Dźwigam w sobie ciężar przekleństwa
chrobotanie usterki pod powieką
asocjację martwego kanału.
Oczy emitują fluoryzujący blask
mimo świadomości katastrofy
wciąż wyrastają mi na języku krokusy.
Rzucam więc słowami jak kwiatami
w artystów wiszących na pręgierzach
tam, gdzie alchemia przerabia krzywdę w cuda. Olga Rembielińska 2026















