Naprawdę nie wiem czym tu się zachwycać,
największa kurwa pazerna to ulica.
Dasz się omotać to i ciebie schwyta,
żyjesz tutaj dla niej to i dla niej będziesz zdychać.
Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
✓ Live Streaming✓ Interactive Chat✓ Private Shows✓ HD Quality
Anya is LIVE right now
FREE
Free to watch • No registration required • HD streaming
w przeciwieństwie do toalet, osoby nie bywają publiczne.
Stał gdzieś z boku, w cieniu drzewa. Czapkę z daszkiem założył ciasno, prawie że na oczy. Przetrwał tak pięć minut, póki horda dookoła nie rozpoznała w nim Dawida Podsiadło.
To musi być przejebane być Dawidem Podsiadło: jesteś na festiwalu muzycznym, idziesz na koncert Ralpha Kaminskiego, w tłumie czujesz się względnie bezpieczny i anonimowy, ale ci wszyscy ludzie zaraz stratują cię i rozszarpią, ponieważ zaśpiewałeś Małomiasteczkowego.
Zrezygnowany Dawid musiał uciekać, jak kiedyś Lady Diana zwiewała tamtym paryskim tunelem. Nie mam pojęcia — być może resztę festiwalu spędził w toalecie toi toi, chociaż wtedy najgorliwsi wielbiciele jakoś by się do niego dokopali. Ze zbiornika wynurzyłaby się szesnastolatka, cała w kupie i w sikach, z pytaniem, czy Dawid byłby łaskaw zapozywać z nią do selfie — oczywiście nie chcę się narzucać, nie jestem jak reszta twoich fanów i chcę uszanować twoją prywatność — zapewniłaby, a z ucha zwisałby jej papier toaletowy.
Zupełnie coś innego miał na myśli Taco Hamingway podśpiewując, że „gdy wchodzimy do kabiny, nie wiesz nic”. Chciał przez to powiedzieć, że choćby rapował całą prawdę i tylko prawdę, wciąż słuchacze Marmuru, Trójkąta czy Szprycera widzą zaledwie skrawek i obraz Filipa Szcześniaka malują swoimi niedopowiedzeniami, muzycznym fanfiction, inspirowanym analizami z rap genius. Ostatecznie zaszył się przed fanami w Londynie.
Obaj wymienieni wyprzedali wspólny koncert na Stadionie Narodowym. Jedno wynika z drugiego i nie może istnieć w odosobnieniu.
czuję że, czuję że, czuję że... fan zbliża się, zbliża się, zbliża się
Inny przykład — Kamil Nożyński spędzał miło czas na gali KSW. Nagle, o czym opowiedział w ostatniej rozmowie z Winim, poczuł przemożną chęć wysikania się… Wstał z fotela i ruszył w poszukiwaniu kibla, ale wyścig z czasem przerwali mu ludzie, którzy rozpoznali go ze Ślepnąc od świateł. Kubula nie mógł się wydostać z potrzasku. Jak ci ludzie zareagowaliby, gdyby raper i aktor powiedziałby, że przeprasza, ale musi siku? Albo lepiej — co gdyby w repecie na wodospad komplementów odpowiedziałby nieco innym wodospadem?
Ostatnio poznałem Mery Spolsky. Co za wspaniała dziewczyna!
Najpierw dała brawurowy koncert,
a potem, cała zlana scenicznym potem,
ale wciąż dostojna jak nimfa,
na pełnym czerwcowym słońcu,
przez bite dwie godziny,
podpisywała płyty,
przytulała fanów,
była kochana,
cierpliwa,
a ja nie mogłem wyjść z podziwu,
że w oczach miała entuzjam, a nie mord, który ja bym miał na mordzie.
Zagaiłem do niej, że to musi być przejebane być Mery Spolsky: podpisującą cztery tysiące płyt z uśmiechem jak z rozkładówki czasopisma Popcorn. Ona na to, że podpisywałaby kolejne cztery godziny — tyle energii i miłości dają jej te spotkania. Ja jej uwierzyłem. Co więcej, już po wszystkim, jak do Mery podbijały jakieś niedobitki, ze stanikami nieszczęśliwie pozbawionymi jej podpisu, z radością ruszyła spełniać swoją gwiazdorską powinność.
