąży? Gratulujemy! Z jednej strony nie możesz się już doczekać dnia, w którym twoje maleństwo pojawi się na świecie. Z drugiej ogarnia Cię strach, a w głowie pojawia się mnóstwo pytań: Czy dam sobie radę? Co stanie się z moim ciałem? Czy poród naprawdę tak bardzo boli jak opowiadają? Bez obaw! Idealnie cię do tego przygotujemy wraz z książką “Tydzień po tygodniu dla Omeg”! AU gdzie Louis chce być idealnie przygotowany do ciąży, a Harry próbuje zrobić wszystko by zadowolić swoją lekko stukniętą omegę.
Od autorki: Zastanawiałam się, czy wstawić prolog dopiero po zakończeniu pisania całości, ale w sumie, po co zwlekać?
–3
- Harry. - Louis stuka w ramię swojego męża po godzinnych nocnych przemyśleniach. - Harry – powtarza, jak nie dostaje odpowiedzi. Po chwili Louis słyszy westchnienie i mruknięcie z jego strony. Bierze to jak znak, że już nie śpi i słucha. - Chcę dziecko. I tak to się zaczęło.
☿
Należysz do grona szczęśliwych omeg u których cykle gorączki występują regularnie? Wspaniale! W tym momencie nastąpi u ciebie najbardziej płodny moment w ciągu twojego cyklu. Jeśli chcesz zajść w ciąże to właśnie teraz powinieneś ‘wziąć się do roboty’. Louis czyta stronę nowo zakupionej książki. Przygotowanie do ciąży, brzmi następny tytuł, Organizm potrzebuje około 3 miesięcy, aby oczyścić się z toksyn i uzupełnić niedobór witamin. Dlatego zanim zajdziesz w ciążę:
odstaw alkohol, papierosy i inne używki;
wylecz zęby;
przestrzegaj zbilansowanej diety;
zacznij przyjmować preparaty witaminowe oraz kwas foliowy;
zapytaj lekarza, czy zażywane przez Ciebie leki mogą być przyjmowane w ciąży.
Louis nie sądzi, że z którymś z tych rzeczy będzie miał problem. No w sumie oprócz wszystkiego. Pierwszego papierosa zapalił w wieku 15 lat, a regularnie zaczął kiedy miał dziewiętnaście. Podczas gdy teraz ma dwadzieścia cztery wypala paczkę w tydzień. Panicznie boi się dentystów, żre wszystko jak świnia, kochając fastfoody i słodycze i nie umie się zorganizować, ale chce tego. Chce tego tak bardzo, że jest wstanie porzucić wszystko, więc od razu sięga do kieszeni swojej kurtki i wyrzuca z bólem prawie pełną paczkę czerwonych LM'ów do kosza na śmieci. Możliwe, że nawet urania jedną łzę.
Jak poprawić jakość plemników? Czyta kolejny akapit. Na jakość męskiego nasienia korzystnie wpływa zdrowa dieta. Szczególną rolę odgrywa witamina C. Poprawia ona przyswajanie niektórych składników mineralnych, np. cynku, potasu, miedzi, które wpływają na ruchliwość i żywotność plemników. Warto więc wzbogacić dietę alfy w:
• surowe warzywa (papryka, kapusta, brokuły, brukselka)
• owoce (czarne porzeczki, truskawki, aronia, cytrusy).
By zwiększyć szanse na zapłodnienie, mężczyzna powinien też unikać alkoholu oraz palenia papierosów, które utrudniają przyswajanie witaminy C. Louis czyta dalej.
Czyli Harry jest w tym ze mną, myśli, jak odsuwa się od biurka – Harryyy!!! - woła chłopaka, nasłuchując odpowiedzi. Czeka kilka chwil, stukając nogą o podłogę i nasłuchując. Po sekundzie dostaje krótkie „idę!” i odwraca się na kręconym krześle twarzą w stronę drzwi, czekając aż pojawi się przed nim. Harry wchodzi do biura Louisa – Co tam? - pyta, mając na sobie fartuszek kuchenny sprawiając, że Louis prycha na jego widok, i unosi na niego brwi, ale olewa to mając ważniejsze rzeczy na głowie. - Od dzisiaj faszerujemy cię papryką, kapustą, brokułami, brukselką, czarną porzeczką, truskawkami, aronią i wszelakimi cytrusami. - recytuje Louis zerkając na książkę. - Wiem jak bardzo nie cierpisz grejpfrutów i pomarańczy, ale musisz się przemęczyć. Dla zdrowia naszego przyszłego dziecka. - zaczyna Louis, wyliczając wszystko na palcach, a gdy Harry posyła mu dziwne spojrzenie i otwiera usta by odpowiedzieć Louis mu przerywa. - A i rzucasz papierosy. - Nie ma mowy!
