Sign up to get early access to Signal Desktop!

roma★
YOU ARE THE REASON
Mike Driver
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Keni
Cosmic Funnies

pixel skylines
One Nice Bug Per Day

Janaina Medeiros
hello vonnie

shark vs the universe

Kaledo Art
Jules of Nature

★
Sade Olutola

if i look back, i am lost
he wasn't even looking at me and he found me

izzy's playlists!

seen from Guam
seen from Türkiye

seen from South Korea

seen from United Kingdom

seen from Mauritius

seen from United States

seen from Mexico
seen from Mexico
seen from Mexico
seen from United States
seen from Türkiye
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from Canada

seen from China
seen from United States
@pawelluty
Sign up to get early access to Signal Desktop!

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Why not just do it? Design thinking w regionach
1.
Duński Index:
Wyzwanie, które skłania to wykorzystania designerskich rozwiązań w codziennym życiu
Przykład: Copenhagen Wheel
Rowerowe koło połączone z internetem
"The Copenhagen Wheel allows you to capture the energy dissipated while cycling and braking and save it for when you need a bit of a boost. It also maps pollution levels, traffic congestion, and road conditions in real-time."
2.
Blog Forum Gdańsk i PUNKt Gdańsk
Wolne Miasto Gdańsk i wolnościowa blogosfera
Koszt organizacji: 300 tys. zł (nieoficjalne dane)
Efekt: bezcenny :)
3.
Koduj dla Ameryki (i Polski)
Ciocia Bertha zawsze pomoże
"Aunt Bertha picks up where Uncle Sam left off by simplifying the search and application process for social services. The app collects information on federal, state, county, city, neighborhood and nonprofit programs and puts it all in one place."
4.
Warszawa słucha Warszawiaków... i słoików :)
5.
Why not just do it?
Luty pyta, ministerstwo odpowiada
Równo dwa tygodnie temu opisałem moją przygodę w Urzędzie Stanu Cywilnego Miasta Stołecznego Warszawy, z której to wniosek płynął taki, że polscy urzędnicy w swej masie mogą nie mieć pojęcia o systemie ePUAP stworzonym przez nich i m. in. dla nich (bo głównie przecież dla obywateli).
Swym zdumieniem postanowiłem podzielić się z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji, więc zapytałem rzecznika tegoż resortu czy wszyscy urzędnicy w kraju zostali poinformowani o istnieniu ePUAPu i jakie ma on funkcjonalności.
Minęły dwa tygodnie i doczekałem się odpowiedzi. Wyczerpującej i bardzo długiej. W skrócie: wynika z niej, że kampania promująca ePUAP wśród i urzędników, i obywateli była, jest i będzie zakrojona na szeroką skalę. Zatem, świetnie.
Szkoda, że nie skutecznie, o czym przekonałem się organoleptycznie.
Poniżej zamieszczam całą odpowiedź od rzecznika MAiC, którą otrzymałem. Ciekawa lektura :)
"Warszawa, 07 sierpnia 2013 r.
Szanowny Panie Redaktorze,
Działania informacyjne skierowane zarówno do obywateli, jak i przedstawicieli administracji publicznej prowadzane są od momentu realizacji projektu ePUAP (dofinansowanego ze środków SPO WKP), którego celem była budowa systemu ePUAP. Uruchomienie systemu ePUAP (maj 2008 r.) poprzedzone było m.in. wysłaniem do urzędów pism informujących o budowanym systemie ePUAP oraz zachęcających do skorzystania z jego funkcjonalności.
Obecnie realizowany jest projekt ePUAP2 (mający na celu rozbudowę systemu ePUAP oraz jego funkcjonalności). Poniżej przedstawiam m.in. działania informacyjno-promocyjne, które organizuje bądź w których uczestniczy CPI.
Mobilne punkty potwierdzające profil zaufany - miejsca, w których obywatele mogą założyć konto na www.epuap.gov.pl oraz uzyskać profil zaufany (bez konieczności dodatkowej wizyty w urzędzie lub konieczności posiadania podpisu elektronicznego weryfikowanego kwalifikowanym certyfikatem). Dotychczas mobilne punkty potwierdzające zorganizowano podczas:
