[1D] Sexily cute
Tytuł: Sexily cute Autor: Ruadhnait Pairing: Ziall (Zayn Malik x Niall Horan) (surprise!) Rodzaj: slash, fluff, college AU, Rating: T Beta: brak Długość: 3 833 słowa Prompt:
A/N: Skończyłam! A Souris i tak narzeka, że musiała długo czekać! Jesteś bardzo wymagającą matką :c Ja nie wiem co to jest. Zrobiłam z Nialla podrywacza. Bardzo kiepskiego z resztą. To prawdopodobnie przez fakt, że moje doświadczenie we flirtowaniu wynosi jakieś... -17 420. Musicie mi mu wybaczyć. Miałam zamiar pociągnąć to jeszcze kawałek, ale na całe szczęście się powstrzymałam. Mam nadzieję, że cię nie zawiodłam, mamusiu :C (Tak przy okazji - powodzenia na egzaminie ♥ Chyba, że przeczytasz to już po nim xD) Gotowi? (Ja też nie)
Niall nigdy nie miał problemów z zawieraniem znajomości. Przekształcanie ich w bardziej... zażyłe relacje również przychodziło mu z łatwością. Jego urok osobisty i "seksowny irlandzki akcent" były powszechnie znane i tylko nieliczni byli w stanie się im oprzeć. A Horan doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Lubił flirtować, lubił widzieć jak działa na innych. Kiedy okazywał facetom swoje zainteresowanie... no cóż. Niektórych dosłownie zwalało z nóg.
***
Niall odetchnął z ulgą widząc wyłaniający się zza zakrętu budynek uczelni. Kiedy dotarł do drzwi, miał problemy ze złapaniem oddechu. Chyba powinien popracować nad swoją kondycją. Albo przynajmniej pamiętać o nastawianiu budzika. Zaspał trzeci raz w tym tygodniu, a była dopiero środa. To nie wróżyło najlepiej. Szybkim krokiem ruszył przez korytarz, mając szczerą nadzieję, że wykład jeszcze się nie zaczął. Choć było to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę fakt, że spóźnił się prawie 10 minut.
Już skręcał w stronę odpowiedniej sali, kiedy poczuł jak ktoś z całym impetem na niego wpada. Z trudem udało mu się utrzymać równowagę. Jego oprawca nie miał jednak takiego szczęścia. Siła uderzenia sprawiła, że wylądował tyłkiem na podłodze. Niall w pierwszej chwili nie był pewien czy powinien obrzucić go wyzwiskami, czy upewnić się, że wszystko z nim w porządku. Jednak kiedy odwrócił się by na niego spojrzeć, odpowiedź wydała mu się jasna.
Blondyn miał słabość do przystojnych facetów, a ten, który na niego wpadł, zdecydowanie do nich należał. Miał kruczoczarne włosy, starannie zaczesane do góry. Kilka niesfornych kosmyków opadało mu na czoło, co wyglądało całkiem uroczo. Chłopak miał nieco ciemniejszą karnację i duże, brązowe oczy, które teraz wpatrywały się prosto w Nialla.
- Wszystko w porządku? - zapytał Irlandczyk, wyciągając dłoń w stronę nieznajomego, który wciąż siedział na podłodze.
- Co? - chłopak gapił się na niego ze zdezorientowanym wyrazem twarzy.
- Pytałem, czy wszystko ok. - Niall uśmiechnął się lekko.
- Oh. Tak. Jasne. Wszystko ok. Ja... Muszę iść, jestem spóźniony na zajęcia.
Zanim blondyn był w stanie powiedzieć coś jeszcze, Mulat poderwał się z miejsca, chwytając w dłoń swoją torbę. Nie patrząc na Nialla, wyminął go i ruszył korytarzem. Horan odprowadził go wzrokiem, uśmiechając się lekko kiedy chłopak zniknął za drzwiami sali, do której on sam się kierował. Nie miał pojęcia jakim cudem nie zauważył wcześniej tego przystojniaka.
