31 maja minął termin składania dokumentów licencyjnych na grę w Polskiej Hokej Lidze w sezonie 2020/2021. Do rywalizacji w ekstralidze chce przystąpić dwanaście drużyn.
seen from United States

seen from Netherlands

seen from United States

seen from United States
seen from China
seen from China

seen from China
seen from Netherlands
seen from United States
seen from South Korea
seen from United States
seen from China
seen from Ecuador
seen from Pakistan
seen from Costa Rica
seen from Canada

seen from India
seen from United States

seen from India

seen from United States
31 maja minął termin składania dokumentów licencyjnych na grę w Polskiej Hokej Lidze w sezonie 2020/2021. Do rywalizacji w ekstralidze chce przystąpić dwanaście drużyn.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
MHL i PZHL
Szanowni Państwo,
W związku z wieloma pytaniami związanymi ze startem polskiego klubu w MHL, współpracą z USA i Kanadą, rozwojem polskiego PP oraz planami rozwojowymi polskiego hokeja pragnę poinformować, że jakiś czas temu zrezygnowałem z pracy w PZHL. Nie mniej jednak przygotowałem wszystkie projekty do realizacji. Wystarczył podpis zarządu PZHL. Obecne kierownictwo obrało inną drogę promocji młodzieżowego hokeja na lodzie. Do startu HC Jackals w MHL wystarczył podpis obecnego prezesa MHL. W związku z tym wszelkie pytania proszę kierować do obecnego kierownictwa PZHL. Nie będę komentował żadnych przedsięwzięć obecnych władz polskiego hokeja na lodzie.
Pragnę, aby w przyszłym sezonie @Legia Warszawa wystartowała w ekstraklasie.
Trzymam kciuki za polskie reprezentacje i życzę wielu sukcesów na lodowiskach i poza nimi.
Jeden. Dwa. Trzy. Cztery.
Tragikomedia w wydaniu PZHL i Cracovii ze szczątkowym udziałem Podhala Nowy Targ trwa nadal. A w zasadzie się zakończyła bowiem Komisja Odwoławcza PZHL-u odrzuciła dziś protest Cracovii. Krakowski klub pewnie będzie szukał sprawiedliwości, ale nie sądzę aby miało to jakikolwiek wpływ na rozpoczynające się jutro półfinały. Całego bałaganu można było w bardzo łatwy sposób uniknąć.
PZHL - a komu to potrzebne? a dlaczego?
Kilka dni temu na jednym z portali internetowych ukazał się wywiad z prezesem Polskiego Związku Hokeja na lodzie, Dawidem Chwałką. Prezes w przypływie euforii związanej z sukcesami Polaków na turnieju EIHC w Toruniu zapowiedział, że od przyszłego sezonu Związek narzuci klubom obowiązek wystawienia polskiego bramkarza w minimum 50% rozgrywanych spotkań. Wśród wielu głupich pomysłów forsowanych przez nasza hokejową centralę, ten zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie. Gratuluje Panie Prezesie.
Hasło „ochrona interesów polskich bramkarzy” brzmi bardzo fajnie, jest chwytliwe i nawet w pewnym sensie sprawia wrażenie troski o stan polskiego hokeja. Pytanie tylko jak ten przepis sprawdzi się w rzeczywistości? Czy dajmy na to pięciominutowy występ polskiego bramkarza pod koniec spotkania przy ustalonym wyniku będzie się liczył do puli czy nie? Pytań jest znacznie więcej, a jak przypuszczam odpowiedzi nie ma. Na pewno nie na Konopnickiej.
Przepis o obowiązku gry polskiego goalkeepera to kolejna, po wymogu posiadania młodzieżowców w składzie oraz limitach dla obcokrajowców, ingerencja PZHL w suwerenną politykę kadrową klubów. Związek, który nic nie robi dla klubów tylko ciągnie z nich kasę, co chwile narzuca im, co mają robić z własnymi pieniędzmi. Sytuacja w chwili obecnej wygląda tak:
Sfinansowałeś sobie człowieku (sponsorze) wymarzone mieszkanie (klub), z wielkim trudem zdobyłeś na nie pieniądze i starasz się je jak najlepiej urządzić aby być z niego dumnym. Tymczasem, co chwile wchodzi do ciebie dozorca (PZHL) i dyktuje ci, jakie masz mieć meble, w jakich kolorach ściany i jakie firanki zawiesić. Co należy powiedzieć takiemu dozorcy? Won mi stąd!
