Talking about today ...

seen from Israel

seen from Singapore
seen from Israel
seen from Sweden
seen from China
seen from Ireland
seen from Hungary

seen from United Kingdom

seen from Hungary

seen from Australia
seen from Japan
seen from Hungary

seen from Argentina
seen from China

seen from Poland
seen from United States
seen from United States
seen from Australia

seen from United States
seen from Italy
Talking about today ...

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
#71
Kuscheln bis zum Umfallen. ♥
14.02. Liebes Tagebuch,
manchmal versteh ich die Leute echt nicht. Was ist nur los mit denen? Gesunder Menschenverstand verloren gegangen oder was?
- sel
Zouis: "14.02."
14. 02.
09:09
- Pobudka skarbie - Zayn pocałował mnie czule w policzek, po czym próbował wstać z łóżka. Nie, nie pozwoliłem mu na to - to chyba oczywiste. Chciałem mieć swoje szczęście zawsze przy sobie. Jak najbliżej. A to On był, jest i będzie moim szczęściem. I chociaż nie zawsze było tak dobrze jak jest teraz, zrobiłbym dla niego wszystko. Teraz nie mam już żadnych wątpliwości co do naszego związku.
- Jak mogłeś? Myślałem, że na prawdę coś do mnie czujesz. Myślałem, że mnie kochasz. Że jestem dla ciebie kimś ważnym... Głupi, naiwny ja! Cholerny, niewierny, kłamliwy ty - krzyczałem, a on jak gdyby nigdy nic patrzył na mnie z rozbawieniem. - Jesteś zazdrosny - stwierdził, a uśmiech na jego twarzy jedynie się powiększył. - Jestem - nawet nie próbowałem zaprzeczać. - A ty jesteś dupkiem, Malik. - Jestem dupkiem. Ale dupkiem, który jest w tobie szaleńczo zakochany. Daj spokój, miśku. Mówiłem ci już wiele razy, że z Luną łączy mnie tylko i wyłącznie przyjaźń. To był zwykły całus na pożegnanie. Przecież wiesz, że nie mógłbym cię zdradzić. Za bardzo cię kocham, mój głuptasie. - Wiem - powiedziałem, chociaż nie byłem całkowicie przekonany co do szczerości jego słów.
Teraz już mu wierzę, zawsze. Wierzę i ufam, bezgranicznie.
- I że mam niby przejść po tej linie? - Och, spokojnie. To jest bezpieczne... Chyba - zaśmiał się brunet, za co dostał ode mnie kuksańca w bok. - Żartowałem. Będę cały czas trzymał cię za rękę. Lou, przecież nic ci się nie stanie. Nie bój się. Zobacz, ona jest przyczepiona nisko. - No tak ale... Co jeśli się zerwie, i zwichnę sobie kostkę... Albo zrobie sobię coś jeszcze gorszego? - Marcheweczko, chyba nie myślisz, że pozwoliłbym, żeby stała ci się jakakolwiek krzywda? Nie martw się, ja już to robiłem. Kilka razy. Zresztą, z jednej strony masz mnie, a po drugiej, tak na wszelki wypadek jest Ed. Ale jeśli nie chcesz... Zrozumiem. - Chcę ale... Za to jutro idziemy na basen. Nauczę cię pływać - uśmiechnąłem się podstępnie. - Ale przecież ty też nie umiesz pływać... - Że co proszę? Ja jestem w tym mistrzem. Zresztą, nie tylko w tym - wytknąłem mu język.
10:10
- Lou, powinniśmy już wstawać... - Nie. Jeszcze trochę... - Nie chcesz chyba spędzić całych Walentynek w łóżku... - Przyznam, że to jest bardzo kusząca opcja... Zresztą ty... - Wiem, nigdy nie obchodziłem Walentynek ale... Mówiłem ci już, że dla ciebie zrobię wszystko.
Mówił.
