Ciężki to był dzień. Gówniane nastały dla mnie czasy. Od tej inwentaryzacji to mam łeb kwadratowy. Normalnie już o 11 mój mózg powiedział, że dziękuje za ten szajs i wypierdala szpagatami.
Szukam swojego zapachu na jesień. Musi być słodki, zmysłowy, charaktery i energetyczny. Ciepły i przytulny, ale młody. I musi być cholernie trwały. Wydaje mi się, że przez zaburzenia hormonalne pachnę inaczej, przegrzewam się (chociaż lekko się ubieram). Co rano się kąpię i myję głowę i już koło południa mam smalec na głowie. Endokrynolog dopiero pod koniec lutego. Nie mam hajsu na prywatne wizyty wraz z kompletem badań :(














