Jestem artystą.
Zamkniętym w duszy śmiertelnika.
Poranek nastaje, ubieram ulubioną maskę.
Nieskażona bólem.
Optymistyczne wariactwo.
Lecz gdy przyjdzie wieczór i wracam do domu,
Obdzieram się z powłoki i jestem sobą.
Smutną,zagubioną duszą.
I znów przychodzi nowy dzień,
Gdy nie zobaczysz emocji,
Ale kreację naiwności.
















