No i dobra, święta! Przyjechałem do rodziców, jest fajnie... nie powiem. Chyba pierwszy raz, po wielu wizytach od mojej wyprowadzki, jest naprawdę ok. Jest dobrze. Doceniam oczywiści starania rodziców. Praktycznie kupili mi mega dużo rzeczy, tylko po to, żebym przez tydzień czuł się tutaj komfortowo. Starają się bardzo - super. Patrząc na te starania, wzruszają mnie naprawdę najmniejsze rzeczy. Są kochani w tym swoim specyficznym stylu bycia. Tym, jak przejmują się moim zdaniem i opiniami. Ale po co? Z miłości? - myślę, że tak. ALE RANY! To chyba ja powinienem się przejmować tym, co oni pomyślą o mnie. A tu 100% akceptacji tego co robię - marzenie?! I tak i nie. Dla mnie duża odpowiedzialność i niesamowita dojrzałość z ich strony, że w pewnym momencie swojego życia - rodzice traktują mnie po partnersku i liczą się z moim punktem widzenia i światopoglądem. Ogólnie doceniam klimat, który panuje u mnie w domu. JEST MEGA PRZYPAŁOWO! I FAJNIE - lubię to. Począwszy od pidżamy mojej mamy, na pewnych świątecznych gadżetach kończąc. Jest mega swojsko. Trochę przaśnie, sztampowo - świątecznie, ot co. I Powiem szczerze, że bez takich dodatków nie czułbym świątecznej atmosfery... byłoby zimno, sztucznie i na siłę KATALOGOWO. Mam nadzieję, że w swoich czterech kątach, dane mi będzie również spędzać takie radosne święta. Wesołych wszystkim! Tobie przede wszystkim Q! P.S może naskrobię tu coś jeszcze w święta - trochę za tym tęsknię.















