proza gorzki ma smak
W pewnych momentach życia sama nie wiedziałam czy to ja się mylę, czy pozostali próbują mnie przekonać do pewnych schematów, które według nich maja sens, albo sami sobie wmawiają, ze im więcej wysiłku włożą w przekazywanie ich kolejnym pokoleniom, tym bardziej realna będzie ich wyimaginowana rzeczywistość. Łatwo jest się zgubić w tym wszystkim. Z jednej strony mówią Ci, ze masz być szczęśliwa, z drugiej wszędzie widzisz zakompleksionych ludzi, którzy za grosz szczęścia w swoim życiu nie maja. Za grosz nie kupią tez szacunku, najczęściej tego do samych siebie. Zaczynasz się zastanawiać, gruba chuda, brzydka ładna, zamężna singielka, która ma łatwiej, która lepiej sobie radzi, kredyt czy za gotówkę. Pewne rachunki nigdy nie zostaną spłacone a długi same sobie nalicza odsetki.
Po wielu latach nieudanych prób wpasowania się w schemat dom, dziecko, rodzina, okazjonalnie volvo w leasingu Incognito, postanowiłam rzucić grochem o ścianę tak, żeby przebił się na druga stronę i po cichutku postanowiłam rozpłynąć się w powietrzu. W pewnym wieku przestaje nam już zależeć czy lubią, czy nie. Ten wiek nadszedł jednak dużo szybciej niż się spodziewałam. Mogłabym równie dobrze usadowić się wygodnie w bujanym fotelu z butelka whiskey w ręce, udawać ze umiem dziergać i ze mi smakuje. Choc prawda jest taka, ze po którymś łyku, smak faktycznie nie jest już tak odstręczający. Ciekawym zjawiskiem jest, ze alkohole wchodzą lepiej, ludzie natomiast, stają się coraz bardziej zgorzkniali.











