KROKODYLE ŁZY PREMIERA MORAWIECKIEGO
...czyli ten moment, gdy przebrała się miarka i trzeba głośno powiedzieć gorzkie słowa prawdy.
W Warszawie faszystowskie bydle ciężko pobiło 14-letnią dziewczynkę. Dlaczego? Miała zbyt ciemny kolor skóry. Wydarzenie, jakich w rasistowskiej Polsce spotykamy coraz więcej. Niespodziewanie na Twitterze obudził się premier Morawiecki - oburza się, jak mogło dojść do ataku. Trzeba być naprawdę bezczelnym, by pisać takie oświadczenie, jednocześnie stojąc na czele PiSu, który to na dobre rozpętał w Polsce rasistowską nagonkę. To partia Jarosława Kaczyńskiego zablokowała przyjęcie garstki uciekinierów wojennych, bredząc o islamizacji (coś słabe to chrześcijaństwo 40 milionów Polaków, skoro zagraża mu 8 tysięcy muzułmanów). To wüdz PiSu we własnej osobie straszył nadciągającymi chorobami, bezpośrednio powielając nazistowską narrację o wirusach rozprowadzanych przez niższe rasy. To pisowskie gazety publikowały okładki gwałtów "czarnych" na białych kobietach, żywcem skopiowane z propagandówek III Rzeszy. To pisowska telewizja publiczna każdego wieczoru organizuje festiwal nienawiści wobec imigrantów, przy którym Orwell wysiada. To politycy PiSu zaciekle wetują w Unii każdy pro-uchodźczy ruch, butnie przypinając ojczyźnie (która zalewa kontynent milionami imigrantów, szczelnie wypełniającymi m.in. brytyjskie więzienia) łatkę ksenofobicznej. To prawicowe autorytety wszelkiej maści prężą pierś w swoich wywiadach, orędziach na Youtube, przemówieniach na nacjonalistycznych marszach, jak bardzo dumni są, że Polska wstała z kolan, czyli nie wpuściła ani jednego uchodźcy. To oni zamienili słowo "uchodźca", naturalnie kojarzące się ze współczuciem i potrzebą pomocy, na najgorszą obelgę. To oni każdego dnia podejmują olbrzymi wysiłek, by zohydzać swoim rodakom wszystko, co nosi choćby najmniejsze znamiona odstępstwa od ich białej, męskiej, katolickiej, konserwatywnej normy. To pisowscy ministrowie interweniują osobiście w sprawach rasistowskiej i homofobicznej przemocy, broniąc agresorów jako niewinne, patriotyczne baranki i szczując na ofiary ich ataków. Mimo tego wszystkiego, niektórzy z nich wciąż mają czelność ubolewać nad aktami rasizmu.
Przykład Polski, a pewnie w ogóle Europy ostatnich dwóch lat pokazuje jeszcze jedną, starą prawdę o rasizmie. To bzdura, że rasizm rodzi się wśród tzw. ludu. Rasizm niemal zawsze płynie z góry. Jest dzieckiem dominującej kultury, przekazów medialnych, sposobu nauczania historii, wypowiedzi polityków. To wszystko kształtuje postawy społeczeństwa, które powiela je od elit. Rasizm nie jest zwykłym uprzedzeniem. Kto naprawdę wierzy w wyższość jednego barwnika w skórze nad innym jest zwyczajnym idiotą, należy go resocjalizować, a jeśli to niemożliwe, izolować od zdrowego społeczeństwa. Prawdziwy rasizm jest przede wszystkim technologią sprawowania władzy. Kilkaset lat krwawego niewolnictwa nie wynikało tylko z przeświadczenia o niższości czarnej "rasy" (w cudzysłowie, bo dziś już wiemy, że rasy biologiczne nie istnieją), ale głównie z chęci olbrzymich zysków władców i arystokratów. Podobnie dziś politykierzy plujący jadem z sejmowych ambon i ich łańcuchowe psy w telewizji chcą trzymać społeczeństwo w szachu, zostać jak najdłużej przy korycie - a nic tak bardzo w tym nie pomaga niż wymyślenie fikcyjnego wroga, na którego można zrzucić wszystkie problemy, na którym można wyładować agresję za osobiste niepowodzenia, tępą pracę i brak perspektyw.
A tak zupełnie na marginesie, tchórzliwy atak rasistowskiego tchórza na przypadkową 14-latkę, to kolejny z tysięcy przykładów obnażających brutalną i brunatną prawdę o dumnych, polskich nacjonalistach. Nie są niczym więcej niż bandą sfrustrowanych wymoczków, którzy potrafią bić w grupie i dużej przewadze. Oto ich szczyt odwagi - posłanie do szpitala następnego dziecka, bo było innej narodowości i religii. Gdy wybuchnie wojna i mój chłopak będzie zakładał rurki, wasi husarze zaczną czym prędzej formować szeregi szmalcowników, by wydawać najeźdźcom wrogów rasy. Tak jak już to ochoczo praktykowali w czasie poprzedniej wojny.