Mam nadzieję, że prezesi w końcu pokażą jaja i przejmą od PZHL rozgrywki ligowe. W końcu to PZHL jest dla klubów, a nie kluby dla PZHL-u, a u nas najwyraźniej o tej formie zależności zapomniano.
A propos PZHL i pieniędzy. Zewsząd słyszymy, że w związku brakuje środków na szkolenie, że można by osiągnąć mnóstwo wspaniałych sukcesów, tylko wiecznie „ni ma piniendzy”. Okazuje się, że kasa jest tylko trzeba się po nią schylić. Trzeba chcieć. Trzeba działać.
W 2014 roku Ministerstwo Sportu i Turystyki ogłosiło otwarty konkurs wniosków na opracowanie i realizację w 2014 roku ogólnopolskich projektów z zakresu „Upowszechniania sportu dzieci i młodzieży” w ramach działań prowadzonych przez polskie związki sportowe sportów zimowych. Do wyjęcia z Ministerstwa była okrągła banieczka, czyli już konkretna kasa.
Według informacji zamieszczonych na stronie Ministerstwa, w ramach konkursu Minister Sportu i Turystyki miał wyłonić najlepsze projekty z zakresu upowszechniania sportu dzieci i młodzieży, zaproponowane do realizacji w 2014 roku w formie pilotażu przez polskie związki sportowe działające w sportach zimowych, z uwzględnieniem założeń konstrukcyjnych umożliwiających kontynuację i systemowy rozwój w ogólnopolskiej formule w latach następnych. Moja pierwsza myśl – to jest to czego potrzebuje polski hokej młodzieżowy. Pieniądze, system, kontynuacja – tego nam brakuje, powalczmy więc o to.
Co mogło być w projekcie zgłoszonym do konkursu?
zakup i dystrybucja sprzętu sportowego,
organizacja imprez sportowych w ramach realizacji projektu,
organizacja obozów sportowych (wyłącznie w okresie wolnym od nauki),
szkolenie kadr na potrzeby realizacji projektu,
promocja i wydawnictwa metodyczno - szkoleniowe dot. projektu,
prowadzenie zajęć sportowych.
Na co mogły pójść środki pozyskanie z ministerstwa?
obsługę instruktorską, trenerską,
dyplomy, medale, puchary,
zakup i dystrybucję sprzętu sportowego,
promocję i wydawnictwa,
transport uczestników, urządzeń i sprzętu,
wynajem obiektów, urządzeń i sprzętu,
obsługę sędziowską,
obsługę medyczną,
wyżywienie,
zakwaterowanie,
obsługę techniczną,
inne koszty bezpośrednie, do akceptacji MSiT.
Jak sami widzicie, przy dobrze napisanym projekcie MSiT mogło praktycznie w całości sfinansować np. obóz dla młodych polskich hokeistów, pensje dla trenerów, zakupy sprzętu itd. Taka pomoc jest bardzo potrzebna, wręcz niezbędna żeby w końcu ruszyć z miejsca. Z nadzieją otworzyłem więc wyniki konkursu mając nadzieję, że nasz Związek powalczył o te, jakże potrzebne, pieniądze. Dotacje otrzymały:
No cóż, zaskoczony nie jestem. Opcje są dwie, niestety obie dyskwalifikujące dla PZHL. Pierwsza opcja - Związek nie wiedział o tym konkursie (w co nie wierzę) a jest to ich zakichany obowiązek, bo między innymi od tego są żeby wiedzieć o takich sprawach. Druga opcja - w Związku nie ma nikogo, kto potrafi porządnie napisać projekt.