Otrząsnął się z rozmyślań, przypominając sobie, że sam też powinien być na wykładzie. Już miał iść do sali, kiedy jego wzrok padł na leżący na podłodze zeszyt w czarnej okładce. Domyślił się, że musiał należeć do chłopaka, który go potrącił. Podniósł przedmiot i obejrzał go. Kiedy nie znalazł na okładce imienia właściciela, zajrzał do środka. Na pierwszej stronie, pismem stylizowanym na graffiti napisane było "Zayn Malik".
- A więc tak masz na imię? - mruknął do siebie blondyn, wślizgując się do dużego pomieszczenia, starając się pozostać niezauważonym.
Podniósł wzrok znad trzymanego w dłoniach zeszytu. Szybko odnalazł wzrokiem Louisa. Czasem cieszył się, że jego przyjaciel nie wiedział jak prawidłowo korzystać z krzeseł i rozkładał się na dwóch siedzeniach jednocześnie. Dzięki temu Niall nie musiał się martwić, że nie będzie miał gdzie siedzieć. Nawet pomimo kilkunastu minut spóźnienia.
Podszedł do swojego zwyczajowego miejsca, w jednym z tylnych rzędów, szturchając nogę Louisa. Chłopak nie podniósł nawet głowy z ławki na której leżał. Otworzył tylko oko i mruknął coś niewyraźnie, przesuwając się, żeby zrobić przyjacielowi miejsce. Irlandczyk usiadł, wyciągając z plecaka zeszyt i długopis. Oczywiście nie po to, by robić notatki. Zamiast tego zaczął rysować na marginesie przypadkowe wzorki. To zajęcie było w stanie zająć go jedynie na krótką chwilę, bo już po kilku minutach zaczął wiercić się na siedzeniu. Mimowolnie zaczął bawić się zeszytem Zayna. Nie mogąc zwalczyć ciekawości, przekartkował go. Znalazł tam nieliczne notatki z wykładów, starannie wykaligrafowane fragmenty piosenek i rysunki. Dużo rysunków. Były tam karykatury tak dobre, że nie miał problemów z rozpoznaniem w nich niektórych nauczycieli, znalazł kilka niedokończonych szkiców i krótkich komiksów. Cóż, Zayn miał talent. I przynajmniej spędzał czas na uczelni w bardziej produktywny sposób niż on sam.
Niall podniósł wzrok i rozejrzał się po sali. Mimowolnie zaczął szukać spojrzeniem utalentowanego nieznajomego. Znalazł go po swojej prawej stronie, dwa rzędy dalej. Brunet pochylał się w stronę szatyna o przyjaznym uśmiechu, z którym Niall chyba kiedyś rozmawiał. Miał na imię Lee. Albo Liam. Lub Leroy? Coś w tym stylu.
- Hej, Louis. - powiedział półgłosem, dźgając przyjaciela łokciem.
On tylko jęknął cierpiętniczo, przez co kilka siedzących najbliżej osób odwróciło się w ich stronę. Niall tylko pokręcił głową, dając im znak, żeby się nie przejmowali, po czym szturchnął Tomlinsona jeszcze raz.
- Czego chcesz? - spytał Lou, unosząc głowę. Jego włosy były potargane, a na policzku miał odciśnięty czerwony ślad od leżenia na ławce. Niall zignorował jego nieprzyjazny ton i kiwnął głową w kierunku siedzącego z tyłu Zayna.
- Kojarzysz tamtego chłopaka? Tego bruneta z ostatniego rzędu? - zapytał.
Louis obejrzał się, nie kłopocząc się z zachowaniem dyskrecji. Przebiegł spojrzeniem po studentach siedzących z tyłu, szukając wzrokiem osoby, o której mówił Niall.
- Masz na myśli Zayna? Tego Mulata?
- Tak. Znasz go? - dociekał Irlandczyk.
- Nie bardzo. Nazywa się Zayn Malik. Przeniósł się z uczelni w Manchesterze, jakoś w zeszłym tygodniu. Przyjaźni się z Liamem, znają się od dziecka czy coś. Przystojniak z niego. I na całe szczęście jest gejem. - wyjaśnił Tomlinson.
