I DON’T THINK I HAVE THIS | 4 ROZDZIAŁ | TŁUMACZENIE
Link do oryginału: I Don’t Think I Have This
Pairing: oczywiście Larry Stylinson
Autor: Centa0592
Zgoda: Tłumaczenie przejęte od Dudosz. Tak
Gatunek: smut, fluff, A/B/O
Opis: Minęło siedem miesięcy od momentu w którym Louis zaszedł w ciąże i już kiedy pomyślał, że rzeczy zaczynały wracać do jakiejś formy normalności, przychodzi jakiś nieznajomy przynosząc dziwne wiadomości, które rzucają kulę w życie Louisa. Z przypomnieniem o zeszłych wspomnieniach, musząc dowiedzieć się ukrytej prawdy, i próbując przynieść bliźnięta na świat Louis jest trochę przytłoczony. Po prostu cieszy się, że ma swoich współlokatorów tuż za rogiem, aby pomogli mu po drodze i fakt, że Harry będzie najlepszym ojcem na świecie. Jeśli tylko Alfa mogłaby nauczyć się przestać być tak zazdrosnym. lub AU gdzie: Harry jest zazdrosną Alfą, która kocha swoją Omegę. Louis jest Omegą w ciąży, po prostu próbującą dotrwać z tym do następnego dnia. Niall i Liam są złośliwymi Betami, którym nie można ufać. i Zayn jest Alfą, która wciąż nie wie co to przestrzeń osobista.
Od tłumaczki: Prawda zostaje ujawniona
Operacja „Wojna Pranków 2015” oficjalnie się zaczęła i Louis ubóstwia każdą jej minutę. Liamowi i Niallowi udało się podmienić pastę do zębów Harry'ego, na lubrykant. Harry w zamian okleił taśmą kran w kuchni więc kiedy Liam chciał odkręcić wodę opryskiwało go prosto w twarz. Liam z Niallem zdecydowali się podkręcić atmosferę i położyli donuty wypełnione majonezem w kuchni i Harry spędził całą noc wyrzygując wnętrzności po zjedzeniu dwóch.
Harry, wściekły i zatruty, rozprawił się z parą poprzez zrobienie Oreo wypełnionych pastą do zębów. Niall narzekał przez trzy dni, że umrze od zatrucia fluorem. To było świetne, serio; szczególnie kiedy Niall i Liam owinęli samochód Harry'ego ogromną ilością folii bąbelkowej i taśmy klejącej. Dwa dni zajęło Harry'emu pozbycie się tego.
Jedyną rzeczą, która nie była taka cudowna była nieobecność Zayna. Alfa nie spędzała z nimi za dużo czasu i Louis jest smutny, bo Zayn to jego przyjaciel i go nie ma i nie odpowiada na jego telefony. Harry uważa że to dla jego dobra, bo Louis nie może być zależny od Zayna wiecznie, ale Harry tego nie łapie: alfa nie rozumie. Zayn jest najlepszym przyjacielem Louisa, i Louis chce wiedzieć czemu został porzucony.
A, i dzieci mogą urodzić się wcześniej niż oczekiwano. Louis czuje w dole brzucha, że bliźniaki nie chcą siedzieć wewnątrz niego za długo. Bez przerwy kopią, co Harry kocha, ciągle się ruszają i Anne mówi, że prawdopodobnie mogą urodzić się w każdej chwili. Louis jest cholernie przerażony nawet jeśli wie, że mieszkanie jest przygotowane. Anne i Harry przyszykowali się na narodziny bliźniaków, ale Louis i tak czuje się zagubiony. Nie poradzi nic na to, ze chciałby by jego własna matka była przy nim przy porodzie, ale wie, że to nie możliwe.
- Co taka zrzedła mina? - Harry pyta, całując czubek głowy Louisa. Louis marszczy nos i pociera brzuch.
- Po prostu myślę. - Louis mamrocze, jak Harry podnosi stopy omegi.
- Hmm, a o czym? - Harry kładzie jego nogi na swoich kolanach, by je pomasować. Są opuchnięte i Harry wie że czasami bolą. Louis wzdycha z ulgą i wtapia się w kanapę.
- Myślę, że dzieci niedługo przyjdą na świat – odpowiada, mówiąc pół-prawdę.
