Najgorsza w przeprowadzkach zawsze jest dla mnie zmiana wody. Jak się wprowadzałam do Lublina to bardzo szybko zaczęła mi się przesuszać skóra i teraz robi mi się to samo.
Moje dłonie wyglądają jak u 70-letniej kobiety. Skóra na twarzy też jest zajebiście sucha mimo solidnego kremu.
Na dłonie zwykły krem do rąk już nie pomaga, wręcz wzmaga podrażnienia. Zaczęłam na nie używać kremu do twarzy, bo nie podrażnia mi tej skóry, dodatkowo też codziennie nakładam na dłonie maskę do twarzy intensywnie nawilżającą i trzymam przez całą noc XD próbuję to uratować jak mogę i plus jest taki, że nie mam już czerwonych piekących plam, ale wciąż jest sahara.
Zamówiłam sobie trochę kosmetyków - aloesowy balsam do ciała intensywnie nawilżający (bo tu też jest tragedia, szczególnie na nogach i łokciach), dwa opakowania mojego ulubionego nawilżającego serum do twarzy, ponownie mój ukochany krem do twarzy z Mixa i krem do rąk z tej samej firmy. Używałam go już wielokrotnie i jest solidny. Dłonie nie robią się po nim suche po 10 minutach od aplikacji, tak jak w przypadku innych kremów. Ten jest znacznie bardziej treściwy. Mam nadzieję, że uratuje moją skórę. Oby paczka przyszła szybko.
Z włosami też jest dramat. Są suche, elektryzują się jak pojebane, wyglądają jak siano, mimo że używam tego samego szamponu co zwykle, tych samych odżywek i olejku. I przetłuszczają się w chuj szybko - mam wrażenie, że jak jednego wieczora umyję włosy, to już w południe następnego dnia wyglądają na nieświeże. Mróz, smog, klimatyzacja w pracy i ogólnie sezon grzewczy zdecydowanie nie pomagają.
Pamiętam, że jak wprowadzałam się do Lublina, to minął około rok, zanim skóra mi się w pełni oswoiła z inną wodą. Dopiero po tym czasie dłonie przestały mi się przesuszać, cera mi się unormowała i włosy również nabrały blasku i świeżości. Tu na szczęście nie będę siedzieć tak długo. Mam nadzieję, że faktycznie w marcu już wrócę w swoje rodzinne strony.
Największa masakra to dla mnie te dłonie i skóra na nogach. Tak suche, że aż pieką i swędzą, mimo że codziennie je smaruję kosmetykami nawilżającymi.
Ciężki czas pod kątem urodowym. Na co dzień nawet przestałam się starać być pięknym człowiekiem i unikam makijażu. Maluję tylko brwi i rzęsy, żeby dodatkowo nie obciążać cery. Muszę sobie chyba kupić pomadę do brwi, trochę jak w 2016 roku XD bo przy tej suchej mordzie cienie do brwi zaczynają wyglądać fatalnie już po dwóch godzinach, mimo że ich nie dotykam w ciągu dnia XD
Przysięgam, kurwa, że dawno nie robiło mi się takie pielęgnacyjne gówno, bo w ostatnim czasie miałam naprawdę bardzo ładną cerę - nawilżoną, świetlistą, bez jakichś większych niedoskonałości, a teraz poszło kontrastowo xD a minęły dopiero niecałe 3 tygodnie XD