14. Targów Edukacyjnych w Krakowie (21-23 marca 2012 r.),
dnia otwartego na Uniwersytecie Warszawskim (21 kwietnia 2012 r.),
Pikniku Informatycznego na Uniwersytecie Warszawskim (17-18 maja 2012 r.),
Dnia Otwartego Magistratu w Krakowie (3 czerwca 2012 r.),
Dni Otwartych w Bełchatowie (12-13 czerwca 2012 r.),
konferencji dot. e-zdrowia organizowanej przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (2-3 lipca 2012 r.),
Krakowskich Targów Kariery i Dnia Otwartego Uniwersytetu Jagiellońskiego (7-8 marca 2013 r.),
Dnia Otwartego Urzędu Miasta Krakowa (2 czerwca 2013 r.)
Mobilny punkt potwierdzający profil zaufany zorganizowano także w sejmie RP (13 czerwca 2012 r.) i w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji (16 października 2012 r.).
Centrum Projektów Informatycznych bierze także udział w targach z obszaru IT. Takie wydarzenia są idealnym miejscem zarówno do wymiany doświadczeń między instytucjami, jak również ze względu na możliwość zaprezentowania systemu i zainteresowania nim nowych użytkowników. Stoisko ePUAP było organizowane podczas: Targów GMINA w 2009 r., Targów INFOSTRADA w 2011 r. oraz Targów CeBIT w 2013 r.
CPI angażuje się w akcje informacyjno-promocyjne realizowane we współpracy z innymi instytucjami publicznymi np. spot reklamowy dot. elektronicznej komunikacji w urzędzie m.st. Warszawy - http://www.youtube.com/watch?v=U5bNDm6XIiE, spot realizowany w ramach inicjatywy Polska Cyfrowa Równych Szans - https://latarnicy.pl/blog/article/serial-latarnicypl-odcinek-11/.
Promocja ePUAP odbywa się także podczas przedsięwzięć koordynowanych przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, m.in. w ramach inicjatywy spotkań Linii Współpracy, a także w trakcie spotkań i konferencji skierowanych m.in. do przedstawicieli administracji publicznej. Ostatnio brali udział w 17. konferencji Miasta w Internecie (19-21 czerwca 2013 r.).
W 2011 r. przygotowano bezpłatny dodatek „ePUAP w praktyce”, który dołączono do miesięcznika IT w Administracji. W dodatku zamieszczono praktyczne teksty dot. systemu ePUAP, jego funkcjonalności oraz sposobu wykorzystania w urzędzie. Dodatek został dołączony do całości październikowego nakładu miesięcznika IT w Administracji i rozesłany do wszystkich prenumeratorów tytułu. Ponadto ponad 100 egzemplarzy miesięcznika wraz z dodatkiem bezpłatnie rozesłano do największych jednostek administracji publicznej na terenie całego kraju. Dystrybucja dodatku była poprzedzona akcją telemarketingową, reklamami zamieszczonymi na stronie internetowej miesięcznika oraz wysłaniem 30 000 e-maili do jednostek administracji publicznej korzystających z ePUAP. Po publikacji miesięcznika był on, wraz z dodatkiem, bezpłatnie dystrybuowany wśród uczestników konwentu, w którym uczestniczyli przedstawiciele administracji publicznej.
Teksty informacyjne propagujące korzystanie z ePUAP są również publikowane w biuletynach informacyjnych samorządów: UM Krakowa – biuletyn Kraków.pl (publikacja w 2012 r.).
Na stronie www.cpi.gov.pl oraz www.epuap.gov.pl udostępniane są komunikaty oraz materiały informacyjno-promocyjne dotyczące funkcjonalności systemu ePUAP oraz jego wykorzystania przez inne systemy e-administracji. Wielokrotnie informacje te przedrukowywane są przez media branżowe, którego głównymi czytelnikami są samorządy i instytucje publiczne (np. PortalSamorzadowy.pl, Samorząd PAP, wartowiedziec.org).
W 2013 roku uruchomiony został także fanpage ePUAP na Facebooku - https://www.facebook.com/ePUAP2?ref=hl
