tags: fluff, angst, violence, curse words, hurt/comfort, boyfriend!au
paring: #nightwing x fem reader (y/n)
summary: pracujesz w arkham asylum. twĂłj chĆopak, nightwing, wybiera siÄ na patrol po ulicach gotham, a ty pod osĆonÄ
nocy musisz dostarczyÄ waĆŒne dokumenty.
Nie waĆŒne czy Bludheaven czy Gotham, te miasta nie robiĆy juĆŒ na ciebie wraĆŒenia. Po tych kilku latach pracy w Arkham Asylum miaĆaĆ wraĆŒenie, ĆŒe doĆwiadczyĆaĆ juĆŒ kaĆŒdego zĆa i poczuĆaĆ smak kaĆŒdego zagroĆŒenia. Czasem wyczuwaĆaĆ nutkÄ irytacji w gĆosie Dicka, ktĂłry raz na jakiĆ czas musiaĆ powtarzaÄ ci jak bardzo niebezpieczne sÄ
spacery nocÄ
i jak w najszybszy sposĂłb znaleĆșÄ pomoc. I chociaĆŒ cechowaĆa ciÄ niezwykĆa upartoĆÄ, dla Graysona byĆaĆ w stanie opuĆciÄ gardÄ, wysĆuchaÄ go na spokojnie i zapewniÄ w tym, ĆŒe bÄdziesz ostroĆŒna. BolaĆo ciÄ zawsze, gdy z troskÄ
marszczyĆ brwi i nerwowo dotykaĆ karku, opowiadajÄ
c ci do czego zdolni sÄ
gothamscy zĆoczyĆczy, chowajÄ
cy siÄ w cieniach ciemnych zauĆkĂłw.
â Nie moĆŒesz tego zrobiÄ rano, [y/n]? â Dick Ćagodnie objÄ
Ć ciÄ w swoich ramionach i zanurzyĆ twarz w twoich rozpuszczonych wĆosach. Jak co wieczĂłr szykowaĆ siÄ na krĂłtki patrol z Batmanem i swoimi braÄmi. GdzieĆ tam z tyĆu waszych gĆĂłw znajdowaĆa siÄ ĆwiadomoĆÄ, ĆŒe przed kaĆŒdym patrolem moĆŒecie widywaÄ siÄ po raz ostatni, ale nie lubiliĆcie o tym rozmawiaÄ. Nocne ĆŒycie Graysona byĆo ekstremalnie niebezpieczne, ale bardziej przeraĆŒaĆa go myĆl, ĆŒe to tobie mogĆoby siÄ coĆ staÄ pod jego nieobecnoĆÄ.
UĆmiechnÄĆaĆ siÄ pod nosem, przeczesujÄ
c dĆoniÄ
wĆosy Dicka.
â Oj, proszÄ, juĆŒ nie raz tak wychodziĆam. To naprawdÄ waĆŒna sprawa. A dlatego w nocy, bo nikt nie moĆŒe mnie widzieÄ. MuszÄ dostarczyÄ znaczÄ
ce dokumenty incognito. â OdkleiĆaĆ siÄ do Graysona i ruszyĆaĆ w stronÄ sejfu, w ktĂłrym trzymaĆaĆ swojÄ
broĆ palnÄ
, tak w razie czego.
â Tajna misja? Co wy robicie w tym Arkham? â zaĆmiaĆ siÄ cicho, biorÄ
c siÄ za zakĆadanie kostiumu, a ty poczuĆaĆ mrowienie w brzuchu. NiewaĆŒne co by siÄ dziaĆo, przy nim czuĆaĆ siÄ najbezpieczniej na Ćwiecie.
â Nie tylko ty masz sekrety, ptaszku â WsadziĆaĆ naĆadowany pistolet do pasa pod swojÄ
kurtkÄ
i ruszyĆaĆ w stronÄ wyjĆcia. â Poza tym, to ty uczyĆeĆ mnie samoobrony. Bezpieczniej juĆŒ nie bÄdzie. A w razie czego...
â BÄdÄ obserwowaĆ. Z gĂłry â DopiÄ
Ć kostium i odwrĂłciĆ siÄ w twojÄ
stronÄ. â UwaĆŒaj na siebie, [y/n].
â Zawsze. Do zobaczenia, Dick â PuĆciĆaĆ mu oczko i przymknÄĆaĆ drzwi za sobÄ
. To bÄdzie dĆuga noc.