Biorąc pod uwagę powyższe zaniedbania, bardzo dziwi mnie łatwość z jaką włodarze PZHL chcą decydować o nie swoich pieniądzach. Drodzy Państwo, dopóki sami nie nauczycie się walczyć o każdą złotówkę, wara od pieniędzy sponsorów. Mam szczerą nadzieję, że prezesi klubów Ekstraligi zjednoczą w końcu siły i zawetują pomysł „50%”. O "pomysłach" PZHL i o samym związku powiedzieć można tylko...
[embed]https://www.youtube.com/watch?v=OO3FANjwKHY[/embed]
Duński styl
W zakończonych kilka tygodni temu Mistrzostwach Świata U20 w Kanadzie, z bardzo dobrej strony pokazała się reprezentacja Danii, która jeszcze niedawno walczyła na lodowisku w Sanoku o awans do Elity. Młodzi hokeiści z tego niewielkiego kraju imponowali walecznością, techniką, przygotowaniem fizycznym mocno przeciwstawiając się takim hokejowym potęgom jak Rosja, Szwecja czy Czechy.
Postanowiłem przyjrzeć się tej drużynie, zobaczyć co jest kluczem do sukcesu i dlaczego w Danii "da się", a w naszym kraju jest to "niemożliwe". Redaktor Michał Białoński w swoich felietonach oraz wywiadach publikowanych na łamach portalu interia.pl mocno forsuje tezę o konieczności umożliwenia gry młodzieżowcom, ograniczając liczę obcokrajowców w klubach seniorskich. Sprawdziłem więc jak ta sytuacja wygląda w Danii. Może właśnie to gra w najwyższej lidze seniorskiej tak doskonale przygotowała Duńczyków do występów w Kanadzie?
Niestety, nic z tego. Trener Olaf Eller zabrał do Kanady 23 zawodników. W tej grupie, jedynie 7 hokeistów może pochwalić się regularnymi występami w lidze duńskiej (która zresztą nie należy do najmocniejszych w Europie). Zdecydowanym liderem jest Daniel K. Hansen, pojawiający się na tafach Metal-Ligaen od czterech sezonów. W tym okresie zdążył rozegrać ponad 130 spotkań w lidze, w których zdobył 4 punkty. Nie jest to imponujący wynik, nawet jak na obrońcę. Tuż za Hansenem znajdują się Anders Krosgaard, Emil Moller Rasmussen, Soren Nielsen i Mattias Lassen. Każdy z w/w zawodników ma na koncie powyżej 70 spotkań na najwyższym stopniu rozgrywek w Danii, lecz analizując ich wyniki statystyczne - nie można powiedzieć, że sa liderami własnych zespołów. Co ciekawe, w składach druzyn zajmujących obecnie trzy pierwsze miejsca w tabeli Metal Ligaen, znajdziemy jedynie dwóch zawodników Danii U20. George Sorensen jest rezerwowym bramkarzem w Herning Blue Fox, natomiast Daniel Hansen jest obrońcą nr 7-8 w rotacji Sonderjyske. Jak widać, walka o zaszczyty w lidze nie idzie w parze z wprowadzaniem młodzieży szeroką falą do składu. W Polskiej lidze schemat jest bardzo podobny. Specjalnie dla Was, poniżej zestawnie zawodników reprezentacji Danii U20, wraz z ilością spotkań, punktów i sezonów na taflach duńskiej ekstraligi. Zestawienie przygotowałem na podstawie eliteprospects.com.