- Moje dzieci – Harry szepcze z czułym uśmiechem. Przekręca się i przyciska buziaka do brzucha Louisa i wzdycha szczęśliwie
- Boże ty gburze. Moje dzieci urodzą się wyglądając jak żaby, złaź ze mnie. - Louis wykrzykuje ze śmiechem i Harry mści się poprzez puszczenie stóp Louisa, by zacząć go gilgotać. Louis skrzeczy i chwyta tył głowy Harry'ego by go z siebie zepchnąć. Harry pozwala na to i Louis wykorzystuje okazję, by pocałować alfę. Oboje wzdychają i kiedy Louis się odsuwa, posyła Harry'emu krzywy uśmiech i obraca się. Kładzie stopy na krawędzi kanapy, a głowę na kolanach Harry'ego.
- Jesteś uroczy. Wiedziałeś? - Harry szepcze, przeplatając palce przez miękkie brązowe włosy. Omega zamyka oczy zamiast odpowiadania i zanim zdaje sobie z tego sprawę, już śpi.
X
Louis budzi się od krzyków. Nie tych głośnych, tylko od tych szepczących. Z daleka słyszy Harry'ego i Liama kłócących się o coś, ale jest mu zbyt wygodnie na kanapie by wstać i w to wnikać. Otwiera jedno niebieskie oko i widzi Nialla gryzącego swoją dolną wargę, siedzącego na kanapie twarzą do drzwi. W takim razie Harry i Liam muszą być w kuchni, bo on ich nie widzi a Niall tak. Niall chyba coś zauważył bo nagle zeskakuje z kanapy i przechodzi za Louisa, nawet nie zdając sobie sprawy, że ten się obudził
Louis, teraz zaciekawiony, powoli wstaje i to wtedy szepty się automatycznie zatrzymują. Louis praktycznie czuje pary oczu wpatrujące się w tył jego głowy.
- Co tam ukrywacie? - Louis pyta z kanapy. Idzie mu opornie, ale udaje mu się doczłapać do kuchni, by pokazać palcem wskazującym na trójkę.
- Nic – Liam mówi szybko. Zbyt szybko. Louis mruży oczy i odwraca się do Nialla, dla którego nagle płytki na podłodze są bardzo interesujące.
- Zauważyliście że podłoga jest brudna? Powinienem się tym zająć – Niall krzyczy i ucieka. To pozostawia Harry'ego i Liama. Harry szturcha Liama i Liam marszczy brwi i szturcha Harry'ego. Harry już otwiera usta, kiedy do środka wchodzi Zayn.
Louis obraca się do frontowych drzwi i zauważa zmęczonego Zayna, z bagażem w dłoni. Zayn dostrzega Louisa i czas wydaje się zastygnąć. Widzi jak Zayn przełyka i zanim omega może zareagować Zayn biegnie na górę i ciężarny Louis nie jest daleko za nim. No dobra, jest daleko, bo nie może ruszać się tak blisko, ale idzie tak szybko jak potrafi. Drzwi są zamknięte w momencie w którym dochodzi do pokoju Zayna i mocno w nie wali.
- Otwórz drzwi, pierdolona cioto! - Louis krzyczy i czuje Liama i Harry'ego tuż za sobą. Słychać jakieś szmery za zamkniętymi drzwiami nim się nie otwierają. Wzrok Louisa natychmiast się skupia na ubraniach rozłożonych na łóżku Zayna i walizkach przy szafie. Oczy Louisa instynktownie wilgotnieją i rozgląda się, po Zaynie, ubraniach, Harrym i Liamie. Wszyscy mają te same miny na twarzy.
- Nie – Louis szepcze prawie w niedowierzaniu.
- Lou…
Louis przerywa Zaynowi ostrym spojrzeniem – Nie. Wszyscy wiedzieliście tak? - Louis czuje się zdradzony, o to chodzi. Nigdy nie myślał, że Zayn go zostawi, a szczególnie że bez ostrzeżenia, ale że zostawi go i powie każdemu oprócz Louisowi? Cóż, to łamało mu serce.
- Miałem ci powiedzieć. - Zayn błaga i Louis robi krok do tyłu, jego serce boli.
- Kiedy? Po swoim odejściu?
Zayn opuszcza ramiona i Louis szepcze w niedowierzaniu. Krzyżuje ramiona na piersi i zaczyna krążyć po pokoju. Harry i Liam obserwują wszystko ze zmartwieniem zza drzwi.
- Tak chciałeś zrobić nie? To dlatego cię nie było? Szukałeś mieszkań, byś mógł ode mnie uciec?