- Zayn, kupisz mi marchewki? - zapytałem robiąc błagalną minę. - Przecież ostatnio kupowaliśmy bardzo dużo marche... Nie mów mi, że już wszystkie zjadłeś - spojrzał na mnie ze zdziwieniem. - Proszę, Zayn - próbowałem go przekonać splatając nasze palce ze sobą. Przecież to nie moja wina, że jakimś cudem coś, co kupujemy razem wydaje mi się o wiele lepsze niż gdy kupuję je sam, albo robi to ktoś inny. Nawet marchewki, które do tej pory i bez tego uwielbiałem, zaczęły mi bardziej smakować od kiedy zaczęliśmy razem chodzić na zakupy. - Och... No dobrze - westchnął. - Zayn... Kiedy w końcu powiemy twoim rodzicom o... No wiesz, o nas. O tym, że jesteśmy razem...? - zmieniłem temat. - Nie wiem. Boję się tego. Wiem, że chciałeś aby dowiedzieli się o nas jak najszybciej ale... - Spokojnie. Możemy jeszcze poczekać... - Jutro. - Co "jutro"? - Jutro ich odwiedzimy i o wszystkim im powiemy. - Kocham Cię - wyznałem wpijając się w jego wargi. - Ja Ciebie też. I pamiętaj, tylko dla Ciebie jestem wstanie zrobić to, czego nie zrobiłbym dla innych, mój kochany LouLou.
11:11
- Zayn! A może... Napiszmy coś! - zaproponowałem. - Słońce, proszę... A potem pójdziemy na spacer! - dodałem widząc jego minę. - Okej. Niech Ci będzie. Ale... Wieczorem pójdziemy do kina.
I know, is like it to be uncertain. I know how to be afraid Treasure, what matters is that I overcame fear. Actually we’ve done this together Because we are created for ourselves You know how much I love your smile You know that I love when you are here next to me You know that without you my life doesn’t make any sense Because we are created for ourselves Your eyes… They are like the ocean… Your lips… I’m not able to live without them… So we are created for ourselves...*
12:12
- Zayn! To jest okropne! - Nie, nie jest. - Jest. Znaczy... No nie chodzi mi o znaczenie. Tylko o... No ogólnie o tekst. - Sam chciałeś pisać - wzruszył ramionami. - Dobra. Jutro spróbujemy napisać coś lepszego, zgoda? - Tak, kochanie.
- Musimy wam o czymś powiedzieć... - Mulat spojrzał niepewnie na chłopaków. Siedzieliśmy w salonie, w domu, w którym mieszkałem razem z Harry'm. - Coś się stało? Ktoś nie żyje? Zayn, mów co się dzieje! Nie mów, że znowu zaliczyliście jakąś wtopę przy mediach... Ej, chyba żaden z was nie jest w ciąży? To znaczy nie zapłodnił jakiejś dziewczyny... Perrie? Eleanor? Nie mówcie, że to jakaś przypadkowa panna! Który z was...? - Liam, spokojnie. I wolniej przede wszystkim. Pudło. Nic z tych rzeczy. Zayn i ja jesteśmy razem - wyjaśniłem spokojnie. Nie wiem jakim cudem mi się to udało. Nie zająknąłem się ani razu. Brawo, Louis! - Jak to "razem"? - wykrztusił Niall. - Wiedziałem! - krzyczał uradowany Harry. - To do niego wymykałeś się prawie w każdą noc! A ja głupi przez jakiś czas myślałem, że do Niall'a. - Dlaczego akurat do mnie? Czy ja wyglądam na geja? Dobra, nie odpowiadaj! - po słowach blondyna, nasza czwórka wybuchnęła śmiechem. - To znaczy, że wy... No wiecie. Sypiacie razem? Nie tak jak kiedyś z Harry'm, tylko tak na serio... No wiecie. Głębsze sprawy... - twarz Irlandczyka pokryła się soczystym rumieńcem. - A co? Chcesz kiedyś dołączyć? - Zapytałem, za co zostałem ukarany "Malik'owym" kuksańcem w bok. - Ale... Skoro ze sobą sypiacie, to... Żaden z was nie jest w ciąży, co? - Payne! - Dobra. Rozumiem. Wybaczcie. Dwaj chłopcy. Nigdy żadnej ciąży.