Duńczycy kilkanaście lat temu zaczęli na poważnie interesować się szkoleniem młodzieży. Zamiast majstrować przy lidze seniorskiej, która zawsze będzie końcowym etapem, postawili na rozwój młodych zawodników. Duński związek hokeja na lodzie obejmuje swoją opieką już małe dzieciaki, proponując im udział w "LØVE-ishockeyskolen". To w prostym tłumaczeniu "Hokejowa Szkoła Lwów" (Lwy znajdują się na duńskim godle). Dzieci w LØVE-ishockeyskolen są szkolone w formie zabawy, a ich rozwój jest moniotorowany przez duński wydział szkolenia. Trenerzy otrzymują zunifikowane programy treningowe, dbając zarówno o rozwój fizyczny, psychiczny jak i umiejętności czysto hokejowe. Kolejnym etapem szkolenia są tzw. Aldersrelateret Trænings Koncept, czyli materiały szkoleniowe dostarczane trenerom grup młodzieżowych przez związek. ATK potocznie nazywane "den Danske Still", to zestaw ćwiczeń i porad doyczących treningu fizycznego, taktycznego, zdrowego odżywiania itd. "Duński Styl" obejmuje zawodników w wieku 7-16 lat, czyli najważniejszym okresie w rozwoju hokeisty. Materiały te są na bieżąco aktualizowane, tak aby kluby i trenerzy mieli dostęp do najnowszych informacji. Efektem takiej pracy z młodymi zawodnikami są hokeiści w wieku 17-18 lat gotowi do podjęcia rywalizacji z seniorami zarówno pod kątem fizycznym jak i psychicznym.
Analizujac przebieg kariery zawodników młodzieżowej reprezentacji Danii można zaobserwować trzy warianty rozwoju.
Wariant A:
Zawodnik przechodzi przez wszystkie szczeble kariery juniorskiej i jest powoli wprowadzany do druzyny seniorskiej.
Wariant B
Zawodnik w wieku 15-16 wyjeżdża za granicę (najczęściej do Szwecji) gdzie walczy o miejsce w najlepszych ligach juniorskich w Europie i tam podnosi swoje kwalifikacje. Następnie stara się o angaż w klubie seniorskim, wyjeżdza za ocean lub wraca do Danii.
Wariant C
W zasadzie podlega mu jedynie dwóch zawodników - Olivier Bjorkstrand i Mikkeal Aagard. Hokeista z wyjątkowym talentem trafia do ligi seniorskiej, zachwyca wszystkich i już po sezonie jest w Kanadzie gdzie pod czujnym okiem skautów rośnie kolejna gwiazda ligi NHL.
Duńczycy jeszcze 8 lat temu mogli jedynie marzyć o występach w NHL, w tym sezonie jest ich tam już 7 a kolejni dołączą za 1-2 sezony (Bjorkstrand, Aagard, Ehlers, Hertzberg, Eller, True). Spodziewam się, że za 5-6 lat seniorska reprezentacja Danii bedzie złożona jedynie z zawodników wystepujących za oceanem. Taki skok jakości w trakcie nieco ponad jednej dekady to wydarzenie godne podziwu.
Na co warto jeszcze zwrócić uwagę analizując "Duński Styl"? Warunki fizyczne. Duńczycy oprócz doskonałego programu treningowego stosują także ostre kryteria selekcji. Niestety, sport zawodowy jest bez litości - oprócz doskonałych umiejętności wymaga jeszcze równie dobrych warunków fizycznych. Jak sami widzicie w powyższej tabeli - nie ma ani jednego zawodnika z pola, niższego niż 180 cm. Można zachwycać się nad szybkością dajmy na to Patryka Wronki, ale fakty są faktami - na poważnym poziomie trzeba mieć warunki i tyle. Wśród najlepszych jest mnóstwo zawodników, którzy doskonale jeżdża na łyżwach (to podstawa!), a dodatkowo są "dużymi chłopami" - na pytanie kto wyjdzie zwycięsko ze starcia przy bandzie i przechwyci krążek odpowiedzcie sobie sami.