Niall spojrzał z ukosa na przyjaciela, unosząc brew.
- Rzeczywiście. Nie masz pojęcia kim on jest. - zironizował.
- Harry jest znajomym Liama. Wspominał o nim. - Lou wzruszył ramionami - Czemu o niego pytasz?
- Wpadł na mnie przed zajęciami. - odparł Niall starając się brzmieć naturalnie, choć jego spojrzenie nadal utkwione było w profilu bruneta.
Szatyn pokiwał tylko głową, mrucząc coś o "nowej ofierze" i ułożył się z powrotem na ławce. Irlandczyk zignorował jego komentarz, wciąż patrząc na bruneta. Po chwili uznał jednak, że to trochę dziwne i powinien przestać. W tym właśnie momencie Zayn uniósł głowę, odwracając się w stronę wykładowcy. Jego spojrzenie zatrzymało się na blondynie, a kiedy go rozpoznał, jego policzki przybrały lekko różową barwę. Horan uśmiechnął się do niego. Malik przegryzł tylko dolną wargę, jednak nie odwrócił wzroku. I cóż, to było seksowne, przynajmniej w mniemaniu Nialla. Seksownie urocze. Zdecydowanie chciał poznać bliżej tego chłopaka.
Kiedy zajęcia się skończyły, Horan prawie zerwał się z miejsca. Wrzucił do plecaka swoje rzeczy, a zeszyt Zayna wziął w dłoń. Chciał mu go oddać, co przy okazji dawało dobry pretekst do rozmowy.
- Hej. - powiedział, kiedy był na tyle blisko, że brunet mógł go usłyszeć.
Zayn odwrócił się gwałtownie w jego stronę, przez przypadek uderzając torbą innego chłopaka. Nawet nie zwrócił uwagi na tamtego, skupiając całą swoją uwagę na Niallu. Kiedy Irlandczyk nie otrzymał odpowiedzi, po chwili kontynuował:
- Chciałem oddać ci zeszyt. - wyjaśnił, wyciągając przedmiot w stronę Mulata. - Wypadł ci z torby, kiedy wpadłeś na mnie na korytarzu.
- Oh. Dziękuję. - odparł Zayn, odbierając swoją własność z zakłopotanym uśmiechem.
- Nie ma za co. Właściwie nie miałem okazji się przedstawić. Jestem Niall.
- Zayn. - brunet ścisnął wyciągniętą do niego dłoń.
- Jesteś tu nowy? Nie widziałem cię wcześniej. - blondyn starał się podtrzymać rozmowę.
- Przeniosłem się z Manchesteru. - przytaknął Zayn.
Niall pokiwał głową. Musiał przyznać, że był pod swego rodzaju wrażeniem tego, że zebrane przez Louisa informacje były prawdziwe. Chociaż powinien przestać się temu dziwić. Lou i Harry znali chyba wszystkie, mniej lub bardziej ciekawe ploteczki, które krążyły po szkole.
- Skoro dopiero się przeprowadziłeś, może potrzebujesz kogoś, kto pokaże ci miasto? A przy okazji zaprosi na kawę.
Irlandczyk uśmiechnął się szeroko, czekając na reakcję drugiego chłopaka. Mulat spuścił wzrok, bawiąc się paskiem swojej torby. Przez chwilę stali w ciszy, kilka kroków od wyjścia z sali wykładowej, która powoli pustoszała. W końcu Zayn zerknął na blondyna. To było tylko krótkie zerknięcie, po którym odpowiedział, jąkając się lekko:
- Ja... Właściwie to... Mam jeszcze trochę roboty. Z przeprowadzką i... Raczej nie. Ale dziękuję. I... Muszę lecieć. Do... Zobaczenia. - potarł dłonią kark w nerwowym geście.
Kiedy uniósł głowę, jego policzki były zaróżowione, a usta wygięły się w niepewnym uśmiechu. Zrobił kilka kroków do tyłu, kierując się do wyjścia. Wpadł na znajdującą się za jego plecami ławkę, wydając przy tym z siebie zaskoczony jęk. Zarumienił się jeszcze bardziej. Odwrócił się i żwawym krokiem wyszedł z sali.
