O życiu i takie tam - piękni ludzie
Poszliśmy na spacer po osiedlu. Dwa bloki dalej ukazał nam się inny świat. Przed blokiem (cztery klatki) pewien starszy pan od lat dba o kwiaty. Na całym osiedlu nie widziałem tak pięknie zadbanego terenu. Kwiatów do wyboru do koloru, a jaki zapach. Na trawie między blokami ławeczki i klomb z drzewkiem po środku. Na skraju duża wierzba. Pan idąc z wiadereczkiem z wodą spojrzał na nas i powiedział (oczywiście dzień dobry) kawki od rana wypiły wiadereczko wody.
Joana wychwala, że pięknie zadbane, a pan, że nie ma nic piękniejszego niż przyroda.
- Od lat się zajmuję tymi kwiatami, bo ca mam robić? Oglądać telewizję. Wiecie państwu tu w tej pierwszej klatce mieszka taki człowiek, któremu to wszystko przeszkadza. Żona i dzieci piękni ludzie, ale on to zły człowiek. Wylewał mi tu na trawnik i kwiaty jakieś kwasy i niszczył moją pracę. Kiedyś mu powiedziałem: Kaziu zobaczysz natura cię kiedyś pokaże. Z dwa lata temu patrzę, a on o kulach chodzi, a od kilku miesięcy jeździ na wózku, a mówiłem mu to nie słuchał. Tak zły człowiek, że z każdym tu wojował nawet ci młodzi, co biegają czy grają w piłkę go denerwowali. Kiedyś wzieli - zniżył głos - i za przeproszeniem narobili do reklamówki i rzucili. Chcieli trafić w drzwi balkonowe jego mieszkania, a zamiast tego pobrudzili elewację. Mówię im: Chłopcy nie róbcie tak, bo on jezt złym człowiekiem, ale jego żona i dzieci to bardzo dobrzy ludzie i niczemu nie są winni.
Takich ludzi chciałbym spotykać w swoim życiu, a nie typu hydraulik krzykacz. Muszę się tam jeszcze kiedyś przejść i porozmawiać, a raczej wysłuchać opowieści pana. Uwielbiam słuchać takich ludzi. Szkoda, że zdjęć nie zrobiłem, ale nadrobię to jeszcze.
Joana szaleje w kuchni. Zrobiła dżem z brzoskwini, uprażyła mak do jutrzejszego sernika z makiem, zrobiła ciasto na biszkopcie (sama robiła) z borówkami, a na kolację zrobi naleśniki z twarogiem i rodzynkami, a do tego dżem z truskawek dzieła Joany - do tego zimne mleko i żyć nie umierać.
















