Oto druga część (pierwsza znajduje się tutaj) przetłumaczonych przez moją skromną osobę historii do gry Dead of Winter. Tym razem jest to zestaw scenariuszy zdrady odczytywanych kiedy kolonia zdecyduje się wygnać zdrajcę. Tak jak wcześniej, tekst z angielską wersją dostępny na iCloud.
Każdego ranka stawałem nago przed lustrem i piłem, podziwiając swoje ciało.
Zauważałem chudość twarzy innych oraz żebra odznaczające się na ich klatkach piersiowych. Oni jedli dość by przetrwać, ale każdy pozostawał głodny. Mimo że nie potrafię tego wytłumaczyć, ten fakt strasznie mnie podniecał. Co noc odkrywałem i podziwiałem mój sekretny skarb. Czasem skosztowałem kąsek, ale nie mogłem przesadzać, bo inni szybko by się dowiedzieli. Cieszyło mnie, że mój brzuch jest pełen, gdy wszystkich innych burczał z głodu.
Kiedy patrzę w lustro, czule pieszczę swoje ciało. Z przyjemnością dotykam tych części, które są takie pulchne i wyglądają tak dostatnie. Uwielbiam swoje fałdki i malutki brzuszek, który pielęgnuję. Jakie to emocjonujące, że taki luksus rodzi się kosztem wyrzeczeń sąsiadów. Mam, kiedy oni nie i uważam to za przejmująco wyrafinowane.
Drodzy przyjaciele,
Jeśli nie domyśliliście się do tego momentu, że zniknąłem, teraz już wiecie. Słowa nie mogą wyrazić jak strasznie się czuję, odcinając się od was w ten sposób, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi.
Chciałbym powiedzieć wam, że moje działania są podyktowane głęboko zakorzenionymi przekonaniami lub czymś podobnym, ale tak naprawdę jestem po prostu tchórzem. I ostatnio byłem przerażony. Ta kolonia ledwo trzyma się razem. W ciągu ostatnich tygodni zauważyłem wiele słabości w naszych strukturach i to mnie przerażało. Przypuszczam, że mogłem powiedzieć coś, może nawet zaproponować jakieś rozwiązanie, ale uważam, że najlepiej będzie, gdy będę miał trochę "czasu dla siebie". To nic osobistego — uważam, że jesteśmy grupą wspaniałych ludzi. Kocham was bardzo mocno.
P.S. Przy okazji — musiałem przeciąć wschodnie ogrodzenie nożycami do metalu, żeby się wydostać, więc prawdopodobnie macie teraz pełno zombie zmierzających na was z tamtej strony, albo coś w tym rodzaju.
Po pierwsze chciałbym, aby wszyscy tutaj podali sobie ręce. Naprawdę, to był prawdziwy grupowy wysiłek. Wspaniała robota. Kolonia nie mogłaby być bardziej perfekcyjna. Wiele umocnień, masa jedzenia — wszystko, czego ja i moja ekipa potrzebujemy, aby przeczekać apokalipsę zombie.
A teraz, jeśli nie macie nic przeciwko, jak mówi stare powiedzenie — nie możecie iść do domu, ale też nie możecie tu zostać. Och, nie patrzcie tak ponuro. Zrobiliście tutaj klawą robotę i jestem pewien, że możecie zrobić ją ponownie gdzie indziej. Możecie też zginąć. Jedno i drugie mi odpowiada. A teraz wszyscy utworzycie rząd, abyśmy mogli was przeszukać, zanim skierujecie się do wyjścia. Nie ekscytujcie się tak. Nie jesteśmy potworami. Pozwolimy wam zatrzymać odzież.
S14 - Zdrada: Wszyscy za jednego
Dla was, głupcy, nigdy nie było nadziei na przetrwanie Jedynym powodem, dla którego każdy z was nadal żyje, jest szczęście albo ktoś sprytniejszy i silniejszy, który was ocalił. Chciało mi się śmiać za każdym razem, kiedy rozmawialiście o ustawianiu barykady bądź wyjściu plądrować. Co za marnotrawstwo energii! To tylko kwestia czasu, zanim to miejsce upadnie, i mówię wam ludzie, ta chwila nadchodzi. Dlatego zgromadziłem pewne zapasy, a teraz nadszedł moment, aby zmywać się stąd. Co? Och, proszę was. Wiedziałem, że ktoś to powie. Jasne, może zagrabienie tych zapasów spowoduje upadek kolonii, ale nie będę czuł się źle z powodu czegoś, co stałoby się mimo wszystko. To nie moja wina i to nie moje sprawka. Założę się, że każdy z was zrobiłby to samo już wcześniej, gdyby któryś z was, kretyni, był na tyle sprytny, żeby na to wpaść. A teraz... odsuńcie się od ciężarówki albo pokażę wam, jak groźny mogę być z tą rzeczą. Koniec z pozwalaniem wam żyć dzięki mojej ciężkiej pracy.
