Czy savoir-vivre odchodzi do lamusa?
Kąciki zabaw dla dzieci w restauracjach, kredki, kolorowanki, wszystko, żeby tylko nie nauczyć dziecka, że restauracja nie jest kolejnym placem zabaw. Bardzo dobrze pamiętam swoje dzieciństwo. Ledwo mi głowa wystawała ponad stół, ale wiedziałam, że na przykład serwetka ma leżeć na kolanach. Dumnie trzymałam kartę menu i udawałam, że umiem już czytać, zawsze sama mówiłam kelnerowi co zjem, a sztućcami (nie plastikowymi, o zgrozo!) naprawdę potrafiłam bardzo sprawnie i ładnie się posługiwać. Nigdy nie mlaskałam, nie mówiłam z pełną buzią, nie bawiłam się jedzeniem, nie rzucałam się na nie, nie wybrzydzałam. A do tego wcale się nie nudziłam, bo rodzice z nami rozmawiali, było fajnie. Myślę, że gdyby wtedy były w restauracjach kąciki zabaw, to moi rodzice i tak by mnie nie wysyłali do nich po to, żeby sami mogli zjeść w spokoju. Bo i tak było spokojnie. I dobrze, że mieli inne priorytety niż współcześni rodzice, ponieważ dzięki temu potrafię się odnaleźć w każdej sytuacji. Widzę różnice w zachowaniu innych ludzi. Widzę, że nie umieją trzymać sztućców, nie wiedzą jak je odłożyć (gdy jeszcze będą jedli, albo gdy im nie smakowało, albo gdy już skończyli). Widzę ile nakładają na widelec, jak szeroko otwierają usta i zapominają do czego służą serwetki. Fuj. I skrępowanie ukrywane pod nerwowym dowcipem, gdy nie wiedzą jak coś zjeść.
Temat jedzenia to tylko kropla w morzu braków w wychowaniu. W „Polityce” z 6.08. jest duży artykuł poświęcony savoir-vivre. Warto przeczytać.
Photo credit: Scott Smith (SRisonS) via photopin cc
Czy savoir-vivre odchodzi do lamusa? was originally published on Czepialscy.pl


