W związku z uruchomieniem profilu zaufanego (czerwiec 2011 r.) – bezpłatnej metody uwierzytelnienia w systemach e-administracji - zorganizowano wysyłkę materiałów informacyjno-promocyjnych dotyczących systemu ePUAP i profilu zaufanego do ok. 400 punktów potwierdzających profil zaufany znajdujących się w całej Polsce (m.in. urzędy skarbowe, jednostki ZUS, urzędy wojewódzkie).
Wysyłkę z nowymi materiałami informacyjno-promocyjnymi oraz z uwzględnieniem nowo otwartych punktów potwierdzających profil zaufany powtórzono w marcu 2013 r. (ponad 700 punktów w całym kraju). Materiały zawierały informacje na temat systemu ePUAP oraz procesu zakładania profilu zaufanego.
Należy zwrócić uwagę na fakt, że część działań miała miejsce po pierwszym uruchomieniu ePUAP. W dniu dzisiejszym w ramach obecnie realizowanych umów planowana jest rozbudowa aktualnej infrastruktury sprzętowej oraz oprogramowania (w tym modernizacja istniejących modułów oraz dostarczenie nowych). Najbardziej istotną zmianą z punktu widzenia użytkownika końcowego jest zmiana interfejsu graficznego platformy ePUAP, stworzona na podstawie badań ergonomii i użyteczności przeprowadzonych w I połowie br. Dodatkowo przemodelowaniu poddane zostały główne procesy biznesowe w systemie w celu zwiększenia komfortu pracy dla użytkowników systemu. Wdrożenie produkcyjne nowej odsłony platformy ePUAP planowane jest na przełomie roku 2013/2014 i w tym okresie planowane jest uruchomienie działań mających na celu promocję oraz szkolenia dla poszczególnych grup użytkowników, w tym urzędników administracji publicznej.
Z poważaniem
Artur Koziołek
rzecznik prasowy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji"
fot: Paul Garland/flickr/CC
"Danusia, słyszałaś o ePUAPie?", czyli cyfryzacja po polsku
Urodziła mi się córka. To znaczy nie tak sama z siebie, ale rozumiecie o co chodzi. (w tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że mam najdzielniejszą żonę na świecie!)
Skoro Zosieńka (bo tak daliśmy jej na imię) pojawiła się na świecie to trzeba ten fakt zarejestrować w Urzędzie Stanu Cywilnego. Musi być dowód na to, że urodził się kolejny podatnik.
Przy wypisie ze szpitala dostałem kartkę (bo to przecież Ojciec musi iść zarejestrować nowego obywatela; o stereotypach wokół roli Taty przy porodzie i połogu napiszę kiedyś indziej), na której została opisana cała procedura: do jakiego urzędu mam się zgłosić, z jakimi dokumentami. Zaznaczono też, że mam wcześniej zadzwonić i umówić się na konkretny termin rejestracji.
Już brałem telefon do ręki, żeby zadzwonić do Urzędu Stanu Cywilnego Miasta Stołecznego Warszawy, gdy żona przypomniała mi, że jest coś takiego jak elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej, w skrócie ePUAP, i z tego, co pamięta noworodka można zarejestrować przez internet.
Odkopałem gdzieś login do mojego profilu zaufanego (więcej info TUTAJ) i zalogowałem się na epuap.gov.pl. Odnalazłem usługę "rejestracja noworodka", klikam uradowany i ze zgrozą przekonuję się, że w Warszawie nie da się dopełnić tego obowiązku elektronicznie, ale jest to możliwe m. in. w Knurowie, Dąbrowie Górniczej czy Więcborku.
Sapnąłem, ciut popomstowałem na e-gov w polskim wydaniu i postanowiłem później dowiedzieć się jak zmienić ten stan rzeczy. Tymczasem skupiłem się na zadaniu rejestracyjnym.
Jak się później okazało, nie była to najgorsza wtopa w całym zdarzeniu.
Zadzwoniłem do USC i umówiłem się na konkretny dzień i określoną godzinę. Stawiłem się o wyznaczonym czasie. Czekałem zaledwie 5 minut w dwu osobowej kolejce, czyli superdobrze jak na warunki naszych kochanych urzędów.
