Nigdy jedno ciało nie penetruje otwarcia innego ciała, chyba że je zabija (dlatego właśnie leksyka dotycząca seksualności jest tak uboga i wyczerpuje sie na słownictwie, na które składają się określenia zabójstwa i śmierci...). Przywołując ciało w ciele — ego w ego — nie mówimy tylko o czymś, co by dokonywało otwarcia, bo ciało już do niego przylega, idzie wraz z nim — nieskończenie, bardziej niż źródłowo. A owo przechodzenie bez penetracji, pomieszanie bez zmieszania, ma miejsce dokładnie na styku z tym czymś, co się otwiera. Miłość jest dotykaniem otwartości.
Corpus, Jean-Luc Nancy, (27)