Praca w Arkham zawsze wiÄ
zaĆa siÄ z ryzykiem. Nawet gdy miaĆaĆ wolne od fizycznych patrolĂłw po pokojach chorych, wciskali ci zadania z dostarczeniem delikatnych informacji albo przeglÄ
daniem i kodowaniem danych do pĂłĆșna w nocy. ByĆaĆ Ćwiadoma wszystkich moĆŒliwych konsekwencji, ale wybraĆaĆ tÄ pracÄ, ĆŒeby pomagaÄ ludziom za wszelkÄ
cenÄ. RobiĆaĆ dokĆadnie to, co twĂłj chĆopak, tylko w zupeĆnie inny sposĂłb. I dlatego teĆŒ dogadywaĆaĆ siÄ z nim jak z nikim innym - oboje wypeĆnialiĆcie etos bohatera najlepiej, jak umieliĆcie. I choÄ czasem Ćmiertelnie martwiliĆcie siÄ o siebie nawzajem po tych kilku godzinach spĂłĆșnienia do domu, wiedzieliĆcie, ĆŒe to co robicie jest potrzebne i sĆuszne. Oboje musieliĆcie daÄ coĆ od siebie Ćwiatu, aby poczuÄ siÄ speĆnionym i dobrze zadawaliĆcie sobie sprawÄ, ĆŒe gdybyĆcie mieli przestaÄ pomagaÄ ludziom, stracilibyĆcie czÄĆÄ swojej osobowoĆci.
NaciÄ
gnÄĆaĆ kaptur na gĆowÄ i przycisnÄĆaĆ do piersi teczkÄ z papierami. ZerknÄĆaĆ na miejski zegar usadzony na jednej z wieĆŒyczek najbliĆŒszego koĆcioĆa â 22:41. To jeszcze nie najgorzej, raz na jakiĆ czas ulicÄ
przejeĆŒdĆŒaĆy pojedyncze samochody, niektĂłrzy ludzie koĆczyli sprzÄ
tanie swoich sklepikĂłw, ĆŒeby spokojnie wrĂłciÄ do domu po wieczornej zmianie. WziÄĆaĆ gĆÄboki oddech i ruszyĆaĆ na swĂłj kilometrowy spacer do podziemnej bazy ukrytej na obrzeĆŒach miasta. Cicho, spokojnie, nie rzucajÄ
c siÄ w oczy. Nikt oprĂłcz Dicka nie wiedziaĆ, ĆŒe dzisiaj bÄdziesz dostarczaÄ raporty o nowym narkotyku rozprowadzanym na ulicach. Gdyby znalazĆy siÄ w niepowoĆanych rÄkach, nocne ulice Gotham zamieniĆyby siÄ w piekĆo.
KroczyĆaĆ uwaĆŒnie, rozglÄ
dajÄ
c siÄ na wszystkie strony. Na obrzeĆŒach moĆŒna czasem byĆo spotkaÄ Fish Mooney, NygmÄ albo Pingwina, ale obserwowaĆaĆ to miejsce juĆŒ od kilku dni i wiedziaĆaĆ, ĆŒe w okolicy nic siÄ nie kroiĆo. Bruce bez wachania udostÄpniaĆ swojÄ
technologiÄ Arkham Asylum, dziÄki czemu praca tam staĆa siÄ o wiele bezpieczniejsza, a zagroĆŒenia byĆy znacznie Ćatwiejsze do wykrycia.
SkrÄciĆaĆ w pierwszÄ
wÄ
skÄ
uliczkÄ i przeĆknÄĆaĆ ĆlinÄ. OczywiĆcie, ĆŒe czuĆaĆ lekki niepokĂłj, ale byĆaĆ przygotowana na wszystko. Otuchy dodawaĆa ci myĆl, ĆŒe twĂłj chĆopak moĆŒe byÄ tam gdzieĆ na gĂłrze, na dachu jednego z blokĂłw, obserwujÄ
c kaĆŒdy twĂłj krok. I chociaĆŒ nie miaĆaĆ pewnoĆci, ta myĆl zawsze pomagaĆa ci, gdy dostarczaĆaĆ raporty.Â
ByĆo ciemno, lampy migaĆy co jakiĆ czas, gdzieĆ przed tobÄ
przebiegĆ uliczny kot. PĂłĆ drogi za tobÄ
i jak na razie zero problemĂłw. RozluĆșniĆaĆ ramiona i ruszyĆaĆ w ostatniÄ
uliczkÄ dzielÄ
cÄ
ciÄ od maĆego, niewinnego budynku, gdzie miaĆaĆ dostarczyÄ dane. SchowaĆaĆ teczkÄ pod kurtkÄ
.