13:13
- Myślałeś kiedyś o dzieciach? - Louis! Nie jestem pedofilem! - Wiesz, że nie o to mi chodzi... Więc jak, myślałeś? - Kiedyś... - Chciałbyś? - Co, Lou? - No mieć dzieci... - westchnąłem, a chwilę później poczułem jego wargi na swoich.
14:14
- Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie! - krzyknąłem splątując nasze dłonie. Spacer okazał się być dobrym pomysłem, bo pogoda wyjątkowo dzisiaj dopisywała - przynajmniej jak na zimę. - Które? - uśmiechnął się zawadiacko. - No to o dzieciach. Zayn, nie udawaj, że nie pamiętasz... - Więc... - zaczął zrezygnowanym tonem. - Lubię dzieci. Owszem, chciałbym mieć jakiegoś małego urwisa, ale tylko jeśli to byłby nasz wspólny urwis. - Szkoda, że nie jestem dziewczyną. Albo ty. No wiesz, wtedy moglibyśmy... - Nie, Lou. Jest dobrze tak jak jest. Mamy siebie i nie wiem jak ci, ale mnie to jak narazie wystarcza. Kiedyś możemy jeszcze przedyskutować ten temat, ale teraz... Sam fakt, że mam ciebie jest moim ogromnym szczęściem, i byłbym jeszcze większym egoistą niż jestem teraz, jeśli pragnąłbym czegoś więcej.
- Poszedłbym z tobą nawet na koniec świata! - I nie bał byś się tak zostawić wszystkiego? - Wszystko miałbym przy sobie.
15:15
- Daj gryza, kocie - poprosiłem siadając na niebieskiej ławce - jej stan wskazywał na to, że niedawno była malowana. - Miałeś swojego! - stwierdził, jednak pomimo tego podsunął hamburgera blisko mojej twarzy. Przeżuwając tą niedokońca zdrową imitację obiadu wpadłem na genialny pomysł. - Chodźmy do Harry'ego! Proszę... Niall też miał go dzisiaj odwiedzić. - Okej. Ale nie zapominaj, że dzisiaj jest nasz dzień, i później będziesz już tylko mój - uśmiechnął się w ten uroczy sposób, od którego od zawsze miękną mi kolana. Punkt dla mnie, że w tamtym momencie siedziałem. - A co z Liam'em? - A jak myślisz? - Danielle? - uniósł pytająco brew . Kiwnąłem głową na potwierdzenie jego słów. - Pewnie znowu się pieprzą. - Kochają, Lou, kochają! - Kocham to ja ciebie, skarbie.
16:16
- Siema, chłopaki - bez pukania wkroczyliśmy do domu Loczka od razu kierując się do salonu. Widok na który zdecydowanie nie byliśmy przygotowani (a przynajmniej nie ja), sprawił, że odruchowo się wycofaliśmy. - Oops. Może przyjdziemy innym razem. - Wy też jesteście gejami? - podskoczyłem z radości. - Czemu nic nie mówiliście? Znaczy ty, Horan. Bo o biseksualiźmie Styles'a to wiem praktycznie od zawsze. Malik - Słońce, czujesz to? Mamy wśród nas kolejną parę! Loczek jest z Blondaskiem! Loczek jest z Blondaskiem! - nie mogłem powstrzymać emocji. Obaj przyłapani zarumienili się tak, jak nigdy dotąd. - To nie jest tak jak myślicie - Irlandczyk w pośpiechu założył koszulkę. - Właśnie. Nudziliśmy się - wsparł go Młody. - Właściwie to ja chyba mam dziewczynę. Ja i Hazz tylko coś sprawdzaliśmy. - Uczyłem go całować! - Zielonooki dumnie wypiął pierś. - Nie... On po prostu na mnie wpadł i to był przypadek... - I ten przypadek zaczął was rozbierać? - Mulat pokręcił głową z politowaniem. - Pogrążacie się. Jak już ustalicie jakąś wspólną wesję, to dajcie nam znać. A teraz byłby miło, gdyby ktoś zaproponował nam coś do picia...