Niall przez chwilę stał w tym samym miejscu. Gapił się na drzwi, analizując w głowie to, co właśnie się stało. Jakkolwiek zuchwale to nie brzmiało, nie spodziewał się, że Zayn odrzuci jego propozycję. Rzadko zdarzało się, żeby ludzie to robili. Może powiedział coś nie tak? Może był zbyt nachalny? Nie był pewien co skłoniło Malika do odmowy, ale miał zamiar to naprawić.
***
To był jeden z tych kilku dni w roku, kiedy nieba nie pokrywały deszczowe chmury, a słońce świeciło naprawdę mocno. Dlatego Niall zdołał przekonać Louisa, że siedzenie pod dachem jest głupim pomysłem. Zamówili po porcji kurczaka w pięciu smakach w swojej ulubionej restauracji i udali się do parku, znajdującego się w pobliżu uczelni. Znaleźli sobie wygodny kawałek trawnika, na którym od razu się rozsiedli. Rozmawiali o przypadkowych bzdurach, biorąc się za jedzenie.
- O, patrz. Czy to nie Zayn? - powiedział Louis nagle, przerywając w pół słowa narzekanie na swoich sąsiadów.
Niall oderwał wzrok od kawałka kurczaka, który właśnie próbował chwycić pałeczkami i szybko zerknął na przyjaciela, po czym rozejrzał się. Rzeczywiście, Tommo miał rację. Zayn szedł trawnikiem od strony uczelni, ze spuszczoną głową wymijając innych studentów. Niall znów nie miał zamiaru się gapić, ale to było silniejsze od niego. Robił to tak intensywnie, że Malik w końcu podniósł wzrok, jakby wyczuwając na sobie czyjeś spojrzenie. Kiedy zauważył Nialla, jego oczy odrobinę się rozszerzyły. Uśmiechnął się lekko.
- Nie może oderwać od ciebie oczu. Zaraz na coś wpadnie.
- Przesadzasz - odparł Niall, wciąż jednak nie zrywając kontaktu wzrokowego z przystojnym brunetem.
Mulat zrobił jeszcze kilka kroków do przodu, z głową odwróconą w stronę Nialla. W końcu zgodnie z przewidywaniami Tomlinsona, Zayn wpadł na drzewo. Dość duże i trudne do przeoczenia drzewo. Niall prawie zaśmiał się, widząc zdezorientowany wyraz twarzy ciemnowłosego chłopaka. Zdołał się powstrzymać, jednocześnie zastanawiając się czy Malik nie zrobił sobie krzywdy.
- A nie mówiłem? - zawołał Louis, wybuchając głośnym śmiechem.
- Przestań - Niall uderzył przyjaciela w ramię, starając się doprowadzić go do porządku. Choć właściwie nie łudził się, że to coś da.
Ponownie przeniósł spojrzenie z Tommo na Zayna. Brunet szybko odwrócił głowę, a jego policzki pokryły się mocnym rumieńcem. Wyminął przeszkodę, ponownie wbijając wzrok w ziemię.
- Jest uroczy. - zagruchał Louis, a jego ton wskazywał na to, że zwyczajnie się nabija - Choć zupełnie na takiego nie wygląda. Kiedy się spotykacie?
Niall spojrzał na przyjaciela lekko zdezorientowany. Szatyn uniósł brwi, oczekując odpowiedzi, a kiedy zorientował się, że Irlandczyk naprawdę go nie rozumie, westchnął i dodał:
- Przecież gadałeś z nim wczoraj po wykładach.
- Chciałem oddać mu zeszyt. Mówiłem ci, że zgubił go jak na mnie wpadł. - wyjaśnił blondyn.
- Nie uwierzę, że nie próbowałeś się z nim umówić.
- No... Próbowałem. - Niall podrapał się po karku w geście zakłopotania.
- Nie zgodził się? - Tomlinson wytrzeszczył oczy.
- Powiedział po prostu, że nie ma czasu, bo... Przeprowadzka. Czy coś.