Ja też usiłuję być profesjonalny!
— O 14. muszę jechać na wywiad z Więckiewiczem — w jakimś tam kontekście powiedział mi Jacek Szczerba. Ja na to, że zazdroszczę, że niebywałe, że to musi być przeżycie i ekstra dzień, porozmawiać z takim aktorem. Jacek Szczerba zaśmiał się serdecznie nad tym moim entuzjazmem. Nie było w tym żadnej przechwałki, kiedy powiedział, że nie robi to na nim żadnego wrażenia. Taką ma pracę. Jeździ do włoskich knajp i rozmawia z Robertami Więckiewiczami.
Bo widzicie, o ile sława mi nie grozi, to już kontakt z ludźmi sławnymi jak najbardziej. Że peszą to jedno, gorzej jest przechodzić koło tych wszystkich sław z miną, jakby ci było wszystko jedno, jakby ich widok nie robił na tobie najmniejszego wrażenia. Robią, czasami cholernie robią, a mnie wciąż zdarza się bywać Nianią Franią. Pamiętacie Borysa Szyca na Oscarach? Przeżywał najlepszy czas swojego życia, z dziką frajdą fotografując się z każdym napotkanym gwiazdorem. Niektórzy mu gratulowali, inni śmiali się, że przecież Szyc zagrał w jednym z najważniejszych filmów tamtego roku, jest tak dobrym aktorem jak ci wszyscy amerykańscy superbohaterowie, ale w jakimś sensie uznał swoją niższość i przepełnił swoją instagramową relację trylionem zdjęć z ludźmi sławniejszymi i fajniejszymi niż on.
Nigdy nie poproszę o wspólne zdjęcie! — obiecałem sobie, jak się przyprowadziłem do Warszawy. W postanowieniu wytrwałem do koncertu Ostrego, na tym samym zresztą festiwalu, na którym Dawid Podsiadło spierdalał przed swoimi własnymi fanami, a Mery Spolsky spędziła dekadę na przytulaniu się z fanami i podpisywaniu swoich płyt. Po koncercie, kiedy Adam Ostrowski skończył swój freestyle na bis i schodził ze sceny, podekscytowany skorzystałem ze swoich uprawnień i poszedłem na backstage. Nie chciałem się czaić… Czekałem tylko na dogodny moment, aż skończy z kimś rozmawiać. Mówił, że czeka na żonę.
— Hej, Adam!
Nagle cała uwaga bałuckiego asa zwraca się w moim kierunku.
— Super koncert! Słuchaj, mogę sobie z tobą strzelić fotkę?
— Dzięki stary, jasne…
I coś tam jeszcze chwilę porozmawialiśmy, aż odszedłem wymieniając jeszcze uścisk dłoni. Czy uznałem swoją niższość wobec Ostrego? No trochę uznałem, bo z całym szacunkiem do moich rapowych kompetencji, O.S.T.R. jest w tym ode mnie ociupinkę lepszy.
Często kłócąc się z rozumem mówię tobie różne rzeczy
Nie chcesz mnie już słuchać bo żeś nieraz się skaleczył
Daję ci odwagę, chociaż sam czasem pękam
Do bliskich ci ludzi, idziesz ze mną na rękach
Daję ci nienawiść, daję ci też miłość
Zdarza się że chciałbyś żeby mnie tu nie było
Ale jestem z tobą, jestem nie do zastąpienia
Na dnie trzymam smutki, namiętności i wspomnienia
Przypomnę ci o bliskich, których już tu nie ma
Dam ci mnóstwo siły żebyś sięgał po marzenia
Wiesz jak mnie posłuchasz, to nie będzie łatwa droga
Ale jestem ostatnim, kogo mógłbyś mieć za wroga
Jestem z tobą, gdy walczysz o swój honor
Kiedy chodzisz rejonami z podniesioną głową
I nigdy od ciebie nie odwrócę się na pięcie
Jestem z tobą, tu w tobie twoje serce