Dzisiejszy dzień minął fajnie, w końcu wyrwałam się z domu sama, w sensie no spotkałam się z kolegą i było naprawdę fajnie, spoko jest sobie pogadać z kimś kto nadaje na tych samych falach, obiektywnie patrząc jest ciekawym człowiekiem, dużo ma do powiedzenia, jest całkiem nieźle ustawiony nawet jak na 25 latka, przez co trochę się czuję jak jakiś niedorozwój xD.
Pogadaliśmy sobie trochę, przegadaliśmy parę spraw i nasza znajomość po tej naszej spinie chyba ma czystą kartę, dziwnie się czuję wiedząc, że ktoś mnie lubi actually mimo tego jak było. Spoko jest to, że mimo naszego konfliktu wcześniej, jednak wyciągnął do mnie rękę pierwszy.
Ja nie wiem jaki jest ze mną problem, ale jak wychodzę z kimś, kogo znam i to osoba z mojego grona (które i tak jest ultra wąskie), nie czuję się taka oceniana kurewsko jak przez znajomych mojego chłopa. Może coś sobie wkręcam, ale po prostu wiem, kiedy ktoś trzyma do mnie dystans, nawet jeśli nie zrobiłam nic złego.
Ale przechodząc do ogólnego omówienia dnia, to najpierw trochę połaziliśmy, poszliśmy do restauracji (ja nie byłam głodna, ale z grzeczności zjadłam) i wziął mi tagliatelle z wołowiną, było giga zajebiste, nigdy jakos nie jadałam w restauracji, ale do tej będę musiała się wybrać drugi raz. Może z chłopakiem jak się uda. Byliśmy później na mnionkach, ja obejrzałam do końca, on niekoniecznie, bo przespał pół seansu, ale przynajmniej kupil nam kubki z figurkami (z czego ja zostawiłam swoją w jego aucie bruh).
Czuję się strasznie dziwnie kiedy ktoś za mnie płaci, bo przywykłam, że to ja płacę za kogoś, było mi tak kurewsko głupio, brałam wszystko co najtańsze, a on do mnie powiedział, że mam się tym nie przejmować, bo on i tak zapłaci. Poszliśmy tez w ogóle do arkady z grami i powiedział, że wygra mi gigantycznego bulbazaura XDDD (spoiler: nie udało mu się) ale było spoko, uśmiałam się jak cholera.
Dostałam tez komplement związany z moimi włosami, mówił , że mi pasuje i że rudy wygląda ogólnie ładnie. Dawno nie usłyszałam czegoś miłego na mój temat xD to jest pierwszy raz od dawna xDD (właśnie się popłakałam xDDDDDDD) a jak gadaliśmy na temat deficytu i siłowni, to powiedziałam, że ogólnie to jeszcze parę kilo by się stykało zrzucić a on do mnie „przeciez ty nie masz z czego” a ja taki zdziwiony pikachu 🥲 nie wiem, miło mi się zrobiło ogólnie, bo juz pomijam fakt ze z M znam się juz prawie 2,5 roku i traktuje go jako kolegę, żeby nie było, ale zabolało, bo od B nie odstaje żadnych komplementów, od obcych ludzi dostaje, bo juz nawet nie mowie o M, ale czasem jak rozmawiam z kimś znajomym to mówią mi ze nie wiem wygladam tak siak czy srak, moje koleżanki (których i tak mam mało) mówią że jestem ładna i w ogóle, a odnoszę wrażenie, że moze ja się wcale nie podobam B i moze mu się już znudziłam. Poza tym, że czuje się niedoceniona, bardzo. Rzeczywistość mnie po prostu chyba dobiła, jest mi generalnie przykro.
Jeszcze jak staliśmy w kinie wybierając kubek, to powiedział coś w stylu chyba żebym wybrała fajnego miniona oprócz siebie, w sensie że ja jestem fajna 🥲
No ale wracając, poszliśmy pod koniec na kawę, odwiózł mnie na pociąg i w sumie tyle z całego dnia. Nie mam dzisiaj zdjęć bo trochę przypałowo robić jedzeniu zdjęcia; czuję się niekomfortowo robiąc to publicznie XD
A no i jeszcze się okazało, że moze udostępnić mi i mojej koleżance mieszkanie w Poznaniu żebyśmy nie spały pod namiotem, więc myślę że ten fakt wykorzystam, skoro sam to zaproponował.