Duńczycy znaleźli swój sposób na budowę siły hokeja na lodzie i konsekwentnie go realizują. Nam pozostaje jedynie z uznaniem spoglądać w ich stronę i zastanowić się co my możemy zrobić w tym temacie. Nie oszukujmy się, że ograniczenie liczby obcokrajowców w lidze spowoduje nagły skok jakościowy naszej reprezentacji, zarówno seniorskiej jak i juniorskiej. Słaba liga stanie się jeszcze słabsza - to będzie jedyny efekt. Lata zapaści w szkoleniu spowodowały, że liczba Polaków posiadających umiejętności uprawniajace do gry w ekstralidze jest dramatycznie niska - braki te musimy "łatać" obcokrajowcami, aby nasza liga trzymała jako taki poziom. Głównym zadaniem związku nie powinno być ciągłe majstrowanie przy regulaminach, lecz stworzenie warunków do rozwoju zarówno zawodnikom jak i szkoleniowcom. Na chwilę obecną funkcjonuje to bardzo źle, o czym świadczą wstydliwe wyniki reprezentacji juniorskich - wystarczy wspomnieć porażkę z Armenią, czy lanie jakie urządzili nam Węgrzy. Rozwiązanie wydaje się proste - PZHL "odpuszcza" ligę seniorską i wszystkie siły/środki kieruje na młodzież. Utrzymanie klubów seniorskich i tak spoczywa na barkach sponsorów - nie rozumiem więc potrzeby ingerencji PZHL w rozgrywki i narzucania prezesom klubów sposobu w jakim mają wydawać własne pieniądze. Jeśli liga zawodowa to na całego - po co związek ma mieszać się w sprawy których nie finansuje? Głownym celem istnienia Związku jest silna reprezentacja - a to można osiągnąć tylko i wyłącznie przez najwyższej jakości system szkolenia. Dobrze byłoby gdyby hokejowa centrala w końcu to zrozumiała i zamiast serwować nam pzhl.tv, postanowiła stworzyć coś na kształ "Duńskiego Stylu". Może kiedyś i my, tak jak Duńczycy, będziemy dumni z naszych hokeistów.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Jak to się robi we Francji?
W trakcie codziennego porannego rytuału sprawdzenia co też dzieje się w hokejowym świecie, natrafiłem na informację jakoby napastnik, reprezentacji Francji Pierre-Edouard Bellemare podpisał kontrakt z Philadelphia Flyers. Tym samym grono Francuzów w NHL powiększyło się o kolejnego zawodnika - Bellemare dołączył do Stephane’a DaCosty oraz Antoine’a Rousella.To kolejny dowód na to, że środowisko hokejowe we Francji obrało słuszną drogę rozwoju, czego rezultatem był m.in. znakomity występ “trójkolorowych” na tegorocznych Mistrzostwach Świata w Mińsku.
Po awansie do Elity w roku 2007, reprezentacja Francji w każdym sezonie drżała o utrzymanie. Trzeba im oddać, że ta sztuka za każdym razem się udawała, natomiast nie były to wyniki zadowalające oficjeli i kibiców z tego pięknego kraju. W roku 2010 podjęto decyzję o utworzeniu zawodowej Ligue Magnus, mającej być podstawą rozwoju hokeja na lodzie we Francji. Utworzenie ligi poprzedziły dwa lata (!) konsultacji do których zaproszono wszystkie kluby zrzeszone w Federacji Hokejowej. Konsultacje odbywały się w czterech podgrupach zajmujących się tematami takimi jak: formuła ligi, marketing i komunikacja, szeroko pojęty HR oraz sprawy związane z występami na arenie międzynarodowej (w domyśle - sprawami reprezentacji). Oprócz przedstawicieli klubów, do konsultacji zaproszono wszystkie grupy w jakikolwiek sposób związane z hokejem na lodzie, tzn. zawodników, sędziów, dziennikarzy, agentów sportowych, przedstawicieli ministerstwa itd... Efektem pracy w/w grup był sześcioletni plan uzdrowienia ligi i przejścia na pełny profesjonalizm ujęty w formie dokumentu z konkretnie rozpisanymi działaniami. Sami widzicie jak różne jest to podejście od tego zaproponowanego w Polsce - czyli "wszystko od razu za trzy miesiące". Data zakończenia tego planu (2017) pokrywa się z Mistrzostwami Świata we Francji, będzie więc okazja aby ocenić jego skuteczność. Przypomnę, że Francuzi startowali z pozycji drużyny nr 15-16 na świecie. Jeśli wszystko im się powiedzie - według mnie powalczą o medal.