KÄ
tem oka zauwaĆŒyĆaĆ ruszajÄ
cy siÄ cieĆ. Dawna ty pewnie zignorowaĆaby to i pÄdziĆa dalej, jednak Dick zaszczepiĆ w tobie zmysĆ ostroĆŒnoĆci i rozwagi, dlatego zacisnÄĆaĆ wolnÄ
dĆoĆ na pasie z pistoletem i zwolniĆaĆ kroku.
PoczuĆaĆ silny ucisk na gardle, ktoĆ rzuciĆ siÄ na ciebie od tyĆu. OdepchnÄĆaĆ przeciwnika ciosem z Ćokcia. WziÄĆaĆ gĆÄboki wdech. UgiÄĆaĆ kolana, ĆŒeby zachowaÄ rĂłwnowagÄ w razie kolejnego ciosu i uwaĆŒnie wpatrywaĆaĆ siÄ w miejsce, gdzie przed chwilÄ
byĆ przeciwnik, ktĂłry zniknÄ
Ć w cieniu. PodskoczyĆa ci adrenalina, siÄgnÄĆaĆ do pasa i wyjÄĆaĆ z niego broĆ.
â Chyba masz coĆ dla nas â CzwĂłrka umiÄĆnionych mÄĆŒczyzn wyĆoniĆa siÄ z kaĆŒdej twojej strony. WyglÄ
dali jak czĆonkowie jakiegoĆ miejscowego gangu. â Masz przepis na antidotum na bĂłl.
ZmarszczyĆaĆ brwi. KtoĆ musiaĆ ciÄ ĆledziÄ. BezpieczeĆstwo badaĆ Arkham byĆo zagroĆŒone. Nowy narkotyk paraliĆŒowaĆ receptory bĂłlu, tworzÄ
c z ludzi szalone maszyny do zabijania, ktĂłrych nie powstrzymaĆyby nawet wypadajÄ
ce z brzucha wnÄtrznoĆci lub poĆamane koĆczyny.
â OdejdĆșcie, mam broĆ â rzuciĆaĆ odwaĆŒnie zmieniajÄ
c cel pistoletu z jednego mÄĆŒczyzny na drugiego. Jednemu, dwum daĆabyĆ radÄ. Ale nie czwĂłrce. â Chyba, ĆŒe chcecie wrĂłciÄ do szefa dziurawi.
â Ćmieszna jesteĆ â zaĆmiaĆ siÄ jeden. â Jak oddasz nam teczkÄ to wrĂłcisz tylko ze zĆamanÄ
rÄkÄ
, tak na przestrogÄ. Nie chcesz wiedzieÄ-
Nie skoĆczyĆ swojego zdania, bo oddaĆaĆ pierwszy strzaĆ w jego stopÄ. Facet upadĆ z jÄkiem, a pozostaĆa trĂłjka ruszyĆa na ciebie, jak byki na arenie. StaraĆaĆ siÄ byÄ elastyczna i lekko na nogach, tak jak uczyĆ ciÄ Grayson. Trafnie przewidywaĆaĆ ciosy przeciwnikĂłw, do czasu gdy mÄĆŒczyzna lÄĆŒÄ
cy na ziemi nie wycelowaĆ w ciebie kamieniem, trafiajÄ
c w twoje kolano, co na chwile wytrÄ
ciĆo ciÄ z rĂłwnowagi. Ta chwila wystarczyĆa, ĆŒebyĆ upadĆa na ziemiÄ po kopniaku w brzuch i wypluĆa trochÄ krwi z ust.Â
â Kurwa! â przekleĆstwo wymknÄĆo siÄ z twoich ust, gdy zaryĆaĆ plecami o zakurzony beton. W panice wyjÄĆaĆ pistolet i oddaĆaĆ dwa niecelne strzaĆy. Tempo twojego oddechu co chwilÄ siÄ zwiÄkszaĆo.
â Zabierzcie jej pistolet! Zabierzcie jej! â LeĆŒÄ
cy mÄĆŒczyzna instruowaĆ reszcie, prĂłbowaĆ wstaÄ podpierajÄ
c siÄ o kontener na Ćmieci.
Jak na rozkaz, jeden z pozostaĆej trĂłjki wyciÄ
gnÄ
Ć dĆoĆ w twojÄ
stronÄ. W zamian dostaĆ celny strzaĆ w sam Ćrodek rÄki.
â Jaka suka! â przeklnÄ
Ć pod nosem i odsunÄ
Ć siÄ na bok.