–2
- Jedz! - Nie, Louis, to jest obrzydliwe. Wszystko tylko nie to! - Harry odpycha dłoń Louisa, który próbuje wepchnąć mu do buzi widelec, karmiąc go jak małe dziecko. Trzeba mieć jakąś wprawę prawda? Jednak Louis myślał, że będzie ćwiczył karmienie na dzieciach swoich znajomych a nie na swoim mężu. - Zacytuje ci co mówi książka. „W diecie przyszłego taty podstawą powinny być świeże warzywa i owoce oraz produkty bogate w węglowodany złożone (czyli płatki owsiane, makaron razowy, ryż brązowy, pieczywo pełnoziarniste). Na talerzu nie może zabraknąć źródeł białka, czyli ryb, owoców morza, drobiu, chudej wołowiny i wieprzowiny, jajek oraz produktów pochodzenia roślinnego, które zawierają białko” Mam w dupie jak bardzo nienawidzisz ryb. Wpieprzaj tego karpia. - Będziesz musiał ograniczyć ten język, kiedy urodzi się nasze dziecko. - Którego nawet nie chcesz, bo nie możesz zadbać o swoją spermę! Zrób to dla mnie! - Lou oczywiście, że chcę, nie chcę po prostu jeść tej pierdolonej ryby! - I kto tu musi ograniczyć słownictwo? - Nie możemy proszę zamówić pizzy? - Żadnych fastfoodów
- Dobra, powtórzę ci to jak będziesz mnie budził o trzeciej w nocy bym kupił ci nuggetsy czy coś. - DOBRA! - DOBRA! I z tym oboje wybiegają z jadalni, zatrzaskując za sobą drzwi – Harry w kuchni, wcinając szybko lody z zamrażalnika (Louis powiedział mu że powinien ograniczyć cukier, ale teraz ma to gdzieś), a Louis w sypialni, zwijając się w kulkę i dalej czytając książkę.
Jeśli zależy wam na szybkim powiększeniu rodziny, zrezygnujcie z potraw bogatych w cukier, sól i tłuszcz. Fast foody, gotowe dania, słodycze i napoje gazowane na pewno nie pomogą w staraniach o dziecko. Dieta wspomagająca płodność powinna być przede wszystkim zdrowa i bazująca na nieprzetworzonej żywności. Och czyli Louis będzie musiał wyrzucić ulubione płatki śniadaniowe Harry'ego.
☿
Później tej nocy, Louis wczołguje się do Harry'ego i kładzie za nim, opierając dłoń na jego brzuchu i przesuwając ją ku górze, do jego piersi. - Będziesz mi kupował nuggetsy w środku nocy prawda? - pyta zmartwiony, a w zamian dostaje tylko głośne chrapnięcie i bąka w twarz.