Znałem całą procedurę, więc sprawa przebiegła sprawnie, po kilkunastu minutach miałem w ręku trzy odpisy skrócone Aktu Urodzenia Zosieńki. I w tym momencie coś mnie podkusiło, żeby zapytać Panią Urzędniczkę czemuż to można zarejestrować dziecko przez internet w Knurowie, a w Warszawie nie.
W pierwszej chwili Pani zrobiła wielkie oczy. Więc mówię jej, że sprawdziłem na ePUAPie, że można zarejestrować dziecko przez internet, ale nie w Warszawie. Na to Szanowna Pani zaczęła mi tłumaczyć, że mogę zarejestrować dziecko w innym mieście, ale jeśli urodziło się w Warszawie to i tak dokumenty muszą trafić tutaj.
W tym momencie to ja zrobiłem wielkie oczy i powtórzyłem, że chodzi mi o to, żeby dokonać rejestracji przez elektroniczną Platformę Usług Administracji Publicznej, czyli przez internet.
Pani powiedziała, że tak to się nie da. Odbiłem piłeczkę mówiąc, że wiem, bo to sprawdzałem i dziwię się, że mieszkańcy Knurowa mogą skorzystać z tej usługi w ePUAPie a warszawiacy nie.
I tu następuje kulminacja. Pani Urzędniczka pracująca w stołecznym USC w Roku Pańskim 2013 (ePUAP działa od 14 kwietnia 2008 roku!) wychyla się zza biurka i woła do koleżanki: "Danusia, słyszałaś o ePUAPie?".
Usłyszawszy to grzecznie podziękowałem za załatwienie sprawy i wyszedłem.
Zadałem sobie pytanie: jakim cudem Urzędnik nie wie o tym, że istnieje ePUAP i jakie sprawy można tam załatwić? Żeby znaleźć na nie odpowiedź postanowiłem skierować się do źródła, czyli Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, które zarządza ePUAPem. Jak tylko dostanę informację zwrotną to się nią z Wami podzielę.
To by było na razie na tyle.
fot. flickr/CC/erisfree
Video is the king!
No i jesteśmy po debacie o przyszłości wideo w sieci. Dyskutowaliśmy ponad 1,5 godziny i doszliśmy do ciekawych wniosków. Wymienię dwa, które moim zdaniem są najważniejsze:
- wideo kręcone przysłowiowym łokciem nadal będzie dominować, ale jednocześnie twórcy wideo w internecie będą się profesjonalizować
- rynek wideo będzie się konsolidował wokół już istniejących platform, co ma swoje wady i zalety.
Ludzie oglądając wideo w internecie szukają rozrywki (widzowie) lub poklasku (twórcy). I mam tu na myśli większość użytkowników, pamiętając, że są też tacy, którzy mają wyższe wymagania. Wraz z rozwojem smartfonów, tabletów czy kamer typu urządzeń produkowanych przez GoPro pewna “demokratyzacja” wideo jest oczywista. Upowszechnienie się okularów typu Google Glass czy Vuzix także wpłynie na to, że “każdy będzie mógł zostać twórcą wideo"
Możemy być pewni, że wideo w sieci będzie coraz więcej i jego jakość (pod względem treści) raczej będzie równać w dół niż w górę. Tabloidyzacja wideo to chyba trafne określenie.
Z drugiej strony, jest już wiele przykładów, a będzie ich więcej, twórców i producentów, którzy z tworzenia treści wideo skrojonych pod internet uczynili swoje najważniejsze źródło dochodów będzie więcej.
Nie oznacza to jednak, że nastąpi wysyp nowych platform wideo. Ci gracze, którzy już teraz dominują na rynku prawdopodobnie będą dominować w przyszłości. Jest to dla nich wyzwanie technologiczne (przepustowość łączy internetowych), biznesowe (pytanie jak długo można zarabiać na reklamach?) oraz, w pewnym sensie, moralne. Jak powszechnie wiadomo, władza absolutna korumpuje absolutnie. Czy nadzorujący największe platformy wideo ulegną pokusie kontroli tego, co użytkownicy “wrzucają” do sieci oraz tego, co widzowie zobaczą? Dobrym argumentem na falsyfikację tej tezy jest to, że cenzor wideo szybko popadłby w niełaskę użytkowników i zostałby zmarginalizowany.
Co więcej, Internet nie zabije telewizji. Wręcz przeciwnie - te dwa media będą się wzajemnie uzupełniać.
A Wy jakie macie przemyślenia na temat przyszłości wideo w sieci?
fot. Malwina Zofia Nowak-Luty