KorzystajÄ
c z chwili twojego rozkojarzenia, inny mÄĆŒczyzna wytrÄ
ciĆ ci broĆ z dĆoni, a drugi wymierzyĆ cios w twojÄ
twarz. ZĆapaĆaĆ siÄ rÄkÄ
za krwawiÄ
cy nos i mocniej przycisnÄĆaĆ teczkÄ ukrytÄ
pod kurtkÄ
do swojej klatki piersiowej â nie zamierzaĆaĆ oddaÄ jej ĆŒywcem.
Kolejny kopniak w brzuch sprawiĆ, ĆŒe zamroczyĆo ci przed oczami. Trudno byĆo ci zachowaÄ klarownoĆÄ umysĆu, ale twoje Ćșrenice poszerzyĆy siÄ, gdy kÄ
tem oka ujrzaĆaĆ czarno-bĆÄkitny cieĆ wyskakujÄ
cy zza barierki. Nie minÄĆa minuta, a wszyscy przeciwnicy leĆŒeli nieprzytomni w przeciwlegĆych kÄ
tach alejki.
â Dick... â wyszeptaĆaĆ, gdy chĆopak zaczÄ
Ć ĆwieciÄ ci maĆÄ
latarkÄ
w oczy, chcÄ
c sprawdziÄ jak twoje oczy zareagujÄ
na ĆwiatĆo. â Jest dobrze. Musi byÄ ich wiÄcej, wracaj do chĆopakĂłw. Ludzie potrzebujÄ
Nightwinga. â MusiaĆaĆ przypomnieÄ mu, ĆŒeby nie zachowywaĆ siÄ teraz jak twĂłj chĆopak. Grayson byĆ o krok od ujÄcia twojej twarzy w dĆonie i ucaĆowania twojego czoĆa. â MiÄczaki, nawet nie potrafili mi zĆamaÄ nosa. â StaraĆaĆ siÄ rozbudziÄ z marazmu, ale Graysonowi nie byĆo do Ćmiechu.
â Batman i chĆopaki dadzÄ
radÄ â rzuciĆ obserwujÄ
c ciÄ od gĂłry do doĆu. â DuĆŒo krwawisz?
â Krwawisz? â Grayson kÄ
tem oka zerkaĆ na uciekajÄ
cego ulicÄ
zĆodzieja, ktĂłrego wystraszyĆ sekundÄ przedtem.
â To nie jest pytanie, na ktĂłre odpowiada siÄ drugim pytaniem.
â Kolejny bohater wyjÄty spod prawa â rzuciĆaĆ, gdy otrzepaĆaĆ siÄ z kurzu. â DziÄki za pomoc. Pewnie wybraĆeĆ juĆŒ sobie fajnÄ
ksywkÄ?
â Nightwing â mĆody zaĆmiaĆ siÄ szczerze i pomĂłgĆ ci wstaÄ z ulicy.
â Nie widziaĆam ciÄ tu wczeĆniej.
â A ja mam nadziejÄ, ĆŒe juĆŒ nigdy nie zobaczÄ ciÄ w takim zauĆku w Ćrodku nocy. UwaĆŒaj na siebie. KrÄci siÄ tu duĆŒo dziwnych ludzi.
â Wiesz co, jesteĆ fajniejszy niĆŒ Batman. Wpadaj tutaj kiedy chcesz, to caĆkiem spokojna dzielnica.
â RozwaĆŒÄ to â rzuciĆ Nightwing i juĆŒ go nie byĆo.
Nigdy nie zapomniaĆabyĆ waszego pierwszego spotkania. A spotkaliĆcie siÄ wĆaĆnie w takiej ciemnej, maĆej, zakurzonej uliczce. PomyĆleÄ, ĆŒe wyszĆaĆ wtedy z domu tylko na chwilÄ, ĆŒeby wynieĆÄ zalegajÄ
ce Ćmieci. Za tÄ decyzjÄ dostaĆaĆ od ĆŒycia kilka siniakĂłw i chĆopaka, ktĂłrego z biegiem czasu pokochaĆaĆ nad ĆŒycie.
â [y/n]? [y/n]! â Dick lekko ruszaĆ twoim ramieniem, a ty mocno mrugnÄĆaĆ kilka razy. â DziÄki Bogu, myĆlaĆem, ĆŒe juĆŒ odpĆywasz. Wracajmy do domu.
â Przepraszam, ale nie mogÄ, Dick â spojrzaĆaĆ mu w oczy i podparĆaĆ siÄ dĆoĆmi o twardy beton. Gdy zauwaĆŒyĆ, ĆŒe chcesz wstaÄ, od razu wziÄ
Ć ciÄ pod ramiÄ. â Dokumenty...
â Czy ja nie mogÄ tego zrobiÄ? Albo ktĂłryĆ z chĆopakĂłw? Damian jest cichy i Ćwietnie by siÄ nadaĆ.