Przez kilka chwil żaden z nich się nie odezwał. Louis wyglądał na naprawdę zszokowanego, podczas gdy Niall postanowił go zignorować i całą swoją uwagę poświęcił jedzeniu, które już prawie całkowicie wystygło.
- Spławił cię. - szatyn przerwał panującą między nimi ciszę.
- Nie miał czasu. - powtórzył Irlandczyk beznamiętnym tonem.
- Czy to jest ta wiekopomna chwila?! Czy w końcu znalazł się ktoś na tyle inteligentny, żeby nie polecieć na twoje kiepskie teksty?
- Pieprz się.
Blondyn uparcie nie podnosił wzroku znad swojego kurczaka, kiedy Tomlinson zaniósł się głośnym śmiechem. Jego przyjaciel zdecydowanie przesadzał z reakcją. Owszem, Horan lubił podrywać facetów. Owszem, z reguły jego starania przynosiły pożądany skutek. Ale to przecież nie tak, że Zayn był pierwszym, na którego nie podziałały jego flirty... Prawda?
- Czy to twój pierwszy raz? - Louis jakby czytał mu w myślach, a w jego głosie wciąż dało się słyszeć prześmiewczą nutę.
- Jak już mówiłem - pieprz się. - odparł Niall, celując pałeczką w przyjaciela - To, że odmówił za pierwszym razem jeszcze nic nie znaczy.
***
Niall wyszedł z domu i westchnął ciężko. Po słonecznej pogodzie sprzed kilku dni nie było żadnego śladu. Niebo pokrywały gęste chmury, choć na całe szczęście jeszcze nie padało. Irlandczyk zapiął bluzę i wciągnął na głowę kaptur, chcąc ochronić się przed przejmującym wiatrem. Ziewnął potężnie, kierując się w stronę uniwersytetu. Nie musiał się spieszyć, bo droga zajmowała mu zazwyczaj kilka minut, a dziś wstał wyjątkowo wcześnie. Szedł więc wolnym krokiem, słuchając muzyki i nie bardzo zwracał uwagę na otoczenie. Kiedy skręcał już w stronę budynku szkoły, jego wzrok padł na jadącego przed nim na rowerze chłopaka. Potrzebował kilku sekund, żeby zorientować się, że był to Zayn. Nie rozmawiali od jakiegoś czasu, bo Niall nie chciał wyjść na natręta. Co prawda nie mógł powstrzymać się przed nie-tak-znów-ukradkowymi spojrzeniami jakie posyłał w stronę bruneta. Kiedy dawał się na tym przyłapać, uśmiechał się tylko, co prawie zawsze wywoływało u Zayna te rozbrajające rumieńce.
Po krótkiej chwili namysłu, Irlandczyk doszedł do wniosku, że kilka dni trzymania się na dystans wystarczy.
- Hej, Zayn! - zawołał, chcąc zwrócić na siebie uwagę bruneta.
Malik odwrócił głowę. Rozejrzał się, szukając źródła głosu. Jego oczy w końcu odnalazły Nialla, który uśmiechnął się, machając do niego. Zayn nie zdążył jednak zareagować na ten gest. Nie zwracał uwagi na drogę przed sobą, dlatego nie mógł zauważyć, że kieruje się prosto na betonowy słup. Przednie koło odbiło się od niego, sprawiając, że brunet prawie się wywalił.
- Wszystko w porządku? - zapytał Niall, szybko podchodząc do chłopaka.
- T-tak. - wyjąkał Mulat, szybko się prostując i ostrożnie zsiadając z roweru.
- Powinieneś bardziej na siebie uważać. W końcu zrobisz sobie krzywdę. - zaśmiał się blondyn.
- To... Rozproszyłeś mnie i nie patrzyłem gdzie jadę. - wymamrotał Zayn, unikając wzroku Nialla.
Horan tylko uśmiechnął się do siebie, widząc zawstydzenie malujące się na twarzy drugiego chłopaka. Miał ogromną ochotę by się z nim podroczyć, jednak nie chciał, żeby czuł się niekomfortowo. Dlatego powstrzymał się przed dwuznacznym komentarzem.
