Osiedlowe drzewo
Osiedlowemu drzewu za oknami spostrzeżenia trudne Odkąd samo z nierozwianymi sprawami Dojrzewało na przeświadczenia kontrowersyjne, brudne. A dla pozoru otoczyło się trawami.
Przebycie przez pory zieleni, żółci, brązu i bieli Miało udowodnić zasługi na uznanie. Po przegranej nagle załamie się i nagle ośmieli Niechcący utrudniając ludziom obeznanie.
Pomimo określeń było tajemniczością owiane I kto wiedziałby czy samo mogło tego chcieć. To drzewo wynoszone na świat, przez bliskich mu kochane Na wcześniejsze dydaktyzmy zaczęło mieć… Pamiętam jak chcąc swoich trywialnych zmian dawało w kość
By nawet wśród konsekwencji odkrywało się. Jak to stało się, że w młodości już miało świata dość Oraz kiedy to mu dokładnie zaczęło się? Z gałęzi wspomnień i bólu nadal liście śle ziemi
Wyznając prawdziwie wszystko co jest w stanie. I przechodząc tam przypadkiem, od poczucia jakiejś chemii Teraz ja odczytam od niego szelestanie.
Choć napisało, że podejmowało złe decyzje też Ważne bym z tego nic więcej nie żałował. Będąc wysokim drzewem przed oczami, tak wysoko mierz Do obecnych chmur, tak jak dotychczas pracował.
/Wrzesień 2021/
