Zayn przybliża się do Louisa, ale Louis się odsuwa.
- Nie rozumiesz Louis. Tak będzie najlepiej. - Zayn broni się, tak jakby próbował zmusić Louisa do zrozumienia. Louis nie rozumie niczego, tego jak szybko wszystko się dzieje. Więc wskakuje na łóżko i kładzie się na wszystkich jego ubraniach. Zwija się w kulkę i wkłada więcej ubrań pod swoją głowę i ramiona.
- Nie możesz odejść. Nie pozwolę ci.
Zayn wygląda jakby miał się załamać właśnie w tym momencie i wtedy Harry podchodzi powoli do łóżka i pociera stopę Louisa.
- Lou bear, daj spokój – Harry mówi cichym głosem, próbując zdjąć Louisa z łóżka.. tak jakby Louis był jakimś dzikim zwierzęciem potrzebującym uspokojenia.
- Nie. Nie dotykaj mnie. Oszukiwałeś mnie. Zawsze chciałeś, by Zayn zniknął i teraz się wyprowadza. Odejdź. Zostaw mnie w spokoju! - Louis krzyczy i Harry wygląda na rozdartego. Jego chwyt na kostce Louisa się zacieśnia.
- Może powinni po prostu porozmawiać Harry. Chodź, napijemy się herbaty.
Harry wygląda jakby ostatnią rzeczą jaką chciał było wyjście, ale zauważa że Louis płacze i kiwa głową i powoli wychodzi z pomieszczenia.
W pokoju jest uspokajająca cisza. Żaden z nich się nie odzywa. Zayn ostrożnie zbliża się do nieufnego Louisa i siada na krawędzi łóżka.
- Czemu mi nie powiedziałeś?
Zayn wzdycha i pociera kostkę Louisa, dokładnie tak jak przed chwilą Harry.
- To byłoby zbyt trudne – Zayn przyznaje i Louis wyciera policzek.
- To przez dzieci?
Zayn spogląda w górę i brązowe oczy spotykają niebieskie. - Trochę tak, ale to coś więcej. Nie mogę tego wyjaśnić.
Louis wygląda na załamanego i małego i Zayn po prostu nie może dłużej tego znieść.
- Czy to dlatego, że mnie kochasz? - Louis następnie pyta, przytulając ubrania Zayna mocniej.
- Oczywiście, że cię kocham i to po części ten powód, ale Louis, nie jestem już w tobie zakochany, przysięgam. To jest coś większego, niż ty i ja.
Teraz Louis jest zmieszany, pociera swój brzuch i zaczyna wstawać. - Nie rozumiem – jego głos jest mały i brzmi miękko nawet dla jego własnych uszu,
- Nie możesz powiedzieć Harry'emu i reszcie okej? Nie powiedziałem im prawdy, tylko tyle, że się wyprowadzam i by cię czymś zajęli jak ja szukam miejsca. Harry zgodził się utrzymać sekret, ale Liam chciał ci powiedzieć. Zmusiłem ich obu do dotrzymania obietnicy. To co zaraz powiem jest ważne, więc nie przerywaj.
Louis wygląda na gotowego do uderzenia Zayna, więc Zayn szybko kontynuuje.
- Szukałem informacji na temat Brada – śpieszy i Louis wytrzeszcza oczy. - Przed tym jak rzekomo podał ci te groźne tabletki, przeprowadzał eksperyment z lekami dla Alf i Omeg. To Aiden przyszedł do mnie z tymi badaniami, sprawdzał je już od dłuższego czasu. Nawet przed tym jak poznał ciebie. Zakładam, że dobrze jest znać ludzi, którzy prowadzą dochodzenia za pieniądze. Znaleźli trochę informacji. Na przykład, czy wiedziałeś że nie jesteś jedyną Omegą, która zaszła w ciążę będąc na tabletkach? To zaczyna być coraz bardziej popularne, reporty są zgłaszane na całym świecie. - Zayn przerywa pozwalając mu to wszystko przetworzyć – Te tabletki nie są dobre Lou. Sprawiają, że Alfy są bardziej agresywne a Omegi zaborcze. Znaleziono martwą Alfę parę dni temu w Liverpoolu przez zazdrosną Omegę. Omega była na tych samych tabletkach co ty, i to nie jest zbieg okoliczności. Aiden powiedział, ze wziął te tabletki do laboratorium i dowiedzieli się, że podnosi testosteron i tam jakieś inne rzeczy. Dostają się do twojego krwiobiegu i wszystko zmieniają. Znane poboczne efekty to wysypki i wybuchy agresji, a dla omeg - ciąża – Zayn znowu przerywa i Louis czuje się słabo. To za dużo naraz. - Mówiłem Aidenowi by porozmawiał z ludźmi i znaleźliśmy tego faceta, który przyszedł tutaj. Ma na imię Ethan, ma trójkę dzieci i żonę w domu. Kiedyś pracował w firmie zwanej Wayside Medicals. Stracili fundusze po tym jak prezes dowiedział się, że pracownicy robili eksperymentalne leki i sprzedawali je na czarnym markecie. Firma która wytwarza supresanty twierdzi, że kiedyś w ich siedzibie doszło do włamania. Aiden uważa, że to ci gangsterzy włamali się by podmienić leki. - Louis teraz powstrzymywał łzy, ale przynajmniej w końcu zaczynał rozumieć pewne rzeczy.