- A jak idzie przeprowadzka? - zmienił temat Niall, kiedy ruszyli w kierunku uczelni.
- W porządku. Wczoraj przeniosłem ostatnie graty do mieszkania kumpla. - odparł Zayn, wzruszając ramionami.
- Czyli teraz masz więcej wolnego czasu?
- No... tak. - Malik zerknął na Irlandczyka - Dlaczego pytasz?
- Oh, tak z ciekawości. - na ustach Nialla pojawił się szeroki uśmiech. - Ale tak sobie pomyślałem... Dziś jest piątek. Może tym razem dasz się gdzieś zaprosić?
- Um... Dziś nie mogę. Bo... Bo... Siostra. - powiedział w końcu brunet.
Zapał Horana odrobinę osłabł, jednak chłopak nie chciał dać tego po sobie poznać. Zamiast tego uniósł brwi w pytającym geście:
- Co z nią? - zapytał.
- Po prostu... Przyjeżdża na weekend. I muszę się nią zająć. Znaczy... Jest ode mnie starsza, więc poradziłaby sobie. Ale nie powinienem jej zostawiać, w końcu będzie moim gościem i...
Zayn zamilkł. Wyglądał jakby już żałował tego małego słowotoku. Otworzył ponownie usta, jednak nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Spuścił wzrok, a jego policzki ponownie przybrały czerwoną barwę. Zanim Niall zdążył jakoś zareagować, Malik odezwał się ponownie:
- Przepraszam. I... Mam coś jeszcze do załatwienia w sekretariacie, więc... Muszę lecieć.
Przyspieszył kroku, po chwili znikając gdzieś między resztą studentów, którzy z mniejszym lub większym zapałem kierowali się na zajęcia. Niall zatrzymał się na chwilę. Nie miał pojęcia co robił nie tak. Zayn był tak słodko zawstydzony, kiedy Irlandczyk okazywał mu swoje zainteresowanie, a mimo tego uparcie odrzucał jego zaproszenia. Niallowi nie często zdarzało się być tym, który po rozmowie z facetem zostawał samotny i nieco zagubiony. I... cholera. Skłamałby mówiąc, że opór Malika nie nakręcał go jeszcze bardziej.
***
- A więc znów cie spławił? - zapytał Louis, kiedy kierowali się w stronę sali.
W odpowiedzi Niall tylko jęknął cierpiętniczo. Mieli przerwę i pewnie dlatego zdecydowana większość ludzi gdzieś zniknęła, pozostawiając korytarze niemal całkowicie opustoszałe. Chłopcy stwierdzili jednak, że jest zbyt zimno i nie mieli zamiaru ruszać się z budynku, w którym przynajmniej nie wiało.
- Już raz ci mówiłem. - odparł blondyn z westchnieniem. - Powiedział, że siostra do niego przyjeżdża.
- Więc albo masz pecha i rzeczywiście wybierasz kiepskie momenty. - zaczął Tomlinson - Albo zwyczajnie nie jest zainteresowany.
- Nie wygląda jakby był niezainteresowany... - mruknął Niall, bardziej do siebie niż do przyjaciela.
Louis wskoczył na parapet jednego z okien i uważnie przyjrzał się blondynowi. Zaczął machać nogami w powietrzu, jednocześnie przekrzywiając głowę.
- Dawno nie uparłeś się aż tak na jednego faceta. - stwierdził w końcu Louis. - Co takiego ma w sobie ten cały Malik?
- Nic nie ma. Znaczy... Nie wiem, rozmawiałem z nim dwa razy. - wyjaśnił Niall - Poza tym, nie uparłem się na niego.
- Och, oczywiście. Po prostu chcesz go pieprzyć.
- Nie chcę go pieprzyć! - zawołał Horan.
Dziewczyna, która akurat przechodziła obok, odwróciła głowę i spojrzała na niego dziwnie, po czym zniknęła za zakrętem korytarza. Blondyn tylko westchnął i oparł się o ścianę obok Tomlinsona. Choć nikogo więcej nie było w pobliżu, ściszył głos.