S15 - Zdrada: Pogódźcie się z losem
Dopiero teraz dotarło do was, że nasz gatunek czeka zagłada? Próbowałem powiedzieć, że to wszystko jest bezcelowe, ale wy postanowiliście zmarnować resztę swojego życia na ciężkiej pracy. Kolonia była tylko dziecięcym marzeniem. Na pewno w głębi serc wiedzieliście, że to nie będzie trwałe. Nic nie może być w obliczu całkowitej zagłady. Umarli wciąż będą nadchodzić, a garstka ocalałych wciąż będzie zasilać ich szeregi. Najlepiej iść i poszukać śmierci teraz, wybierając sposób, który nam odpowiada. A ja? Ja położę się tutaj i poczekam. Robienie czegokolwiek innego byłoby żenująco bezcelowe.
S16 - Zdrada: Narwany cyngiel
Wychodźcie, wychodźcie, gdziekolwiek jesteście. Zabiłem już większość z was, a Ci którzy zostali, nie mogą się przede mną ukryć. Bo widzicie, nie strzelałem nikomu w głowę. Wasi drodzy sąsiedzi i ukochani niedługo będą znowu na nogach, a wy zrozumiecie, że ta kolonia stała się koleją śmiertelną pułapką. Albo ja, albo zombie, wybierajcie! Możecie obwiniać tylko siebie. Nie udałoby mi się zebrać tej wszystkiej broni, jeśli poświęcilibyście, chociaż chwilę, by mnie zauważyć. By docenić moją ciężką pracę. Czy nie widzieliście tego wszystkiego, co wniosłem do tej społeczności? Jeśli tylko byście zwracali uwagę, nie zdobyłbym tego arsenału. Ale nie, wszyscy biegaliście jak kurczaki z poucinanymi łbami, skacząc od kryzysu do kryzysu. Nasi dzielni samozwańczy przywódcy.
Phi. Kolejna elitarna klika, która nie przejmuje się innymi, których po prostu przeżuwa i wypluwa. Bo to wasza historia, mam rację? A my jesteśmy tylko aktorami drugoplanowymi!
Czyż tak właśnie myślicie? A więc... niespodzianka! Okazuje się, że to moja historia. Historia zemsty.
A więc jak już mówiłem...
Wychodźcie, wychodźcie, gdziekolwiek jesteście.
S17 - Zdrada: Przywódca kultu
Jesteśmy świadkami świtu nowej ery! W Starym Testamencie Bóg zesłał na ziemie swoje anioły, by ukarały jego owczarnię. Upłynęło jednak dwa tysiące lat, a owce przestały wierzyć w istnienie Pasterza. Twierdzą, że jest tylko elementem mitologii, dlatego tarzają się w ziemskich przyjemnościach i grzechach. Ale czym jest tysiąc lat dla Boga?
Czym może być nawet dziesięć tysięcy lat dla Wszechmogącego?
Teraz Pasterz zwrócił swoje oczy z powrotem na swoje stado i zobaczył, że jest pogrążone w deprawacji. Bóg zrobił to, co każdy dobry opiekun by zrobił: odrzucił chore jednostki, aby zdrowe mogły żyć. Nie popełnijcie błędu moi uczniowie! Martwi, którzy wędrują po kraju to potępieni, którzy szukają owiec pozbawionych skruchy. Nasz Pan nie chce śmierci swoich dzieci — on naprawdę je kocha, nawet kiedy je doświadcza. Teraz jednak nie będzie cierpiał już z powodu naszych zatrutych dusz. A więc przywitajmy wygłodniałą śmierć, tych nieszczęśników, którzy zawiedli naszego Pana, wiedząc że to tylko kara za niesprawiedliwość świata.