–1
- Harry czy ciebie popierdoliło do końca! - wykrzyczał, wymachując rękami i zamaszystym krokiem podbiegając do niego. Kiedy już przed nim stanął wyrwał mu z ust papierosa i wyrzucił przez balkon. Przez chwilę naszła go myśl by zgasić go mu na czole, ale potem stwierdził, że dzieci będą śmiały się z ojca ich przyszłej córki. Jeśli to będzie córka, oczywiście, na co liczy Louis. - Nie możesz teraz palić! Będziesz sobie kurwa palił tyle ile chcesz po mojej gorączce, kiedy nasze dziecko będzie już bezpiecznie siedziało w moim brzuchu, ale teraz nie masz prawa nawet spojrzeć na tytoń! - Skarbie, kochanie. To tylko jeden buch– - I ten jeden buch może mieć znaczenie! - przerwał mu, jak Harry spojrzał przepraszająco na Zayna. Louis podążył za wzrokiem Harry'ego i znowu zawrzał z wściekłości. Ale mu się oberwie, pomyślał. – Nie masz prawa dawać mu teraz papierosów! Doskonale to wiesz! Czemu to zrobiłeś? - i z tym nadepnął mocno mu na nogę, sprawiając, że Zayn zgiął się w pół z jękiem, łapiąc się za obolałą stopę, a Louis złapał za dłoń Harry'ego i pociągnął go w stronę wyjścia. - Hormony – zdążył jeszcze szepnąć Harry do Zayna, z mrugnięciem oka, jak był zaciągany do drzwi. Czasami zastanawia się, czy jego Omega ma problemy z główką. Wiedział, że jego IQ nie było zbyt wysokie, ale żeby tak bardzo przesadzać? Nic mu się nie stanie od jednego papierosa. -–dycja twojej spermy ma znaczenie! - wyrwał go głos Louisa. - Każdy plemnik… - ale Harry wyłącza słuch i pozwala mu ciągnąć się w stronę samochodu, by mogli ruszyć do domu, nie mając ochoty na słuchania bablania Louisa o jego wielce znacznym nasieniu.
0
Podczas wytrysku około trzystu milionów plemników dostaje się do Twojego kanału, gdzie czeka na nie nagroda – komórka jajowa. Zwycięski, najszybszy i najtrwalszy plemnik wnika w jajeczko i zagnieżdża się w nim. Mimo, że nie czujesz żadnych oznak, to właśnie doszło do zapłodnienia.
Pamiętaj! Wewnątrz ciała, w środowisku zasadowym (czyli np. w bańce odbytnicy, jamie odbytnicy) plemniki mogą przeżyć najdłużej – do 48 godzin. Ale już na początku kanału, gdzie środowisko jest kwaśne, plemniki mogą przetrwać maksymalnie 2 godziny. Współżycie w niektórych pozycjach sprzyja zapłodnieniu. Najlepsze do zajścia w ciążę są pozycje, kiedy omega leży na plecach i dochodzi do wytrysku nasienia w odbytnicy. Po seksie (wysunięciu knota) poleż przez 15 minut, lub jeszcze lepiej, jeśli zdrowie na to pozwala, w pozycji świecy - to zwiększy szansę na to, by nasienie dostało się do komórki jajowej. Przygotowania do gorączki Louisa idą sprawnie. Oboje mają już kupione jedzenie do domu, a Louis rozciąga nogi i plecy, wyginając się na wszystkie strony, chcąc być gotowym na wszystkie pozycje jakie mają w planach. Jego skóra już łaskocze i robi mu się zbyt gorąco, a Harry korzysta jeszcze z toalety. Nie jest jeszcze mokry, ale czuje jak jego ciało szykuje się na przyjecie knota, rozluźniając się, sprawiając, że jego zwieracze rytmicznie się ściskają i luzują. Zabawne, Louis myśli, jakby tańczyły. Rozbiera się i rzuca ubrania na fotel, chcąc się pozbyć nieprzyjemnego uczucia czegoś na swojej skórze tak szybko jak to możliwe. Podchodzi do telewizora, jak słyszy że Harry spuszcza wodę w toalecie, włączając go, ale zamiast MTV pokazują się czarno białe mrówki a z głośników wydobywa się nieprzyjemny szum. Marszczy brwi i nos na to i zastanawia się co zrobić, gdy Harry wkracza do salonu, jego długi penis majta się między jego nogami, jak Louis pochyla się klikając wszystkie przyciski po kolei. Podczas naciskania na kolejny przycisk dziesiąty raz z rzędu Louis poczuł jak śluz zaczyna zbierać się w jego tyłku, od razu zaciskając się na to uczucie, ale po chwili musząc się rozluźnić przez zbyt duże parcie. Płyn zaczyna spływać w dół jego ud, sprawiając, że zacisnął się boleśnie i jęknął, nagle czując się zbyt pustym.
Harry bacznie obserwuje kropelki pachnącego śluzu skapujące w dół jego nóg. Louis jest pochylony nad telewizorem, opiera się na głośnikach próbując odtrącić swoją gorączkę, chociażby póki nie dostaną się do sypialni, nie chcąc począć ich dziecka na kanapie, czy dywanie. To by było nieodpowiednie. I nie fajnie by się to opowiadało omegom z kółka ciężarnych.