- Co to ma do twojej wyprowadzki? W mojej głowie jest milion pytań w tej chwili, ale czemu się wyprowadzasz? Masz kłopoty?
Niepewność Zayna sprawiła, ze Louis się uniósł. Zabolał go brzuch, ale zignorował to, by móc wściec się na Zayna.
- Wyprowadzam się bo gdyby coś mi się stało, nie naszli by na ciebie. Brad został zabity i jestem pewny, że tak się stało, bo dowiedział się co te leki robiły i nie chciał być tego częścią. Jak myślisz, czemu nigdy nie dał ci tych pigułek? Jestem pewien, że jego mama nie wiedziała co się działo, ale jestem przekonany, że on tak. Jestem przekonany, że to dlatego Harry jest wiecznie wściekły i nie może się kontrolować, i że dlatego ty stajesz się czasami bardzo agresywny i nagle smutny. Po prostu nie jest dobrze. Kiedy dzieci się urodzą, nie chcę byś się niczym martwił. Po prostu boje się, że przez to jak wiele razy twoje imię pojawia się w artykułach, dzięki temu że jesteś pisarzem, ludzie zdadzą sobie sprawę kim naprawdę jesteś i przyjdą po ciebie.
Louis jest niespokojny, poci się i chce uderzyć Zayna prosto w twarz.
- Idioto! Serio myślałeś, że chciałem byś zrzucił na siebie niebezpieczeństwo? Lub na Aidena? Czemu myślisz że ja nie doszukiwałem się informacji o śmierci Brada? To mój problem, moja przeszłość i nie pozwalam by komukolwiek się coś stało przez– Agh – Wywód Louisa przekształcił się w przeszywający krzyk jak kolejna fala bólu przepłynęła przez niego.
Zanim Zayn mógł złapać Louisa, który był pochylony z bólu, Harry był tuż obok; z oczami szerokimi ze strachu i zmartwienia.
- Kochanie, musisz powiedzieć co się dzieje – Harry żąda i Louis jęczy, bo to boli tak bardzo.
- Umm chłopaki. Louis chyba sika.
Louis patrzy w dół i to zdecydowanie nie są siki. O boże on rodzi. Spogląda w górę szerokimi i przerażonymi oczami, zamyka je mocno kiedy kolejna fala bólu przemierza jego ciało. Te dzieci nie odpuszczają.
- Rodzisz… ja pierdole rodzisz. On przez ciebie rodzi! - Harry krzyczy i wskazuje na Zayna oskarżająco, który wygląda na tak samo zszokowanego jak każdy inny.
- Nic nie zrobiłem – Zayn się broni i Louis zacieśnia uścisk na dłoni Harry'ego, by przypomnieć alfie że on, rzeczywiście, rodzi a zatem nie ma czasu na zabawę „powkurzajmy się nawzajem”
- Właśnie, właśnie poród. Kurwa. Co mam robić? - Harry podnosi Louisa a Liam już dzwoni do jego lekarza, że go przywożą. Niall, również szybko rusza do akcji, i biegnie do pokoju Harry'ego by chwycić torbę omegi. Zayn ma klucze i wszyscy szybko wychodzą z mieszkania. Louis jest na kolanach Harry'ego, trzymając alfę blisko siebie i nie może nic na to poradzić, że myśli jak bardzo jest nie przygotowany.
______
Rozdział 5 ✈

