S18 - Zdrada: Seryjni mordercy
Przed wybuchem epidemii żyłem w ciągłym strachu przed byciem złapanym. Nie sądzę, abym był sadystą. Nie odczuwam przyjemności, oglądają ludzki ból ani nic z tych chorych rzeczy. To po prostu mnie ciekawi. Sądzę, że jestem swego rodzaju naukowcem. Badam ludzi podczas tych bezcennych ostatnich chwil. Oglądam, jak reagują fizycznie i emocjonalnie na bol... oglądam, jak radzą sobie z wiedzą, że zginą. Myślę, że Bóg zrozumiał moje potrzeby, kiedy sprowadził koniec świata.
Teraz cierpienie dosłownie mnie otacza: ból ręcznej pracy, głód i oczywiście przemoc spowodowana przez martwych. Teraz tak wiele osób w kolonii umarło, że nie muszę się tylko przyglądać — jest ich zbyt mało by mnie powstrzymać, a mam element zaskoczenia po swojej stronie. A zaskoczenie sprawia, że badania są szczególnie fascynujące. Wszyscy tutaj zginą sposobem i w czasie który ja wybiorę. Jestem bardzo podekscytowany — będzie tyle do obserwowania i nauki.
S19 - Zdrada: Szalony naukowiec
Wiecie, że oni są prawie idealni? Mam na myśli umarlaki.
Wytrzymują każdy uraz z wyjątkiem mózgu, a do tego będą się przemieszczać bez względu na obrażenia tułowia czy kończyn. Ich jedyne wady to, że nie da się ich kontrolować, no i oczywiście kompletny brak zdolności intelektualnych. Aż dotąd. Pozwólcie, że przedstawię wam dwóch naszych upadłych towarzyszy. Przed moim eksperymentami byli skazani na zostanie bezmyślnymi kanibalami, którzy pomału gniją. Jednak zaprojektowana przeze mnie wersja tak zwanego "wirusa zombie" zapobiegła 35% obrażeń mózgu podczas fazy inkubacji.
Dwaj nasi przyjaciele cierpią tylko z powodu standardowego obumarcia komórek, którego doświadczają wszystkie żyjące istoty, a większość ich funkcji umysłowych pozostała nienaruszona. No tak, są co prawda śliniącymi się robotami, ale nadal są zdolni wykonywać elementarne polecenia a do tego wykonywać je całkowicie bez strachu. A więc opuśćcie broń głupcy. Spóźniliście się. W sekrecie dodałem mój składnik gZ3 do wody pitnej... wczoraj rano. Nie zauważyliście jak spadła wydajność koloni?
Nie wydaje wam się, że im dłużej mówię tym ciężej wam śledzić moją wypowiedź? Dotarliśmy do końca waszej przygody, a wy wszyscy należycie teraz do mnie.
Zostaliśmy tylko Ty i ja. Kiedy pierwszy raz Cię ujrzałem, zrozumiałem, że pisane nam być razem. To było niemal religijne doznanie. Czy Ty tego nie odczułaś?
Jesteś stworzona dla mnie. Każdy niuans Twojej osobowości, każda cecha Twojej pięknej twarzy — wszystko to sprawia, że jesteś dla mnie ideałem. Dlatego pewnie rozumiesz moją frustrację, kiedy dostrzegłem, że twoja miłość jest skierowana do wszystkich oprócz mnie. Czy myślałaś, że jestem ślepy i tego nie widzę?! Jedno czego nie mogę pojąć to "dlaczego"?
Czy odczuwasz perwersyjną przyjemność, odrzucając cel swojego istnienia na tym świecie? Czy to może okrucieństwo? A może (na co w duchu liczę) to forma sprawdzianu? A więc jestem, ukochana. Zostaliśmy tylko Ty i ja, a postawmy sprawę jasno, nie masz gdzie uciec. Gdzie sią inni, na których spoglądałaś i umawiałaś się na tajne schadzki? Nie żyją albo zaginęli. Ja to zrobiłem. Zrobiłem to dla Ciebie. Dla nas! Zawsze tylko dla nas! I tak doszliśmy do końca sprawdzianu.
Więc proszę, powstrzymaj swój lament i rozpocznijmy swoje nowe wspólne życie. Tylko pomyśl — już nigdy nie będzie chwili w Twoim życiu, kiedy nie będzie mnie przy Tobie.
Copyright © for English stories by Plaid Hat Games
Copyright © for Polish translations by Kamil Powałowski