Jeśli ascezę podejmujemy z miłości do Boga, ma ona bardzo pozytywny karakter i nie wprowadza nas w smutek. Nie wynika ona z jakiejś chorej niechęci do życia, lecz wręcz przeciwnie - jest pełna radosnej energi, wynika z apetytu na zoe, życie trwałe, wieczne, bez początku i bez końca. Jedyną słuszną motywacją do podjęcia ascezy jest więc … miłość. Zdarza się, że ludzie o tym zapominają a podłożem ich umartwienia jest autoagresja. W takiej sytuacji nie można spodziewać się dobrych owoców w życiu.
Jeśli miłość (wybór) Boga postawimy ponad wszystkie mniejsze miłości (wybory) swego życia, aż oczyści się nasza wola i jako wolni ludzie będziemy mogli miłować wszelkie stworzenie (w tym ludzi) w sposób podobny do Boga: bez chęci zawłaszczania lub przedmiotowego użycia.(…)
Asceza nie polega na tym, że odmawiamy sobie w ciemno tego, co lubimy. Po co i dlaczego miałoby tak być? Ascesa wynikająca z miłości do Boga prowadzi nas do umartwienia tego, co nas wiąże i przez to odbiera nam wolność wewnętrzną. Może więc niekoniecznie chodzi o to, alby w wielkim poście nie jeść słodyczy?
- M. i M. Gajdowie “Świątynia. Wprowadzenie do kontemplacji”