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Co dalej z wideo w Internecie?
Konsumpcja treści wideo rośnie bardzo dynamicznie. Coraz mniej czytamy, ale coraz więcej oglądamy – głównie online, w sieci. Od relacji sportowych i filmów począwszy a na amatorskich materiałach wideo skończywszy. W jakim kierunku będzie rozwijała się konsumpcja treści wideo w sieci? Czy telewizja przeniesie się całkowicie do sieci? Na te pytania będziemy szukali odpowiedzi podczas drugiej już debaty z serii „Przyszłość mediów, media przyszłości”.
Telewizja coraz śmielej sięga po rozwiązania technologiczne, które pozwalają jej walczyć o uwagę widza przy tzw. drugim ekranie. Nie jest tajemnicą, że podczas oglądania telewizji coraz częściej skupiamy się na ekranie tableta lub smartfona. Uzupełnienie treści telewizyjnych treściami online, wydaje się być zatem dobrym pomysłem na utrzymanie uwagi widzów dokładnie tam, gdzie nadawca chciałby ją skierować.
Z drugiej strony, powstaje ogromna ilość amatorskich, półamatorskich a nawet profesjonalnie realizowanych filmów dostępnych tylko online. Popularność tych treści rośnie bardzo dynamicznie. Czy zatem możemy się spodziewać, że w przewidywalnej przyszłości koncesje telewizyjne nie będą już potrzebne, aby zostać nadawcą? Czy telewizja będzie nadawać wyłącznie online?
Na wszystkie te pytania postaramy się odpowiedzieć razem z naszymi panelistami. W ich gronie pojawią się:
- Maciej Budzich – pasjonat, obserwator i komentator nowych mediów;
- Tomasz Czudowski - odpowiedzialny za rozwój biznesowy YouTube w Polsce i regionie CEE
- Michał Slezkin - współtwórca Millionyou.com;
Moderatorem dyskusji będę ja :)
Debata odbędzie się 21 marca o godz. 18:00, w klubokawiarni PaństwoMiasto (ul. Andersa 29).
Partnerem przedsięwzięcia jest firma Google.
Wstęp jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona, dlatego prosimy o punktualne przybycie.
Zapraszam Was serdecznie!
Dlaczego SGS4 to nie SGS3s
Jak już zapewne wiecie Samsung pokazał w zeszły czwartek nowego flagowca - Galaxy S 4. Wygląda to mniej więcej tak:
fot. Samsung
Nie wiem natomiast czy wiecie, że uważam, iż przesiadka z Samsunga Galaxy S III na Galaxy S 4 nie jest najmądrzejszym posunięciem.
Co nie oznacza, że zgadzam się z opiniami, że SGS4 to tak naprawdę SGS3s. Albo inaczej: zgadzam się częściowo.
Z pewnością oba telefony są do siebie bardzo, ale to bardzo podobne. Różnią się naprawdę szczegółami, choć zapewne Samsung będzie podkreślał, że SGS4 jest lżejszy i cieńszy, a przez to pewnie ładniejszy.
Różnice widać w hardwarze (tak, wiem hardwareowo iPhone 4 i 4s też się różnią) i oprogramowaniu, choć kwestia software'u w tej materii jest drugorzędna - przecież i tak niedługo 90 proc. oprogramowania z SGS4 trafi do SGS3.
