"Ból życia nowoczesnego"
Żyje zbyt ciężko,
Walczę z tym cały czas,
Dawno przestałem się czuć męsko,
Nie jeden raz zażyłem tu kwas.
Kwas ten nie raz naprawił mi życie,
Poznał mój ból, przejął mój cień,
Moje uczucia udostępniam skrycie,
I nie liczę już moich omdleń.
Krew wypływa z moich żył,
Nie czekam aż sam się wykrwawię,
Nie jeden raz świat mi już dokuczył,
I przez te dokuczanie me gardło wciąż chrypie.
Nie jestem w tym świecie,
Który łączy się z tym samym problemem,
Wszyscy razem rośniemy w tym krwawym kwiecie,
Przez co uswiadamiam sobie że jestem zwykłym leniem.
Ból, Który zadałaś Ty mi,
Nie równa się z bólem mych bliskich,
Gdyż ból Twój w moim mózgu tkwi,
A ból braci mych rozchodzi się po komórkach wszystkich.
Kocham braci mych bardziej niż swój żywot,
Czuję ból ich, nie patrząc na swój,
Gdyż wolę cierpieć rozpatrując ten szatański pomiot,
Niż rozpatrywać mierny żywot Twój.
O Śmierci ma, zabierz duszę mą,
Umieść ją w drogich kolekcjach swych,
Lecz niech to wstrząśnie duszą Twą,
Gdyż nawet po śmierci nie stracę braci swych.