â W drzwiach jest skaner dna oka. Tylko ja mogÄ to dostarczyÄ. Tak dobrze, ĆŒe jesteĆ, Dick, ci goĆcie bez wahania odebraliby mi wzrok, ĆŒeby tylko dowiedzieÄ siÄ, jakie informacje chowamy w bazach Arkham. â rzuciĆaĆ boleĆnie i kaszlnÄĆaĆ kilka razy. â ProszÄ, pomĂłĆŒ mi to dostarczyÄ. Wiesz jak waĆŒne jest dla mnie wypeĆnienie misji.
â Wiem â westchnÄ
Ć chĆopak i wytarĆ zaschniÄtÄ
plamÄ krwi z twojego policzka. Oboje dobrze wiedzieliĆcie, czym jest zawodowy obowiÄ
zek. â Ruszajmy.
â Jak siÄ czujesz? â szepnÄ
Ć Dick, odgarniajÄ
c wĆosy z twojego czoĆa.
â JesteĆ â zauwaĆŒyĆaĆ bandaĆŒe na swoim ciele i od razu odwrociĆaĆ siÄ w stronÄ chĆopaka, ktĂłry leĆŒaĆ obok ciebie na ĆĂłĆŒku. ObjÄĆaĆ go mocno, a on ucaĆowaĆ czubek twojej gĆowy. ByliĆcie w starym pokoju Graysona w Wayne Manor.
â Jestem â wyobraziĆaĆ sobie, jak siÄ uĆmiecha i westchnÄĆaĆ. RelaksowaĆ ciÄ zapach jego skĂłry i ĆwieĆŒo upranych ubraĆ.
Wczoraj udaĆo siÄ wam szybko dostarczyÄ dokumenty. Jason i Tim znaleĆșli jeszcze jednÄ
grupÄ bandytĂłw czajÄ
cych siÄ gdzieĆ na obrzeĆŒu miasta, ale bardzo szybko ich unieszkodliwili. Resztkami siĆ wprowadziĆaĆ raport do komputera, gdy Grayson daĆ znaÄ, ĆŒe dzisiaj Bruce uraczy was podwĂłzkÄ
Batmobilem. ZmÄczona, pozwoliĆaĆ sobie na przyĆniÄcie w ramionach Dicka, kiedy z powodu spadku stÄĆŒenia adrenaliny bĂłl po ciosach staĆ siÄ bardziej uciÄ
ĆŒliwy.
â Mam dobrÄ
informacjÄ â szepnÄ
Ć Dick. â Bruce zaĆatwiĆ ci tygodniowy urlop.
â Nie â Od razu sprĂłbowaĆaĆ podnieĆÄ siÄ do pionu, ale chĆopak ostroĆŒnie zĆapaĆ ciÄ za ramiÄ. â Tak nie moĆŒna, Dick. Mam sprawy do zaĆatwienia, ludzie sami siÄ nie wyleczÄ
.
â ProszÄ ciÄ, [y/n]. JesteĆ przepracowana. Bardzo siÄ martwiÄ â Dick podparĆ gĆowÄ o dĆoĆ i lekko zmarszczyĆ brwi. Jego bĆÄkitne oczy wyraĆŒaĆy wtedy duĆŒo ĆŒalu.
â Ja? Przepracowana? MĂłwi to peĆnoetatowy rycerz Gotham, ktĂłry Ćrednio dziesiÄÄ razy na miesiÄ
c zasypia obklejony bandaĆŒami, z dwa razy na miesiÄ
c prawie mdleje w drzwiach wejĆciowych i regularnie przysypia na toalecie. â Dick zaĆmiaĆ siÄ w gĆos, a ty parsknÄĆaĆ cicho.
â Wiem, wiem, dlatego... teĆŒ wziÄ
Ćem wolne. Barbara mnie zastÄ
pi. â Twoja twarz automatycznie siÄ rozpromieniĆa i objÄĆaĆ chĆopaka najmocniej, jak potrafiĆaĆ.
â Ale â przerwaĆ ci. â ZostanÄ w domu tylko wtedy, jeĆli ty zostaniesz ze mnÄ
.
â Zgoda â PogĆadziĆaĆ dĆoĆmi jego policzki i zĆoĆŒyĆaĆ na jego ustach motyli pocaĆunek, ktĂłry zachÄciĆ go do zmniejszenia odlegĆoĆci miÄdzy waszymi ciaĆami. â Bez poĆpiechu, Nightwing. â zaĆŒartowaĆaĆ. â W koĆcu mamy dla siebie caĆe siedem dni.