Akcja filmu rozgrywa się w teksasie, w latach sześćdziesiątych. nieśmiały introwertyk chłopiec, walter jest uważany przez matkę i spędzić wakacje w nieodpowiedzialnego farmie swego ekscentrycznego połączonego podstarzałych – gartha i huba. pod wpływem niezwykłych opowieści o młodości wujw pełny przygd, młody, energii życiowej i pewność siebie zaczyna wygrywać. (more…)
Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
✓ Live Streaming✓ Interactive Chat✓ Private Shows✓ HD Quality
Anya is LIVE right now
FREE
Free to watch • No registration required • HD streaming
Sekretne życie Waltera Mitty – film, po którym chce się żyć
CC
Siedziałam w sali kinowej czekając na film, którego tytułu już nie pamiętam, a na ekranie odbywał się, jak zawsze, przegląd żenująco-idiotycznych reklam przedseansowych. Choć był to ten moment, kiedy w kinie jest największy gwar, bo znudzeni widzowie rozmawiają w oczekiwaniu na film – to wtedy, w pewnej chwili, wszyscy nagle zamilkli. Rozbrzmiała muzyka, a na ekranie pojawiła się jedna z tych reklam, w których nie ma zbędnych słów, obrazy są niezwykle plastyczne, a Ty nie możesz oderwać od niej wzroku. Tylko czego to reklama i co w niej, do cholery, robi Ben Stiller?
Taki właśnie był trailer filmu „Sekretne życie Waltera Mitty” – niczym przepiękna, zapadająca w pamięć reklama, której niczego nie brakuje. Jedna z tych, które pamiętasz jeszcze po wyjściu z kina i której szukasz po powrocie do domu w internecie, by obejrzeć i usłyszeć ją jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz, i tak w kółko trailer ten oglądałam aż do dnia 12 stycznia, kiedy to wybrałam się na jeden z pierwszych przedpremierowych pokazów.
Ciągłe odtwarzanie tego trailera było tak naprawdę moim największym błędem, bo kiedy zasiadłam wreszcie w kinowym fotelu, mogąc obejrzeć długo wyczekiwany film to okazało się, że mnóstwo tych pięknych i robiących wrażenie scen już widziałam. Tymczasem warstwa wizualna to moim zdaniem jedna z najmocniejszych stron filmu – podobnie jak we „Władcy Pierścieni” mieliśmy wrażenie przechadzania się po zielonych pagórkach Nowej Zelandii, tak i tutaj podróżujemy ciągnącymi się całymi kilometrami drogami Islandii. Piękna muzyka nie tylko łagodzi surowy klimat otaczających nas górskich zbocz, ale towarzyszy również podczas przechadzania się ulicami Los Angeles i Nowego Jorku. Przepiękne i malownicze krajobrazy zapierają dech przez większość filmu, pozwalając widzowi odpłynąć i zapomnieć na te dwie godziny o świecie poza ekranem.
Historia Waltera, szeregowego pracownika popularnego czasopisma, jest bardzo prosta – wskutek życiowych zbiegów okoliczności, zmuszony był zrezygnować z marzeń i rozpocząć pracę w korporacji. Nie mając odwagi wyrwać się ze sztywnych ram swojego życia, rekompensuje sobie monotonię dnia codziennego marzeniami na jawie, w których staje się bohaterem i człowiekiem takim, jakim zawsze chciał być. Film, poza tym że lekki i zabawny, wypełniony jest poruszającymi cytatami – to wypowiadanymi przez bohaterów, to wypisanymi na mijanych przez Waltera murach. To see the world, things dangerous to come to, to see behind walls, draw closer, to find each other, and to feel. That is the purpose of life. Walter niemalże do samego końca zdaje się nie rozumieć sensu słów, które są mottem korporacji, w której pracuje. Czasem nie jesteśmy pewni, czy to, co dzieje się na ekranie jest jeszcze rzeczywistością, czy już wymysłem bujnej wyobraźni Waltera – i uczucie to nie opuszcza nas niemalże do samego końca filmu.
Choć mnie „Sekretne życie Waltera Mitty” urzekło, to wiem, że nie każdemu ten film się spodoba. Na próżno szukać tu zawiłej fabuły, drugiego dna i odkrywczego przekazu. Historia tytułowego Waltera, podobnie jak i przekaz, są bardzo proste – żyj. A po obejrzeniu tego filmu naprawdę chce się żyć. Już dawno nie wyszłam z kina tak lekka i pełna przekonania, że wszystko tak naprawdę przede mną, i choćby dla tego cudownie beztroskiego uczucia warto „Sekretne życie Waltera Mitty” obejrzeć.