Wczorajsze urodziny wykończyły na tył,że zaspaliśmy. Młodszy lipiec chodzi do przedszkola to ma wagary.
Starszy dziś zdziwiony,że kuzyni maja dostęp do telefonów bez ograniczeń. Wiecie jak to wyglądało? Dwa skoki na trampolinie, telefonik. Kreatywny obrazek zaczęła robić ale odklada już i telefonik. Stękanie,że chxe wyklejać koralikami. Dostała, chwilę powyklejala i znów telefonik. W ogole jakieś fochy, płacze i wymuszania co chwilę.
A najlepsze było jak wyjęła farby, obraz po numerkach i bez żadnej podkładki zaczęła malowac to w salonie na nifej kanapie,nad nowym dywanem. Stary to by już z morda leciał,że zamianie, pobrudzi, wynocha do siebie. A oni zero reakcji, luz a obrazek i tak ja zaraz znudził. I to jest normalne podejście. Stolik,mpwi stary a resztę się wytrze.