Udało mi się dotrzeć do ogólnych zapisów tego dokumentu (nazwijmy go po prostu "planem") i muszę przyznać, że jestem pod bardzo dużym wrażeniem. Zacznijmy od spraw sportowych. Przede wszystkim, władze ligi postawiły na otworzenie granic dla zawodników reprezentujących inne narodowości. Od sezonu 12/13 do 17/18 w składzie meczowym musi znajdować się minimum 10 francuzów. I to w zasadzie tyle z ograniczeń. Jeżeli klub stać, może wystawić 12 obcokrajowców oraz 10 francuzów. Oczywiście nie ma mowy o bzdurnych przepisach typu "bramkarz liczony za dwóch zawodników", obowiązkowi młodzieżowcy itd. Grają po prostu najlepsi. Kontynuując sprawy sportowe - przez pierwsze 3 lata obowiązywania planu, liga składa się z 14 drużyn, jedna spada, jedna awansuje. W sezonie 15/16 spadnie trzy drużyny, a awansuje 1 - tym samym najwyższa klasa rozgrywkowa zmniejszyszy się do 12 ekip i w tym stanie pozostanie przynajmniej do końca sezonu 17/18. O takiej stabilności rozgrywek możemy w Polsce tylko pomarzyć. Plan zakłada także ingerencję w "strukturę klubową". Drużyny chcące brać udział w Ligue Magnus od sezonu 14/15 muszą obowiązkowo posiadać drużyny U18 i U15.
Plan naprawczy dotyka również innych aspektów funkcjonowania ligi. Sezon 12/13 rozpoczął się od sprawozdania finansowego, pokazującego ile jest w budżecie Ligue Magnus i na co te pieniądze zostaną przeznaczone. Pełna transparentność. Rozpoczęto również prace nad ustandaryzowaniem relacji "klub - pracownicy", aby w każdej drużynie były one prowadzone w ten sam sposób. Docelowo, we francuskiej Federacji Hokejowej ma powstać specjalna komórka, pomagająca klubom w sprawach podatkowych oraz HR.
Jeśli liga zawodowa, to na pewno budżet minimalny, prawda? Francuzi pomyśleli również i o tym, ale przepis ten wejdzie w życie dopiero od sezonu 2016/17. To rozsądne dać klubom czas na zbudowanie odpowiednich podstaw finansowych. Najłatwiej krzyknąć "budżet minimalny - 2 miliony złotych!" po czym okazuje się, że w lidze mogą zagrać 4 drużyny... Wracając jednak do Francji, "okres przejściowy" to bardzo ważny zwrot w przyjętym planie. Ludzie związani z hokejem we Francji doskonale wiedzieli, że pewnych barier nie da przekroczyć się z dnia na dzień, dlatego też te 6 sezonów to tak naprawdę właśnie taki "okres przejściowy", rodzaj dużego projektu, który ma zakończyć się w sezonie 17/18 i zostawić po sobie ligę w pełni zawodową.
Szereg ulepszeń zaproponowano również w sekcjach "marketing" oraz "trening". Budowa strony internetowej z prawdziwego zdarzenia, organizacja telewizji internetowej związanej z ligą, ustandaryzowanie materiałów związanych z meczem (protokoły, składy, notatki) a tam gdzie jest to możliwe, przejście na dokumenty elektroniczne, wybór agencji marketingowej oraz stworzenie budżetu marketingowego dla ligi - to tylko niektóre zagadnienia z sekcji "marketing". Ostatni dział, czyli "trening" to cały szereg wytycznych, które powinny spełniać osoby zatrudnione w klubie. Z ciekawszych stanowisk wymienić można m.in. obowiązek zatrudnienia webmastera, sekretarki, generalnego menadżera, trenerów od przygotowania fizycznego itd... Na pierwszy rzut oka może się to wydawać głupie, ale po głębszym zastanowieniu... - cóż, standaryzacja i profesjonalizm to właściwy kierunek. Tym bardziej, że są przewidziane szkolenia oraz konferencje dla każdego z w/w stanowisk, które mają przygotować pracowników do jak najlepszego wykonywania swoich obowiązków - koniec końców każdy z nich po części odpowiada za wizerunek hokeja na lodzie we Francji.