To, co moim zdaniem robi ogromną różnicę i sprawia, że nazywanie SGS4 SGS-em 3s jest nie do końca uprawnione to wyświetlacz.
Wyświetlacze iPhone'ów 4 i 4s niczym się od siebie nie różnią (3,5 cala, 640 x 960 px, 326 ppi). Inaczej jest z "galaktykami".
SGS3 ma wyświetlacz HD Super AMOLED o przekątnej 4,8 cala i rozdzielczości 720 x 1280 pikseli (gęstość 306 ppi), podczas gdy SGS4 5-calowy Full HD Super AMOLED, 1920 x 1080 pikseli (gęstość 441 ppi).
Myślę, że użytkownicy powinni zauważyć różnice. Choć w 100 proc. będę pewny, że tak będzie dopiero kiedy wezmę oba telefony do ręki.
"Newsweek" to wzór cnót. Serio!
Tak sobie pomyślałem, że zrobię moje osobiste, subiektywne częściowe i krótkie podsumowanie prasy papierowej. Zatem:
[UWAGA TERAZ PADNIE WYZNANIE MATRYMONIALNE]
Jestem zakochany w amerykańskim "Newsweeku". Co najmniej z trzech powodów.
Po pierwsze, user experience. "Newsweek" na iPada czyta się świetnie. Czcionki są odpowiednie, przewijanie stron działa jak należy, spis treści jest bardzo wygodny. Plusem są też wszelkie dodatkowe materiały multimedialne.
Po drugie, design. Jest to świetnie wydawany magazyn, z ciekawymi, oryginalnymi layoutami, zdjęciami świetnej jakości oraz (to ważne) z naprawdę dobrymi okładkami. (Moje ulubione layouty i zdjęcia znajdziecie na końcu wpisu)
Po trzecie, treść. Amerykański "Newsweek" spełnia oczekiwania jakie żywię wobec tygodnika opinii: artykuły są bardzo dobrze napisane, dotyczą ważnych tematów, nie są szkicami, które ślizgają się wyłącznie po powierzchni podjętego problemu, lecz przynajmniej w pewnym stopniu pogłębionymi analizami. "Newsweek" publikuje też świetne reportaże.
Po amerykańskiego "Newsweeka" sięgnąłem, ponieważ polskie tygodniki zaczęły mnie rozczarowywać - kiedyś mogłem przeczytać "Politykę", "Przekrój" czy "Newsweeka Polska" od deski do deski. Teraz nie daję rady.
Lubię także czytać amerykańskiego "Forbesa", choć muszę przyznać, że bardziej ze względu na treści niż user experience. Rzadziej sięgam po "Wired", "Time" czy "Fast Company" - głównie z braku wolnego czasu.
Z polskiej prasy na iPada mogę polecić "Przekrój"i "Sukces" - są naprawdę dobrze robione, choć treściowo nie spełniają moich oczekiwań - oraz "MALEMENA" - świetnie pisany i robiony magazyn, choć wiem, że niektórzy Czytelnicy mogą mieć kłopoty z odróżnieniem treści redakcyjnych od reklamowych.
Moim zdaniem dobrze prezentuje się też polski "Forbes", ale chyba nie wypada mi się na ten temat rozpisywać :)
Z prasy bardziej "branżowej" regularnie sięgam po "iMagazine". Czasami mają kłopoty z aplikacją w Newsstandzie, ale to lektura obowiązkowa dla każdego użytkownika iUrządzeń i osób zainteresowanych nowymi technologiami.
