Właśnie zrozumiałam, że jestem jakaś taka nijaka.
Nie odróżniam rzeczy, które sprawiają mi przyjemność od tych, które tego nie robią. Nauczyłam się, że jak coś robię to robię i nic po za tym. Robiąc jakąś czynności nie jestem w stanie powiedzieć czy lubię to robić czy też nie.
Nie jestem w stanie podać swoich trzech ulubionych filmów, nie obejrzałam na tyle dużo by wybrać trzy. Trzech ulubionych książek też nie podam, każdą czytam i w sumie zawsze czuję to samo.
Nie mam ulubionego koloru, ulubionego kwiatka, ulubionego przedmiotu w szkole…
Mogłabym tak długo wymieniać.
Chodzi o to, że po prostu wszystko zdaje mi się takie samo, jeśli muszę coś zrobić to to robię, ale bez żadnego rodzaju emocji.