- Znaczy... Byłoby miło, gdyby się zgodził, ale... Chciałbym go poznać? Nie mam pojęcia dlaczego nie chce ze mną rozmawiać. Sprawia wrażenie złego chłopca, a jest bardziej niewinny ode mnie.
- Nie żeby to był jakiś wyczyn... - wtrącił z przekąsem Lou, ale Irlandczyk zignorował jego komentarz.
- Zawsze tak uroczo się rumieni jak próbuję do niego zagadać. I odwraca wzrok, żebym tego nie zauważył. Ma rzęsy dłuższe niż niejedna laska, serio. Nie rozumiem czemu, ciągle mnie spławia. Myślisz, że robię coś nie tak? Może powinienem jakoś inaczej się za to zabrać?
- Kup pierścionek. - odparł Tomlinson, nawet nie odrywając wzroku od swojego telefonu. - Twoja obsesja jest tak duża, że zaraz mu się oświadczysz.
- Pierdol się. - Niall skrzyżował ramiona na klatce piersiowej i zrobił obrażoną minę. - Jesteś chujowym przyjacielem, Tommo.
- Ale wciąż najlepszym jakiego masz.
Irlandczyk już otwierał usta, żeby odpowiedzieć Louisowi, kiedy usłyszał czyjś podniesiony głos. Dobiegał z klatki schodowej i stawał się coraz głośniejszy. Niall zdawał sobie sprawę z tego, że nie było to zbyt kulturalne, ale nie mógł powstrzymać się przed słuchaniem.
- ... myślisz, co zrobiłem? - zapytał głos, który wydawał się blondynowi znajomy.
- No nie wiem, zgodziłeś się? - odpowiedział drugi głos, zdecydowanie bardziej opanowany i nieco rozbawiony.
- Oczywiście, że nie! Powiedziałem mu, że siostra do mnie przyjeżdża.
Horan zmarszczył brwi. Czy to możliwe, że...
- Ale przecież Doniya będzie tu dopiero w przyszłym tygodniu. - zdziwił się ten spokojny. - Kompletnie nie rozumiem, dlaczego tak uparcie mu odmawiasz. Gadasz o nim nim odkąd tu przyjechałeś.
Niall podniósł wzrok i spojrzał na Louisa, który oderwał się od tego cokolwiek robił na swoim telefonie i też przysłuchiwał się rozmowie. Obaj odwrócili się w stronę drugiego końca korytarza, z którego dobiegały głosy. Po chwili zza rogu wychyliły się dwie sylwetki. Zgodnie z podejrzeniami Horana, jedną z nich był Liam, a drugą Zayn. Najwyraźniej jeszcze ich nie zauważyli, bo Malik kontynuował, żywo gestykulując:
- Bo dostałbym przy nim ataku paniki! Widziałeś go w ogóle?! Zrobiłbym z siebie kompletnego idiotę! Nie chcę, żeby pomyślał...
Uniósł głowę i urwał w pół słowa. Spojrzał na Nialla, a jego oczy momentalnie zrobiły się wielkie jak spodki. Na jego twarzy malowało się autentyczne przerażenie. Cała twarz Malika pokryła się ciemnym rumieńcem, doskonale widocznym mimo ciemnej karnacji chłopaka. Przez kilka chwil stał tak bez słowa, wpatrując się prosto w Horana. Nagle odwrócił się i, przewracając po drodze pusty kosz na śmieci, niemal odbiegł w kierunku, z którego przyszedł.
Irlandczyk przeniósł wzrok na Liama, który patrzył w ślad za swoim przyjacielem. Po chwili odwrócił głowę i posłał Niallowi zakłopotany uśmiech. Zrobił kilka kroków do tyłu. Podniósł przewrócony kosz, odstawiając go na miejsce i także zniknął za załomem korytarza.
Zarówno Niall, jak i Louis przez chwilę nie odzywali się do siebie słowem, przetrawiając to, co przed chwilą zobaczyli. W końcu Tomlinson odchrząknął i przerwał ciszę:
- Cóż... Myślę, że on jednak może być tobą zainteresowany. - powiedział, szturchając przyjaciela w ramię.