Bardzo jestem ciekaw jak będzie wyglądało pierwsze polskie czasopismo społeczno-polityczne wydawane wyłącznie na iPada - "Magazyn W PUNKT".
Dzienników nie czytuję. Dostęp do newsów mam zapewniony przez Twittera, świetną aplikację Reutersa na iPhone'a i iPada oraz aplikacje typu Zite i Flipboard.
Zdecydowanie nie mogę ścierpieć tych tytułów, które chwalą się "aplikacjami" czy też "wersjami" na iPada a są w rzeczywistości przekonwertowanymi PDF-ami. Dlatego też pogardliwie pominę je milczeniem.
A jak jest z Wami? Po które tytuły chętnie sięgacie?
Poniżej obiecane screenshoty z amerykańskiego "Newsweeka":
Świetny artykuł o konflikcie w Mali i polityce zagranicznej Francji
Ciekawy tekst o Nigelli Lawson
Lektura obowiązkowa o wojnie domowej w Syrii
Dobrze napisany reportaż z Indii
A na koniec tekst o duńskim szpiegu, który pomógł Amerykanom w likwidacji jednego z liderów al - Kaidy
#100000Zapraszam (w: Arkady Kubickiego)
Chrońmy rodzimą culture!
„Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną."
Andrzej Sapkowski
Takim mottem rozpoczyna się "Apel reprezentantów środowisk kreatywnych do Prezesa Rady Ministrów Pana Donalda Tuska".
Pada w nim szereg postulatów dotyczących ochrony dorobku artystów, rozwoju sektorów kreatywnych, otwartych zasobów publicznych czy też apel o jasne określenie "przez Pana Premiera roli środowisk twórczych w Pańskiej wizji naszego wspólnego państwa".
Abstrahuję od wydźwięku samego listu i wyżej wspomnianych postulatów. Można się z nimi zgadzać bądź nie.
Wspominam jednak o tym liście, ponieważ jedna rzecz wzbudziła moje zainteresowanie.
Ten list został podpisany przez artystów, pisarzy, rozmaitych redaktorów czy też muzyków, którzy mocno podkreślają przywiązanie do POLSKIEJ kultury. Z tego, co się orientuję częścią polskiej kultury jest także JĘZYK POLSKI. Logicznie wnioskując, skoro sygnatariuszom apelu leży na sercu los rodzimej kultury, to zależy im również na ochronie naszego języka.
Zatem dziwi mnie ten fragment:
Wedle danych rządowych polskie przemysły kreatywne dostarczają obecnie 3,5% GDP i dają pracę ok. 5% ogółu zatrudnionych, w tym bardzo wielu młodym, rozpoczynającym swą pracę zawodową.
Czytam i nie wierzę: 3,5 proc. GDP?
Drodzy sygnatariusze, na prawdę nie wiecie, że określenie wskaźnika ekonomicznego jakim jest Gross Domestic Product (w skrócie GDP) tłumaczy się w języku polskim na Produkt Krajowy Brutto (w skrócie PKB)?
Kampanię na rzecz ochrony polskich sektorów kreatywnych proponuję zacząć od ochrony języka polskiego. Jak widać, jest potrzebna.
fot. planeta/flickr/CC

