Z czasem stałam się cicha. Nauczyłam się płakać nie wydając żadnego dźwięku, krzyczeć tak, aby tylko milczenie obijało się o ściany mojego pokoju. Najgorsze jednak w tym wszystkim były moje serce i umysł, które rozrywały mnie jak gdyby istniało w nich miliony głosów próbujących się uwolnić.
















