Moje wzywanie dotyczące literatury afrykańskiej trwa - zapoznać się z ciekawymi pozycjami autorów z różnych krajów tego bogatego i wielkiego kontynentu. Ponownie sięgnęłam po autora współczesnego pochodzącego z Nigerii.
Książka, będąca jednocześnie debiutem autora, zdobyła wiele nagród i znalazła się na liście finalistów Man Booker Prize 2015. Prasa próbuje usilnie zrobić z niego dziedzica Chinua Achebe, który jest jednym z moich ulubionych pisarzy, i uważam, że Obiomie brakuje jeszcze warsztatu literackiego i doświadczenia, aby ubiegać się o to miano.
W jego pierwszej książce widać duży wpływ fascynacji strukturą starożytnego dramatu greckiego (o tym za moment) i drobne wątki autobiograficzne. Bohaterowie i autor pochodzą z tego samego miasta, dzięki czemu Akure tętni życiem pomimo, że jest jedynie tłem zdarzeń. Przeplatające się fragmenty, które opisują wojnę domową, wybory prezydeckie, wątki kulturowo-społeczne, wychowanie się w wielodzietnej rodzinie, naturalnie uzupełniają historię przedstawioną w powieści.
Czytamy o losach czterech z sześciorga rodzeństwa braci, nad których życiem zawisa fatum nieszczęścia. W młodym wieku (najstarszy nie ma bodaże więcej niż 13 lat) zostają tylko pod opieką matki. Ojciec, utrzymujący całą rodzinę, dostaje przeniesienie w pracy do daleko położonego miasta, traci bezpośredni wpływ na wychowanie swoich dzieci. Czwóreczka zamiast chodzić do szkoły, łamie miejski zakaz zbliżania się do niebezpiecznej rzeki, aby łowić w niej ryby. Złamanie zakazu wiąże się ze spotkaniem szaleńca, który przepowiada najstaszemu z nich, że zginie z ręki jednego ze swoich braci.
Tu właśnie można wyrażnie zauważyć wpływ geckiego dramatu. Złamanie zakazu narzuconego przez sił wyższe (w Grecji zwykle chodziło o prawa boskie, w powieści to prawa miejskie) ściąga gniew losu i nieubłaganą karę. Fatum zawisa nad dziećmi, nie można przed nim uciec, zmienić go czy mu się przeciwstawić. Ciężar przepowiedni powoduje rozłam i zniszczenie rodzinnych więzi. Prowadzi do tragedii.
Mam przeczucie, że Obioma niejednokrotnie przeczytał Antygonę Sofoklesa i Medeę Euripidesa. W jego książce znajdujemy motyw niszczącej zemsty, która zdaje się usprawiedliwiona w oczach losu, ale musi zostać ukarana według praw ludzkich.
W tekście znajduje się wiele powtórzeń, niezbyt subtelnych porównań i metafor, których wyjaśnienie zostaje włożone w usta dzieci. Mimo to, powieść czytało mi się dość dobrze. Zwłaszcza pierwsze 2/3, które pokazują zwyczaje i życie w Nigerii. Mam wrażenie, że Obioma był pod presją czasu. Ostatnia część książki zdaje się napisana jakby na szybko i przeredagowana inaczej niż początek powieści. Tak jakby pisarz stracił chęć opowiadania tej historii wraz ze śmiercią dwóch najstarszych braci.
Mimo to, polecam. Pozycja jest tysiąc razy lepsza niż “Amerykana”.