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Lonely Mountain
Nie jara mnie PS4
Wszyscy ostatnio dyskutują o premierze najnowszej konsoli (samego pada?) pewnej japońskiej firemki znanej szerzej jako Sony.
Rozumiem, że to ważne dla graczy kochających konsole. Rozumiem też, że to ważny moment w historii firmy - od sukcesu bądź porażki PS4 w znaczącym stopniu może zależeć przyszłość Sony.
Ale jakoś mnie to nie kręci.
Nie jaram się PS4 z jednego prostego powodu: uważam, że konsole to nie przyszłość rozrywki. Szeroko rozumianej.
Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że najczęściej w tym celu (mam tu na myśli także granie) wykorzystujemy tablety i smartfony.
W związku z tym, bardziej jara mnie premiera nowego flagowego smartfona HTC - to pierwszy dobrze wyglądający telefon z Androidem.
Konsole pewnie przetrwają, ale jako sprzęt przeznaczony dla wyjątkowego rodzaju graczy. PS4, moim zdaniem, ma szansę powtórzyć "sukces" PS3.
Oczywiście mogę się mylić ;)
fot. mat. prasowe Sony
Czyste piękno
Zimowa opowieść (w: Mały Rynek)
Trzy tygodnie z PLAY
Na początku chciałbym podziękować mojej Żonie, Bratu, Rodzicom, Teściom oraz Matce Cher za to, że zawsze mnie wspierają. Bez ich pomocy nie zdobyłbym TEGO wyróżnienia.
A teraz na poważnie: jak na rasowego blogera piszącego (przynajmniej częściowo) o nowych technologiach przystało muszę zamieścić jakiś emocjonalny wpis o oligopolu operatorów komórkowych.
Otóż, po bardzo przykrych i niezwykle denerwujących przygodach z T-Mobile, o których nawet nie chcę więcej wpisać, postanowiłem, że moim podstawowym numerem będzie dotychczasowy "zapasowy" numer w PLAY.
W związku z tym, chciałem przedłużyć umową z tymże operatorem i wymienić telefon. No cóż, z perspektywy czasu oceniając, moim pierwszym błędem było to, że nie zdecydowałem się na iPhone'a 5 - każdy przedstawiciel PLAY, z którym rozmawiałem usilnie próbował mnie przekonać, że będzie to najlepszy wybór, a ja szedłem w zaparte, ze chcę inny smartfon. Ale to nie jest clue tej historii.
To co wkurzało mnie najbardziej w ciągu całych trzech tygodni kiedy negocjowałem (próbowałem uzyskać) ofertę jaka mi najbardziej odpowiadała (dodam, że jest to standardowa oferta) to totalna niespójność w przekazie ze strony PLAY.
Kontaktowałem się operatorem na trzy różne sposoby: poprzez infolinię, via strona internetowa oraz w salonie. W każdym z trzech kanałów uzyskiwałem inne informacje, sprzeczne ze sobą. Jak już wspomniałem, przez trzy tygodnie miałem totalny zamęt w głowie a propos ofert PLAY i czekałem na kontakt z salonu aż, zgodnie z daną obietnicą, sprawa zostanie wyjaśniona.
Nie doczekałem się.
Ni z tego, ni z owego któregoś pięknego dnia zadzwonił do mnie Pan z infolinii i poinformował, że kończy mi się umowa i czy chciałbym ją przedłużyć. Powiedział, że pięknie się składa, bo od trzech tygodni staram się to zrobić, ale jakoś się nie da. Powiedziałem jaka oferta mnie interesuje, a Pan odpowiedział jedynie: "Nie ma sprawy, już składam zamówienie". I już. 3 minuty, sprawa z głowy.
Drogi PLAY-u! Nie można było tak od razu?
Wystawiliście moją cierpliwość na próbę i akurat mieliście szczęście - Wasz przedstawiciel zadzwonił do mnie w momencie kiedy zastanawiałem się czy jednak nie zdecydować się na skorzystanie z usług któregoś innego operatora. Upiekło się Wam :)
Morał z tej opowieści jest taki: nawet jeśli wiesz czego chcesz od swojego operatora to i tak musisz nieźle się natrudzić, żeby z tego skorzystać (mam na myśli standardowe oferty). Dopóki na rynku operatorów komórkowych będzie panował oligopol, dopóty klienci będą traktowani jak w sklepie Kabaretu TEY:
Na razie nie zanosi się na jakąkolwiek zmianę w tym oligopolu, zatem musimy się przyzwyczaić, że jesteśmy TYLKO klientami. Sad, but true.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Żona robi mi zdjęcie tego jak robię jej zdjęcie :)
Return to Castle Wolfenstein