- Mówiłem, że wyjście do klubu dla homoseksualistów wcale nie jest dobrym pomysłem... - na twarzy mojego Słońca pojawił się dziwny grymas. Nie lubiłem tego. Zdecydowanie wolałem gdy się uśmiechał. A uśmiechał się na różne sposoby. Każdy z nich był wyjątkowy i przede wszystkim - piękny. - Nie przesadzaj. Nie było tak źle... - Mówisz tak, bo to nie ty przyglądałeś się jak jakiś koleś podrywa twojego chłopaka - odwrócił się do mnie tyłem. - Widziałeś, że go spławiłem! - wtuliłem się w jego plecy. - Po za tym, było popatrzeć na rozchwytywanego Styles'a. On chyba nie narzeka, jeśli chodzi o ten pomysł. Wszystkie pomysły Tomlinsona są genialne! - Zobaczysz, jutro znowu obudzi się nie wiadomo gdzie, a później cię zabije - mruknął pocierając swoimi dłońmi o moje. No tak - wieczór był dosyć chłodny, a on założył t-shirt z krótkim rękawkiem. Nie czekając ani chwili dłużej zdjąłem bluzę nakładając ją na jego ramiona.
17:17
- Louis! Nie rzucaj popcornem! Nie wolno marnować jedzenia! Popcorn też przecież ma uczucia! Myślisz, że jest mu miło, kiedy ktoś nim rzuca? - Niall zaczął wyrywać mi miseczkę z rąk. - A myślisz, że jest mu miło kiedy jest zjadany? - wytknąłem mu język. - Napewno milej, niż gdy leży na podłodze! - myślałem, że się rozpłacze. Jeden zbyt gwałtowny ruch, i przekąska wylądowała na ziemi. - Zamówię pizze, okej? - zaproponował Harry, na co Irlanczyk zaczął żarliwie go wychwalać twierdząc, że powinienem się od niego uczyć kultury. Dobre sobie. - Dobrze - westchnąłem zrezygnowany po jego słowotoku. - Jutro zrobię ci zakupy, zadowolony? Przytaknął. - Chyba powinniśmy się już zbierać. Obejrzeliśmy już film, więc chyba wizyta w kinie nie ma sensu...
- Boje się, Zayn. - To tylko film, Skarbie - oparł rękę na moim ramieniu. - A co jeśli ktoś porwie któregoś z nas i będzie mu robił podobne rzeczy? Wiesz przecież, że nie wszyscy nas akceptują... - Nigdy nie pozwolę, żeby stała ci się krzywda. Mi też nie zrobią. Trenowałem - pamiętasz? - To było dawno temu! - zaśmiałem się, a siedzący przed nami ludzie odwrócili się do nas posyłając nam karcące spojrzenia. - Chcesz zobaczyć, że nadal jestem sliny, i wszystko potrafię? Proszę bardzo, wskakuj. - Co? - rzuciłem mu pytające spojrzenie. - Na barana, głupku. Z wachaniem wykonałem jego polecenie. Wyniósł mnie z sali nie bacząc na krzywe spojrzenia pozostałych widzów. Niby nic wielkiego - ale wiedziałem, że zapamiętam tę chwilę do końca życia.
18:18
- Czekaj. Czy Horan przypadkiem nie powiedział, że ma dziewczynę? - przypomniało mi się, kiedy wracaliśmy do domu. - Kto by pomyślał... Nasz słodki Irlandczyk w końcu sobie kogoś znalazł - uśmiechnął się. - A jak myślisz... Co to było? No wiesz... To z Harry'm? - zapytałem obracając się wokół własnej osi. - Nie mam pojęcia, Lou. Ale oni są dorośli. Czymkolwiek to było, ważne, aby nie zniszczyło ich przyjaźni. - Fajnie by było, gdyby byli razem - stwierdziłem rozmarzonym głosem. - Najważniejsze jest to, żeby obaj byli szczęśliwi - nie ważne czy razem, czy osobno. Reszta się nie liczy.
19:19