Dokument przygotowany przez francuzów jest mega-ciekawy i nakłada na kluby mnóstwo obowiązków. Z drugiej strony, jak już wspomniałem wcześniej, nic nie jest robione "na już", jest czas aby się przygotować. Ta droga, obrana przez Francuzów, jest według mnie wzorcem na którym powinniśmy opierać działania w Polsce. Pierwszy krok to silna liga zawodowa, z profesjonalnie rozpisanym i realnym do wykonania planem działań. Drugi krok, bezpośrednio wynikający z pierwszego - to podniesienie poziomu i awans reprezentacji do Elity. Trzeci i ostatni krok - organizacja Mistrzostw Świata w Polsce. Spotkania rozgrywane w Arenie Kraków i np. Spodku lub Ergo Arenie, a finał w Warszawie na Stadionie Narodowym w obecności 60 tysięcy widzów. Czyż nie byłoby pięknie?
W ostatnim komunikacie wydanym przez PZHL możemy przeczytać, że kluby mają do 23 czerwca wypracować wspólne stanowisko dotyczące kształtu ligi w przyszłym sezonie. Jest to jakiś krok do przodu, natomiast to wciąż tzw. "reanimacja trupa". Może warto w końcu usiąść, i zamiast odwoływać kolejnych prezesów, zakopać wojenny topór, usunąć podziały na bok i wypracować coś na kształt "francuskiego planu"? Wszyscy na tym skorzystamy.
Bellum omnium contra Hałasik
Straszny bałagan zrobił się w polskim hokeju. Albo inaczej, tradycyjny bałagan w polskim hokeju wspiął się na wyższy poziom - w lidze mamy tzw. lockout (choć jest to bardziej strajk niż lockout, ale mniejsza o nomenklaturę), zawodnicy nie grają, kibice narzekają, prezesi grożą, a szef udaje że nic się nie dzieje. Niezła końcówka roku.
fot. Tomasz Sowa
Obietnice Piotra Hałasika nie znalazły pokrycia w rzeczywistości i naturalnym jest, że jego praca powinna zostać jak najszybciej poddana weryfikacji. To, że sam tą weryfikację odwleka, nie powinno nikogo dziwić. Naturalne zachowanie obronne. Wiem jednak, że prędzej czy później Hałasik odejdzie, to się po prostu musi wydarzyć. Od razu uprzedzam - nie jestem jego obrońcą, wręcz przeciwnie, stoję na stanowisku że im szybciej tym lepiej. Jest jednak druga strona tego medalu - a mianowicie obraz sytuacji po rezygnacji / odwołaniu obecnego prezesa.
Każdy z ostatnio urzędujących prezesów miał być o wiele lepszy od poprzedniego. Jak było, wszyscy pamiętamy. Odwołano Hajdugę, odwołano Ingielewicza, teraz odwołają Hałasika.... pytanie tylko co dalej? Pewnie będzie jak było... tyle, że bez prezesa. Albo inaczej, powołany zostanie następny "Hałasik", który z roli "zbawcy" szybko wcieli się (według klubów) w rolę "hamulcowego", a w polskim hokeju nic się nie zmieni.
Obecne działanie klubów jest dla mnie mało poważne. Na ich poczynaniach najbardziej tracą kibice i zawodnicy, czyli dwie grupy o które działacze klubowi powinni dbać najbardziej. Hałasikowi jest wszystko jedno czy liga gra czy nie - jego pensja od tego nie zależy.
Ta "demonstracja siły" klubów to moim zdaniem swego rodzaju czarny PR dla słabego, polskiego hokeja. Dlaczego? Bo za protestem nie idzie nic pozytywnego. Kluby są doskonałe w odwoływaniu. Tu trzeba budować a nie burzyć. W tym zakresie kluby nie robią nic. Moim zdaniem prezesi powinni się spotkać, wypracować wspólne stanowisko co do kształtu ligi i to stanowisko przedstawić opinii publicznej a następnie wspólnie forsować. Wtedy wszelkie strajki wyglądałyby nieco poważniej. Działanie w stylu "jakoś to będzie" zupełnie mnie nie przekonuje. I myślę że osoby zainteresowane wyłożeniem pieniędzy np. na hokej również.