Louis czuje się jakby miał wodę w uszach, nagle jego słuch jest przyćmiony. Nigdy nie działo się to u niego tak szybko. Zawsze miał trochę czasu, kilka chwil żeby obejrzeć jakiś kanał w telewizji lub porozmawiać. Ale jak o tym myśli to wydaje mu się, że jego ciało wie, wie jaka jest obietnica tej gorączki, co po niej będzie. Jego ciało po prostu wie, że dostanie to czego tak bardzo chce.
Dziecka. Jego nogi zaczynają się trząść i się zastanawia, czemu Harry jeszcze przy nim nie jest. Czemu mu nie pomaga i go nie bierze. Zaczyna się rytmicznie zaciskać i rozluźniać i ponad tym całym szumem jaki dzieje się w jego uszach, zaczyna rozpoznawać niski pomruk. Tak niski, że zdjęcia na szafkach się trzęsą, tak jak i Louis, który zdaje sobie sprawę, że to gardło Harry'ego, które po prostu wydaje samoistne dźwięki, przywołując do siebie swoją omegę. Louis wie, jak bardzo Harry kocha kiedy prosi o to, błaga, chce. Wypływa z niego nagle kolejna fala śluzu i to wystarczy. Louis podnosi się i odwraca, jego wzrok zaczyna być rozmazany na krawędziach i wie, że to jest kolejny znak. Jego skóra zaczyna być jeszcze bardziej wyczulona, każdy podmuch powietrza jest na nim jak tornado na listku. Zwija jego wnętrzności boleśnie. Chcąc byś wypełnionym bardziej niż nigdy. To nigdy nie stało się tak szybko i tak nagle i tak intensywnie. To na pewno obietnica dziecka. Jego ciało na pewno zdaje sobie sprawę, że wreszcie dostanie to czego pragnie najbardziej. Harry już na nim jest. I Louis zaczyna bablać do siebie jakieś nonsensy w stylu „Daj mi dziecko. Dziecko.” Harry zamierza mu je dać, i Louis jest wdzięczny, że zdecydował się go nie drażnić, tylko od razu zaczął prowadzić go do łóżka gdzie kładzie go i całuje, podwijając jego nogi tak, że Louis jest zgięty w pół i obserwuje jego pulsującą dziurkę, która lśni, i Louis jęczy tak pięknie. Harry przypina jego nogi tak, że praktycznie ma kostki przy swojej głowie i Louis zaciska się boleśnie, Harry przypatruje się temu uważnie, patrzy jak ten drży pod nim, i jego kutas nabrzmiewa, robi się ogromny i czerwony. I gdy po chwili Louis się rozluźnia z stęknięciem przez zęby jest dużo bardziej otwarty niż był wcześniej. Tak otwarty, że Harry widzi to co ma w środku. Nie może się doczekać jak będzie wyglądał po przyjęciu jego knota. Puszcza Louisa i przysuwa się bliżej. - Daj mi to, Harry. Będziemy mieli dziecko. Ale najpierw musisz mi dać swojego knota. Dalej. - mamrocze Louis, jego nogi mimowolnie się rozszerzają jeszcze bardziej. Harry naprawdę nie potrzebuje więcej. Wsuwa się za jednym płynnym ruchem w Louisa, i dosłownie tyle wystarczy, żeby Louis doszedł z krzykiem. Gorąco w jego ciele ani trochę nie maleje od tego pojedynczego orgazmu, i Harry zaczyna się rytmicznie poruszać, głęboko i trwale, dotykając wszystkich właściwych punktów.