***
Przez całą resztę dnia Niall nie miał okazji, żeby porozmawiać z Zaynem. Mulat wszedł do sali kilka minut po rozpoczęciu zajęć i wyszedł zanim blondyn zdążył podnieść się z krzesła. Ignorował spojrzenia, które Horan rzucał w jego kierunku, przez cały czas uparcie wpatrując się w ławkę. Kiedy jakiś czas później Niall wyszedł na dwór, by dotrzymać znajomemu towarzystwa podczas przerwy na papierosa, zobaczył Malika, idącego przez parking w stronę wejścia do szkoły. Irlandczyk już otwierał usta, żeby się do niego odezwać, ale kiedy tylko brunet go zobaczył, cofnął się o kilka kroków, wpadając na jedno z zaparkowanych aut. Odwrócił się i szybkim krokiem oddalił się w drugą stronę. Zayn go unikał. To było bardziej niż oczywiste. I Niall poniekąd rozumiał, dlaczego chłopak to robi, ale przecież nie miał ochoty go ganiać. No dobrze, może miał. Ale zdawał sobie sprawę, że może to odnieść całkowicie przeciwny skutek.
Horan opuszczał budynek uczelni w zdecydowanie gorszym nastroju niż zazwyczaj. Zastanawiał się jak mógłby naprawić całą tę sytuację. Nie był pewien dlaczego, aż tak mu na tym zależało. Zayn wydał mu się intrygujący i prawdziwym wyzwaniem było poderwanie go. A Niall lubił wyzwania. Choć biorąc pod uwagę fakt, że Malik będzie teraz robił wszystko, byle tylko na niego nie wpaść, czynił sprawę naprawdę skomplikowaną.
Westchnął pod nosem, próbując wyrzucić z głowy te wszystkie myśli. Takie zamartwianie się było bardzo nie w jego stylu. Mulat potrzebował czasu. Więc Niall mógł poczekać. A kto wie, może po weekendzie nie będzie wcale tak źle.
Przyspieszył kroku, chcąc szybciej znaleźć się w domu. Był kilka kroków od bramy, kiedy ktoś prawie na niego wpadł. To był Zayn. Niall nie mógł powstrzymać uśmiechu, który pojawił się na jego twarzy. Mulat zatrzymał się w pół kroku, zaledwie metr od niego, a gdy ich spojrzenia się spotkały, chłopak zacisnął wargi. Odwrócił się tak gwałtownie, że prawie zderzył się z ceglanym murem, który ogradzał teren szkoły. W ostatniej chwili uchroniło go przed tym ramię Nialla, który złapał go w pasie, odciągając do tyłu.
- Mówiłem, że zrobisz sobie krzywdę. - powiedział Irlandczyk, odwracając bruneta w swoją stronę.
- To wszystko twoja wina. - wymamrotał Zayn, uciekając wzrokiem. - Za każdym razem całkowicie kompromituję się, kiedy jesteś w pobliżu.
- Jesteś wtedy przeuroczy.
Blondyn wyszczerzył zęby w uśmiechu, na co Malik tylko rzucił mu zirytowane spojrzenie. Nie wyglądało ono jednak tak groźnie, jak zapewne planował, a to wszystko przez jego wciąż zarumienione policzki.
- To nie jest zabawne. - odburknął Mulat, ale zagryzł wargę, powstrzymując uśmiech.
- Myślę, że byłoby łatwiej, gdybyś przestał przede mną uciekać. - dodał po chwili Niall, wciąż trzymając rękę w talii bruneta. - Uchroniłem twoją przystojną twarz od większych uszkodzeń. W ramach podziękowania mógłbyś przyjąć moje zaproszenie.
- Ja... - zaczął Zayn niepewnie.
- Wymówka z siostrą jest już spalona. - zauważył Irlandczyk.
- Tak, wiem. Przepraszam za tamto. - Malik przerwał na chwilę, po czym spojrzał na Nialla. Odetchnął głęboko i zapytał - Przyjdziesz po mnie czy spotkamy się gdzieś na mieście?