Jutro spotkanie prezesów z Ministrem Sportu - pewnie bardziej kurtuazyjne niż robocze. Zobaczymy co przyniosą najbliższe dni. Mam nadzieje, że ta sytuacja skończy się jak najszybciej, bo trochę wstyd przed hokejowym światem. I to za obie strony.
Stracony rok
W polskim hokeju panuje bałagan - to oczywiste stwierdzenie pada w ostatnich dniach bardzo często. Teoretycznie za kilka dni powinien wystartować kolejny sezon ligowy, tymczasem wciąż nie wiem kto w nim zagra, z kim, kiedy i czy w ogóle. Nie chcę rozpisywać się nt przepychanek na linii Prezes Hałasik - "zbuntowane kluby", odsyłam więc do wywiadu z komentatorem Polsatu Sport - Grzegorzem Michalewskim, ja podpisuję się pod jego słowami w 100%. O czym więc napiszę? O obietnicach Piotra Hałasika dotyczących szkolenia młodzieży w naszym kraju. Miało być pięknie, a jest... no właśnie, jak jest?
fot. Andrzej Grygiel /PAP
W artykule opublikowanym na łamach rmf24.pl, 23 października 2012, czyli już po zatrudnieniu Igora Zacharkina na stanowisku pierwszego szkoleniowca naszej reprezentacji, możemy przeczytać następujące słowa Piotra Hałasika:
"On ma nie tylko olbrzymią wiedzę trenerską, ale jest także naukowcem, wykładowcą. Przygotuje program szkolenia, odbudowy polskiego hokeja. On będzie obejmował okres 15 lat, od najmłodszych żaków do seniora. A przede wszystkim (Zacharkin) będzie prowadził szkolenia trenerów oraz sprowadzał ekspertów, którzy będą uczyć naszych sędziów"
Nie wiem jak Wy, ale ja z chęcią zapoznałbym się z jakimś podsumowaniem pierwszych 12 miesięcy pracy duetu Zacharkin - Bykow w tym zakresie. Czy taki program już powstał? Jeśli tak to czy i w jakiej formie jest wdrażany? Czy trener Igor Zacharkin przeprowadził szkolenia (forma mnoga pozwala przypuszczać, że powinno ich być więcej niż 1) dla trenerów? Czy trener Igor Zacharkin sprowadził ekspertów, którzy mieli uczyć naszych sędziów?
Zadałem sobie trud sprawdzenia artykułów, które pojawiły się na stronie głównej Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. W ostatnim roku odbyły się jedynie trzy wydarzenia z udziałem rosyjskich trenerów mające cokolwiek wspólnego ze szkoleniem młodzieży.
26.10.2012 - seminarium dotyczące treningu bramkarskiego, prowadzi Kirył Korenkow, pojawił się również Igor Zacharkin
09.12.2012 - trener Zacharkin poświęcił 1 dzień na spotkanie z trenerami polskich klubów
04.04.2012 - seminarium dla trenerów grup młodzieżowych prowadzone przez Andrieja Parfionowa
To by było na tyle jeśli chodzi o szkolenia dla trenerów w trakcie ostatnich 12 miesięcy... Celowo nie wspominam o pracy Parfionowa z naszą kadrą młodzieżową. Rosyjskich szkoleniowców zatrudniono po to aby w górę wystrzelił ogólny poziom polskiego hokeja, a nie wyniki kadry u20.
Szkoleń sędziowskich z udziałem ekspertów poleconych przez Zacharkina - brak.
Media informują, że kwartet Zacharkin - Bykow - Parfionow - Korenkow zainkasował już z kasy PZHL ponad milion euro - muszę przyznać, że się nie napracowali. Samo zatrudnienie znanych trenerów nie sprawi, że hokej w Polsce ruszy ku lepszemu. Potrzebna jest ich realna, namacalna praca. Warto o tym pamiętać wypłacając im pensję. Piotr Hałasik w w/w artykule wspomina o 15-letnim planie. Jeden rok mamy już stracony. Stać nas na to?