Wykonuje mocne ruchy, i jego penis jest cały mokry, każdy jego ruch w tył wypuszcza z Louisa całą falę śluzu, którego zapach wypełnia całe pomieszczenie. Harry za każdym razem wydusza gardłowe warknięcie
- Dam ci to czego potrzebujesz kochanie, dam ci mojego knota – mówi Harry, kiedy czuje jak jego knot zaczyna za każdym razem zahaczać o obręcz dziurki Louisa. Louis może jedynie tylko ponownie dojść, z odrzuceniem głowy i zacisnąć się na knocie Harry'ego, chcąc go zatrzymać w sobie, ale Harry wciąż się porusza i wykonuje kilka gwałtownych ruchów, zanim usadawia się wewnątrz Louisa. Zaczyna lekko podwijać biodra i to doprowadza ich obu do frustracji, Harry'ego bo napięcie w jego brzuchu robi się zbyt silne, by było przyjemne a Louisa bo nie może wytrzymać już bez spermy Harry'ego w sobie. Doprowadza to do tego, że Louis zaczyna się bezmyślnie wierzgać, wyrzucać biodra, chcąc by Harry zaczął wreszcie dochodzić. - Daj mi swoje najlepsze plemniki Harry. - Jego głos jest praktycznie płaczliwy. W jego głowie jest tylko jedna myśl. Dziecko dziecko dziecko. Aktualnie Harry jest tu dla niego, żeby dać mu dziecko, nie ważne jest nic innego, knot, sperma, dziecko. Nie wie ile mija zanim jego umysł się odświeża na tyle, że alfa nie powinien być dla niego maszyną do robienia dzieci. Przypomina sobie w pewnym momencie, że jest czymś o wiele większym, gdy zauważa ile Harry wkłada wysiłku by go zadowolić, by dać mu to czego pragnie. Czego tak naprawdę oboje pragną. - O boże, - wyjękuje – Będziemy mieli dziecko Harry. Tak dużo dzieci Harry chrząka swoją zgodę do niego, łapie ciało Louisa w swoje i Louis trzyma się jego pleców i ramion za drogie życie, gdy Harry czuje, że jego jądra się podwijają. - Szybciej Harry, błagam. Zaczyna dochodzić, seria po serii. Jego biodra mimowolnie wyrzucają do przodu w Louisie z każdym uderzeniem jego orgazmu. Louis jest w niebie. Jeśli tak wygląda niebo, to od teraz będzie najlepszym, najuprzejmiejszym, najmilszym człowiekiem jaki istnieje.
Penis Louisa jest absolutnie twardy, Harry za bardzo nie ogarnia co się dzieje, wciąż utknięty w swoim umyśle, gdy Louis sięga ręką do swojego penisa i zaczyna rytmicznie poruszać ręką, zaciskając i rozluźniając swoje mięśnie na Harrym. Knot Harry'ego wypełnia go tak miło, tak dobrze, że Louis odzyskuje świadomość, gdy dochodzi. Przykłada dłoń do swojego podbrzusza czując tam Harry'ego, czując każde wystrzelenie spermy. Harry jest aktualnie zupełnie bez użyteczny, więc Louis pozwala sobie myśleć. Wyobraża sobie ich życie z małą kruszynką, nawet nie myśli o bólu porodu, czy braku spokoju, lub czasu. Pragnie powiększyć swoją rodzinę, i pragnie tego z tym idiotycznym łajzą nad sobą. W robieniu dzieci jest coś melancholijnego. Tak naprawdę nie różni się to wiele od zwykłego seksu, bo ta świadomość, że z tego powstanie dziecko jeszcze jakoś nie dochodzi do umysłu. Louis praktycznie czuje się ciężki od spermy Harry'ego, która wciąż pulsuje w nim, mocząc go od środka. Harry prawie na nim zasypia, ignorując jego potrzeby, więc Louis po chwili się wysuwa spod niego i zaczyna robić świece. Czuje jak wszystko spływa w niego głębiej. Ma mało czasu, mając świadomość, że zaraz jego gorączka znowu go opanuje, ale daje Harry'emu odrobinę wytchnienia, podczas gdy on robi krótkie ćwiczenia i wymachy nogami. Wyczytał, że takie rzeczy zwiększają szansę na zapłodnienie. __ Harry jest kompletnie bezużyteczny. Kiedy Louis próbował go obudzić, on po prostu burknął coś pod nosem i przewrócił się na plecy, wypuszczając głośne chrapnięcie. Jego skóra zaczęła na nowo boleć, a jego dziurka pulsuje rytmicznie, cieknąc i wydając mlaskliwe odgłosy przy każdym zaciśnięciu i Harry w ogóle nie reaguje. Co