- Gotowe! - usłyszałem krzyk z jadalni. Zbiegłem po schodach zastając na dole piękny widok. Obok suto zastawionego stołu stał Zayn trzymający ogromny bukiet tulipanów, które po chwili mi wręczył. Podziękowałem mu skromnym cmoknięciem w policzek. - Jej! Kiedy zdążyłeś to wszystko przygotować? - zajęłem wskazane przez niego miejsce. - Przykro mi. To Malik'owy sekret - uśmiechnął się tajemniczo.
- Mamo, poznaj Zayn'a - powiedziałem oficjalnym tonem. - Przecież go znam - zaśmiała się moja rodzicielka. - Nie dałaś mi dokończyć! - oburzyłem się. - W porządku. Możesz zacząć od początku. - Okej. Mamo, poznaj Zayn'a. Zayn jest moim chłopakiem - oznajmiłem na co głośno pisnęła (i serio, zrobiła to w taki sposób, w jaki robi to większość naszych fanek). - Nawet nie wiecie jak się cieszę! Szczęścia, kochani! Wytrwałości, miłości... Tylko, huh, nie przesadzajcie z seksem! - Mamo! Przeginasz! - Pani w ogóle nie jest zła? - zdziwił się Mulat. - Dlaczego miałabym być zła, skoro widzę, że mój syn wreszcie znalazł szczęście?
20:20
- Zayn... Czy... Zechciałbyś... Hm... Wyjdziesz za mnie? - wreszcie odważyłem się zrobić coś, co planowałem już od dawna. - Ja... - zaczął, a w moim umyśle pojawiła się smutna myśl - "co jeśli on nie pragnie tego samego co ja?". - Chciałem ci dzisiaj zadać to samo pytanie - wyjął z kieszeni czerwone pudełko w kształcie serca. W środku znajdował się przepiękny pierścionek. Czyli jednak nie wyszedłem na całkowitego głupka. Nie kłamał twierdząc, że pragnąłby być ze mną do końca swoich dni. - Tak! - wykrzykneliśmy jednocześnie.
21:21
Po raz kolejny tego wieczoru namiętnie go pocałowałem. - Dziękuję. - Za co? - zapytał wtulając się we mnie. - Za wszystko. No i przede wszystkim za to, że jesteś. Nie zostawiaj mnie nigdy, dobrze? Bądź zawsze przy mnie... - poprosiłem. - Będziesz? - Pamiętaj - może i nie jestem od zawsze, ale na zawsze.
*huh, tekst był pierwotnie tłumaczony był przez Caro, później poprawiany/ponownie tłumaczony przez tiny-leprechaun Za co serdecznie im dziękuję! ♥
Tak w ogóle, na koniec chciałabym przeprosić was za to, że był taki nudny i w ogóle za wszystko (zwłaszcza te marchewki, musicie mi je wybaczyć, proszę! :D), jedynym moim usprawiedliwieniem jest to, że pisałam tego shot'a jakieś dwa lata temu, więc... Miłego dnia! Dużo miłości dla wszystkich! xx Podobne: Zouis: "Nie mogę inaczej"
Google Play verschenkt Musik zum Valentinstag
Google Play verschenkt Musik zum Valentinstag
Google zeigt sich wieder von seiner spendablen Seite und bietet aktuell zwei Valentinstag Alben kostenlos im Google Play Store an. Um welche Alben es sich handelt und wir ihr diese bekommen könnt, erfahrt ihr hier im Artikel.
Der Valentinstag am 14. Februar ist nicht mehr weit und daher schickt sich Google an, wieder zu einem besonderen Anlass – wie schon in der Weihnachtszeit – kostenlose…
View On WordPress

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Happy Valentine's Day!
Только тогда, когда ты наконец-то осознаёшь, что вот-вот что-то потеряешь, только тогда, тебе захочется во что бы то ни стало вернуть всё назад.
Эту мысль я записал, ещё даже не досмотрев фильм. Очевидное приходит на ум всегда так внезапно, что порой от волнения боишься это забыть.