Historia lubi się powtarzać...
Szanowni Użytkownicy!
Ciekawi mnie, że łacińska sentencja historia magistra vitae znana jest powszechnie od dwudziestu wieków; “wpajana” jest ludziom do głowy, uczniowie znają ją niemal na pamięć, ale oczywiście jedynie jako zdanie bez głębszego sensu, jako coś, co trzeba zakuć, zdać i zapomnieć (zasada 3Z). Nawiasem mówiąc, to jest główny problem polskiego szkolnictwa, że szkoła uczy odpowiadania na pytania zgodnie z kluczem, a nie łączenia faktów z kilku przedmiotów w logiczną całość... Ale nie o tym, nie będę uciekał w przydługą dygresję, o której można by rozwodzić się godzinami.
Dawno temu, kiedy smoki władały Ziemią, a dinozaury kryły się za każdym krzakiem, OMSI miało polskiego poprzednika, nazywającego się VirtualBus. Ów symula... Wróć, owa gra dość długo nie mogła znaleźć odpowiedniej konkurencji, w związku z czym autobusiarze, mkmostwo, dziwacy, ale też dość ogarnięta społeczność lubiąca sobie “pojeździć” na komputerze wybierała biedną grafikę, brak fizyki et cetera. Oczywiście, społeczność forum wsparcia vBusa dzieliła się na mikrocefali i normalnych (podobnie jak dziś), wszystko grało i śpiewało. Podobnie jak dziś, tworzyły się vFirmy, jedne kwitły, drugie padały, trzecie srały, a czwarte się zamykały zanim w ogóle ktoś je otworzył. Pośród vBusowych vFirm (tak, literek “v” było wtedy więcej, niż dzisiaj Rysia Petru w tefałenach) szczególną renomą odznaczył się stary vZTM. Było to zupełnie inne forum niż dzisiaj; przeżyło dobrych parę lat, a wytworzona atmosfera przyciągała użytkowników; dodając unikatowe modele i trasy, wynikiem równania musiał być oczywiście przyrost kolejnych członków forum. Do czasu. Do czasu kłótni o stanowiska, o wpływy, a następnie o zwyczajne “to ja mam rację, a nie Ty, k jego mać!”. Doprowadziło to do podziałów, a podziały do odejścia “Elity”; warstwy najbardziej potrzebnej forum, czyli tych, którzy przez lata atmosferę tworzyli. O ile dobrze pamiętam (wybaczcie mi; wtedy byłem na samym początku gimnazjum, a częściowo pod koniec szkoły podstawowej, więc pamięć może zawodzić) około 2013 roku forum vztm.eu padło wskutek wewnętrznych procesów rozpadowych. To co się stało, odstać się nie mogło. Odrodzony po rocznej przerwie “nowy vztm” praktycznie w ogóle nie znalazł przy sobie “Starej Ekipy”. Dzisiaj to forum jest swoistą “gimbą”, czego powodem jest właśnie odejście tych rozsądnych, tych “atmosferotwórczych”, czyli rdzennej społeczności.
Wytrwaliście w czytaniu moich wypocin do tego momentu, ale zapewne nurtuje Was pytanie “po cholerę on to właściwie napisał?”; kto ma uszy, niechaj słucha, a kto myśli, niech kojarzy fakty.
Asteroida już zdążyła walnąć w Ziemię, dinozaury wyginęły, a wraz z nim cały vBus. Przed nami inna rzeczywistość; pozornie inna, bo zmienił się jedynie symulator. Sam nie wiem oczywiście wszystkiego, bo w tej społeczności “narodziłem się” dopiero w 2014 roku, kiedy obydwa fora spokojnie funkcjonowały, rozwijało się jedno i drugie w podobnym tempie. Udzielać się zacząłem jeszcze później; ale warto wspomnieć, że cały zeszły rok to rok ciągle tych samych osób zgromadzonych przy forumowym ognisku. Zobaczcie; czat rzadko był miejscem kłótni, najczęściej był miejscem spokojnej atmosfery. Normalni ludzie rozmawiali, ironizowali; trolli, spamerów i mikrocefali się izolowało, krótko mówiąc panował ład i harmonia. Niestety, w miarę poszerzania się społeczności, poszerzały się też tematy sporne. Jakoś przeżyliśmy dwie wojny, ale niestety, nie bez szwanku. Od czasu pierwszej wojny rozpoczęła się powolna destrukcja społeczności. Ludzie mówią, że gdyby po uderzeniu młotkiem w palec ból byłby odczuwalny po roku, to każdy człowiek codziennie zadawałby sam sobie kilka ciosów; skutki tamtej wojenki widać dopiero dzisiaj, a druga wojenka była jedynie wisienką na torcie. Zobaczmy, co w ciągu ostatnich kilku tygodni stało się z czatem? Dlaczego pozwoliliśmy z miejsca niegdyś kulturalnej i przyjemnej rozmowy zrobić coś na kształt gimbokomunikatora?
Niestety, przyczyna jest dokładnie ta sama, co w przypadku starego vZTM-u. Odpływ rdzennej społeczności, odejście wielu wartościowych osób i wejście na ich miejsce “zapychaczy”, dla których z powodu braku inteligencji wcześniej nie było miejsca. Znajdujemy się w stanie wewnętrznego rozkładu. To jedynie od nas zależy, jak sprawa się dalej potoczy; to od nas zależy, czy damy sobie wejść na głowę, czy będziemy mogli jeszcze kiedyś normalnie porozmawiać. Wyciągnijmy wnioski z przeszłości, która jest przyszłością dziejącą się na naszych oczach i nie dajmy wejść sobie na głowę.
Tekst jest moją subiektywną opinią i nie ma na celu urażenia nikogo lub niczego.