jest nie tak z tą Alfą? Robi się zdesperowany, a Harry sobie po prostu chrapie, więc siada na Harrym i ociera się o niego, mocząc jego kutasa, kapiąc na niego swoim śluzem. I nie do końca go rozbudzając. Wie co sprawi, że Harry oszaleje. Pośpiesznie wspina się wyżej i odwraca, tak, że jego tyłek unosi się nad twarzą Harry'ego. Powoli się obniża, i po drodze natrafia na nos Harry'ego, więc szybko poprawia swój ruch i zaczyna ocierać się o usta swojej Alfy, skutecznie uciszając jego chrapanie i chcąc by ten otworzył wargi i zaczął pieprzyć go językiem tak by oboje nie mogli oddychać. Usta pod jego tyłkiem się otwierają, gdy dosłownie zmusza je do tego swoim tyłkiem, i kiedy czuje ciepły oddech i język Harry'ego, kolejna fala śluzu wypływa z niego prosto na twarz alfy. Dłonie łapią go za biodra i nakierowują go lepiej tak, że może go lizać od środka. Harry krztusi się i chłepta ustami, - Jesteś popieprzony – mamrocze, jego głos jest zagłuszony. Omega jęczy otwarcie, jego tyłek zaciska się rytmicznie a ruchy robią się gorączkowe. Chwyta za swojego lepkiego kutasa, i szarpie za niego dłonią do orgazmu. Sperma tryska na brzuch Harry'ego i Louis się pochyla, kładąc na brzuchu Harry'ego i biorąc w swoją dłoń jego formującego się knota. Tak działa na niego smak Louisa. Pragnie go w sobie bardziej niż nic innego. Język jest za mały. Język nie da mu dzieci. Harry jest już zdecydowanie w pełni rozbudzony. Więc Louis szybko siada na jego kutasie, osuwa się na niego z ulgą, wzdycha szczęśliwie do sufitu, i dziękuje bogu za coś tak dobrego jak knot. Który aktualnie jest usadowiony w nim i rośnie, czerwony i gorący. Louis szybko unosi się i opada na nim, zamyka oczy i łapie za łydki Harry'ego. - Har-ry. Nienawidzi kiedy Harry tak się wyłącza. Nie jest tu z nim by go posiąść, by go zniszczyć i sprawić, że będzie płakał na jego knocie. Ku jego uldze, Harry łapie go za biodra i wyrzuca biodra, ocierając się o wszystkie właściwe miejsca wewnątrz Louisa. Obraca ich tak że góruje nad nim i zaczyna wyrzucać biodra zahaczając swoim knotem o pierścień mięśni omegi i Louis za każdym razem czka. - Alfo… - skomli łamliwie, zdesperowany i spragniony i w Harrym coś przeskakuje. Zaczyna pieprzyć go w takim tempie, że płuca podchodzą mu do gardła. Dosłownie go pierdoli, ściskając jego miednicę i poniewierając nim. Chrząkając i przeklinając kiedy Louis zaczyna dochodzić rytmicznie się na nim zaciskając. Kiedy sam dochodzi i knotuje Louisa, jest to bardziej niż wystarczające by opadł na bok i prawie zaczął chrapać wciąż w Louisie. Ale nie. Louis mu na to nie pozwoli. Za każdym razem jak Harry zaledwie przymknie oczy, Louis praktycznie uderza go z plaskacza w twarz, co oczywiście scałowuje kojąco. Gdy knot Harry'ego opada, Harry wysuwa się z niego i spogląda w dół na swojego mokrego cieknącego penisa. Takie są już te gorączki omeg. Pewnie jeszcze by tak podziwiał swojego kutasa z dziesięć minut, gdyby Louis nagle nie zaczął robić przy nim jakichś wymachów nogami i świec, prawie waląc go nogą w oko, kiedy się przewraca. - Co ty odwalasz? - pyta, jego głos jest wypełniony snem. - Próbuję zrobić świecę – odpowiada Louis z językiem wysuniętym na bok w koncentracji. Harry patrzy się na niego śmiesznie. - Może byś mi pomógł! Oczywiście że tak. Alfa po wykonaniu całej ciężkiej roboty nie może sobie pospać. Unosi się i chwyta za tyłek Louisa trzymając go w górze, tak by Louis się nie przewracał. - Mmm. Miłe. - Co? - Czuję jak twoja sperma spływa w głąb mnie Harry parska śmiechem i uderza pośladek Louisa, który zamachuje się nogą by go kopnąć. - Moje jajeczko ma właśnie kąpiel w twoich nasionkach. Idealny sposób by zabić nastrój nie?
__
Rozdział 1 ➤











